Stalker PBF

Bunkier Naukowów - Prof. Sacharow

Nigaz - 2010-09-18, 14:22
Temat postu: Prof. Sacharow
Stary profesor, fizyk-teoretyk i biolog. Jest dowódcą ekipy tego bunkra. To on zarządza wszelkimi zapasami i zleca ewentualne misje.
Cennik:
Bandaż 5
Apteczka 100
Apteczka wojskowa 150
Apteczka naukowców 200
Leki przeciwpromienne 50
Walther P99 450
Beretta 92 450
H&K USP Compact 850
Skorpion EVO 3 1200
L85 A1 4500
Winchester M1300 3500
Amunicja 9x19 (30) 300
Amunicja .45 ACP (30) 600
Amunicja 5,56x45 (30) 800
Amunicja 12mm śrutowa (30) 400

Lee - 2010-12-15, 21:22

- Witaj - rzekł Lee do pierwszego lepszego naukowca. - Przybyłem tu w otoczeniu eskorty i towarzyszy. Ja jestem tu z powodu choroby - ciągnął Lee wskazując na poplamioną krwią twarz. - Dacie radę coś z tym zrobić?
Grental - 2010-12-16, 08:03

Obok Lee stanął Grajek i rzekł:
Ja też przyszedłem z powodu choroby, to przeze mnie Lee jest chory , pogryzły mnie chore psy,większość była wyliniała i miała pełno bąbli z ropą na sobie,nie wiem co to była za choroba,przenosi się chyba także przez powietrze,nawet w barze nie byli w stanie mi pomóc,to sprawa życia i śmierci,pomóż profesorze,proszę...

Kizuna - 2010-12-16, 16:10

Weszła za obydwoma chłopakami. Wysłuchała ich monologu i poczekała aż doktor zwróci na nią uwagę. Jej zadaniem, poza zabraniem potencjalnie istniejącego lekarstwa do Kordonu i Wysypiska, było również przedstawienie swoich obserwacji.

Profesorze Sacharow, z obserwacji wynika, że choroba przenosi się poprzez kontakt fizyczny i istnieje duże prawdopodobieństwo, że również drogą kropelkową. Dalsze obserwacje tej dwójki pozwoliły mi w przybliżeniu ustalić, że wirus powoduje obumieranie komórek oraz niebezpieczne urazy układu krwionośnego. Nie jestem pewna, ale artefakty mające właściwości zwiększające krzepliwość krwi oraz przyśpieszające regenerację komórek nic nie dały.

Szopen - 2010-12-17, 21:07

- Profesor spojrzał na całą piątkę po czym najpierw zwrócił się do Klamki
- Witam, który to juz raz tu przychodzisz? Zresztą nieważne, jeśli możesz pomóż naszym ludziom, stawka jak zwykle. - Po tej rozmowie widać było, że wasz przyjaciel jest tu częstym gościem. Gdy wyszedł Profesor usiadł i wysłuchał reszty.
- Choroba powiadacie... Dziękuje panience za sugestie ale nie zwykłem wierzyć na słowo dlatego najpierw zajmę sie tymi panami. Panienka będzie łaskawa poczekać w pokoju dla gości, o tam - Wskazał pokój ręką - A panowie proszę za mną.
Naukowiec zaprowadził was do jednego z pomieszczeń wypełnionego medycznym sprzętem o nieznanym wam przeznaczeniu. Doktor kazał się wam rozebrać po czym pobrał wam ślinę i krew i dosyć długo badał ją z pomocą jeszcze jednego lekarza. Gdy wreszcie skończył po długiej chwili odezwał się do was.
- Mozecie to przekazać waszej koleżance gdyż chyba miała racje. mamy tu do czynienia z nieznaną nauce mutacją wirusa lub nowym wirusem. Nie przypomina mi niczego co znam a znam ich wiele. Mnoży się jak szalony i niszczy od wewnątrz organizm. Nie wiem dokładnie jak przebiega taki proces ale zaczyna się od żył i tętnic. Sądząc z anormalnych mutacji wnoszę, że mogą wystąpić przerzuty na inne układy a wtedy nie wiem co się stanie. Nie moge też przewidzieć co będzie za kilka dni. Także systemy obronne tego wirusa są zadziwiające. Jego osłonki białkowe są nie do wykrycia przez system immunologiczny a zniszczyć można tylko w jeden sposób. Pracujemy nad projektem "Antybiotyku". Leku dzięki, któremu można przetrwać silne emisje psioniczne jakie czasem nawiedzają te tereny. Jednak wciąz nie mamy kilku składników. Mamy za mało ludzi by wysłać ich dalej bo bunkier zostałby bez ochrony. By wam pomoc musze mieć komórki próbne kilku mutantów. Snorka, niby-psa, Pijawki i zombie. Gdybym odkrył cechy ich mutacjii może odkryłbym tez cechy emisjii i tego wirusa. I moze zdołałbym wam pomóc.

Lee - 2010-12-17, 21:33

Lee uważnie wysłuchał naukowca po czym odrzekł:
- Dziękuję. Myślę że ja i Grajek pójdziemy zapolować. Dużo życia nam nie zostało a te komórki mutantów są naszą jedyną nadzieją. O zombi i snorka pewnie tu łatwo, gorzej z pijawką, chociaż w tych okolicach na pewno ten wampir zony się znajdzie. Jeśli macie nadmiar ludzi to poślijcie ich z nami. Przyda się trochę śrutu, dwie paczki wystarczą - powiedział podając 500 rubli naukowcowi. Walkery zostały przeładowane i włożone do kabur w ciągłej gotowości. Czekał tylko na reakcję innych i samego naukowca.

Grental - 2010-12-20, 14:41

dobra,wiedziłem że nie będzie łatwo,wpierw bandyci,potem anomalie,potem świt żywych trupów,ehhh...Dobra profesorze jakcitam ,potrzebuję amunicji 5.45x39mm ,tak z 3 magazynki, mam do sprzedania MP5A5 oraz 30 pocisków do makaronowa.Wystarczy na pokrycie kosztów tej amunicji ?Spojrzał na Lee-go i rzekł z wielkim uśmiechem
Czas do***ać Mutantom!A profesorze prosiłbym też jeden magazynek pocisków 5.45x39mm ppanc.Jeśli sprzedaż tych 30 pocisków i mojego karabinu nie pokryje kosztów to mam w zanadrzu jeszcze 900 rubli.

Szopen - 2010-12-20, 17:56

- PROFESORZE SACHAROW - Nie wytrzymał naukowiec - Nie skupuje od żadnych półgłówków sprzętu, sprzedaje owszem i cennik wisi, jeśli oczywiście umiesz czytać - Widać, ze naukowcowi nie bardzo spodobało się nazywanie go "profesorem jakcitam". Grajek chyba zaprzepaścił szansę na dobre układy z jajogłowymi.
Grental - 2010-12-21, 12:04

Dobrze,to chciałbym kupić chociaż amunicje do AKm-a 2u ,jeśli starczy mi rubli to 2 magazynki zwykłe i 1 przeciwpancerny.Poproszę jeśli oczywiście profesor posiada.A jeśli nie to się zbieramy,potrzebowałbym też może jakiegoś płaszcza ,no bo moja kurtka...
Wskazał palcem zwiniętą kurtkę w wielu miejscach nadpaloną która,cóż by więcej mówić,po spotkaniu z anomaliami wyglądała jak szmata.
Prosiłbym też może z dwa bandaże.To co znajdzie się ta amunicja?

Lee - 2010-12-21, 15:12

Lee przeczekał aż Grajek "rozwiąże" swoje problemy z profesorem Sacharowem. Gdy skończyli się drażnić wtrącił się:
- Dobrze, to mogę wciąż tą amunicję?

Szopen - 2010-12-22, 18:55

- Możecie kupować jeśli macie pieniądze - Burknął naukowiec i podał amunicję Lee - 500 rubli się należy. Od ciebie - Powiedział Jędrzejowi - Za tą amunicję należy się 600 rubli, starczy ci na jedną paczkę. I 20 rubli za te dwa bandaże. I jeśli zamierzacie iść na polowanie to zaaplikuje wam mieszankę kilku leków i substancji by chociaż chwilowo zmniejszyć skutki zarażenia.
Lee - 2010-12-23, 12:23

- Mamy, mamy - powiedział spokojnie podając mu 500 rubli i biorąc amunicję. Gdy tylko podali im leki pożegnał się i wyszedł z bunkra.
Grental - 2010-12-23, 18:38

Dobra proszę profesorze.
Wręczył Profesorowi 620 rubli i poszedł za Lee.

Kizuna - 2010-12-23, 20:27

Gdy męska część grona jej kompanów załatwiła swoje sprawy to Patrycja podeszła do Sacharowa.

Witam Profesorze Sacharow. Na wstępie przepraszam, że wcześniej się nie przestawiłam. Patrycja Ostrowska, sanitariuszka i naukowiec-samouk. Chciałabym się dowiedzieć czy moje podejrzenia odnośnie Plagi są słuszne? Ach, tak. Plaga to moje określenie na tą nieznaną zarazę ponieważ widziałam, że rozprzestrzeniła się w wielu rejonach Zony i dotyka zarówno ludzi jak i mutanty.

Szopen - 2010-12-24, 11:23

-Panowie, a nie chcecie tej mieszanki by spowolnić rozprzestrzenianie się choroby?
- Co? Ach, tak witam panienkę. Jakie podejrzenia? Nie wiem jakie są twoje przypuszczenia więc nie wiem czy mogę się z nimi zgodzić. Co do tego czy dotyka mutanty i ludzi to zapewne. Ten wirus przenosi się przez płyny ustrojowe i to bardzo szybko. Prawdopodobnie chory po pewnym czasie sam zacznie zarażać. W normalnych warunkach radziłbym izolację ale tutaj żadne warunki nie sa normalne... A jakie sa pani przemyślenia? - Profesor uśmiechnął się i pokazał by Patrycja mówiła.

Kizuna - 2010-12-24, 22:33

Zapeszyła się. Czyżby profesor już ją zapomniał?

To, że choroba przenosi się poprzez kontakt fizyczny i istnieje duże prawdopodobieństwo, że również drogą kropelkową. To, że wirus powoduje obumieranie komórek oraz niebezpieczne urazy układu krwionośnego. Oraz to, że artefakty mające właściwości zwiększające krzepliwość krwi oraz przyśpieszające regenerację komórek nic nie dały. To co teraz powiem może trąca teorią spiskową, ale sądzę, że po części w jej powstaniu mógł maczać palce człowiek.

Szopen - 2010-12-25, 12:36

- Co do tego, ze ktoś mógł mu pomóc powstać jest prawdopodobne, bo skądś znam taki wirus. Przenosi się z tego co wiem przez płyn ustrojowe i ciężko go wykryć na początku - Wtem do profesora podszedł jeden z asystentów z kilkoma wydrukami. profesor rzucił na nie okiem i wykrzyknął - O mój Boże, juz wiem skąd go znałem. To "Kosiarz", najgorszy ze znanych nam wirusów. Twoi koledzy moga mówić o szczęściu. Ten wirus mógł ich zabić już dawno temu. Ale chyba powinienem ci coś wyjaśnić. ten wirus został stworzony jako najlepsza broń biologiczna: niewykrywalny i praktycznie nieuleczalny. Jednak wydostał się na zewnątrz i skaził kilka wiosek. Izolowaliśmy je prze 5 lat a gdy weszliśmy tam ponownie okazało się, że kilku ludzi przeżyło. Nie wiem w jaki sposób ale ich organizmy wykształciły przeciwciała na ten wirus co miało być niemożliwe. Więcej powiem gdy wrócą pani przyjaciele, na razie trzeba ich zawiadomić że moga wracać.
Kizuna - 2010-12-25, 13:13

Westchnęła i położyła dłonie na swoich kaburach.

No to przebieżka i zawracam ich. Niedługo wracamy.

Skinęła mu głową i ruszyła. Skierowała się za swoimi kompanami.

[zt]

Grental - 2011-01-13, 11:27

Wszedł do Bunkra,od razu poszedł do profesora Sacharowa,rzekł
Witam.Ponoć mieliśmy tu wrócić,czy masz jakieś nowe wieści?

Szopen - 2011-01-15, 16:11

- Tak, mam, ale poczekajmy na wszystkich bo to ważne.
Kizuna - 2011-01-16, 12:21

Również doczłapała do bunkra. Rany, spaaaaać. Patrycja chce spaaaaaać. W myślach załamała się. Potrzebowała snu, kawy albo czekolady. Ale niestety, nie było takich opcji. Jedyne co pozostało to czekać na to aż Profesorek powie im nowinki.
Lee - 2011-01-16, 15:28

Lee dobiegł do bunkra. Był w złym humorze gdyż doskwierały mu objawy choroby. Przecierając oczy rzekł:
- Osochozi? Co się dziejem? - zapytał niezrozumiale. Zaczynało mu się kręcić w głowie.

Szopen - 2011-01-16, 17:28

- Dzieje się i to sporo. Źle zidentyfikowałem chorobę, nie wiedziałem, że to wirus Kosiarz. Zwyczajnie nikt inny tego nie przeżył.oglądałem jeszcze raz wasze próbki i okazało się, że zainfekowane komórki otoczone są pustymi tworami nie z białek lecz z krzemu. Tylko Kosiarz ma taką budowę. To wirus stworzony przez wojskowych z połączenia kilku syntetycznych białek i wymarłego od 760 lat wirusa dżumy. Kilka mutacyjni i wirus stał się nie do wyleczenia ani nie do przeżycia. Przynajmniej normalnie. Bo widzicie ten wirus pobierał do swoich pustych elementów genotypu cześć genotypu swojej ofiary. Dlatego nie wiadomo jaki będzie po rozpyleniu. Działa jak granat, w ciągu 18 godzin wybija 100 procent populacji i mutuje w sposób spontaniczny. Do tego jego przetrwalniki mogą się unosić w powietrzu i glebie i być groźne jakieś 300 lat! Ten wirus to nowy rozdział broni bakteriologicznej: niewykrywalny, nieuleczalny, wysoce zjadliwy i odporny na wszystkie środki zaradcze.
Zona jednak w jakiś sposób osłabiła jego możliwość, mutacje tutaj zadziałały na niego. Okazało się bowiem, że tutejsze zmutowane formy życia skaziły jego genotyp i osłabiły go. Najlepszym przykładem jesteście wy. przeżyliście z nim prawie TYDZIEŃ. Je3dnak nie to mnie martwi. Martwi mnie kto jest w posiadaniu tego wirusa. Miał on zostać zniszczony a w jakieś sposób zjawił się tutaj. A musi być przenoszony w specjalnych pojemnikach bo potrafi przeniknąć nawet kombinezony ochronne. Dlatego mam do waszej trójki dwie prośby. Dowiedzcie się kto przemycił tutaj Kosiarza i przynieście mi pojemnik, my go zutylizujemy. Druga prośba to o jeszcze jedną próbkę waszej krwi. Może wydestyluje z niej antybiotyk albo nawet wirusa zwalczającego Kosiarza. Pomożecie?

Lee - 2011-01-17, 10:03

-Dobrze, oddam próbkę krwi. Tylko gdy będziemy szukać tego kto go tu przemycił to znowu możemy mieć problemy ze wzrokiem. Da się coś z tym zrobić chociaż tymczasowo? Medyk z wolności zatrzymał skutki choroby na jakiś czas.
Grental - 2011-01-18, 07:37

Ściągnął tą szmatę która kiedyś była nazywana kurtką i odkrył przedramię
Jeśli od tego zależy moje życie to ja się zgadzam,osobiście stawiam że powinność pewnie chciała zniszczyć zonę i jej "niebezpieczeństwa" tym wirusem,albo wojskowi chcieli go przetestować,gdzie mamy zacząć szukać? I macie może jakąś niepotrzebną kurtkę ?
Spojrzał pytająco

Szopen - 2011-01-20, 15:16

- Chorobę mogę zatrzymać dzięki surowic z waszej krwi. Nie wiem jednak jak DNA wasze w połączeniu z wirusem zadziałają na kogoś innego wiec tylko wy na razie otrzymacie tą surowicę - Profesor podał technikom pobraną krew i podał zdjętą z wieszaka oliwkową, dżinsową kurtkę Grajkowi - Co do waszych przypuszczeń to ośmielę się z nimi nie zgodzić. Ja zacząłbym od najemników. Oni nie cofną się przed niczym by zarobić. Szukajcie tez śladów tej choroby po tej stronie bariery, im więcej zbierzecie informacji tym lepiej. Ty panienko chciałaś nam zdaje się pomóc. Teraz jest dobra okazja by zrobić dobry uczynek.
Kizuna - 2011-01-20, 17:35

Nawet Profesor nie musiał wspominać. Nie podoba mi się ta choroba więc i tak bym szukała lekarstwa. Zresztą po to tu przyszłam bo zarażona nie jestem.

Wzruszyła ramionami i lekko złajała się w myślach. Najwidoczniej jej cel wizyty nie był aż tak jasny, jak myślała. No, ale szczerze. Zdrowa, silna dziewczyna, która poszła szukać lekarstwa i nie oczekuje zapłaty to raczej rzadki widok.

Grental - 2011-01-20, 18:23

JA jestem gotów, i dziękuję profesorze za kurtkę.
Skłonił się nisko.
To gdzie zacząć szukać ?
Ubrał kurtkę.Ściągnał Akm-a z pleców i uśmiechnął się do "załogi".
Prawie jak w "Zadaniach Goblina".Uśmiechnął się jeszcze szerzej.Ah ,jak mu było tęskno za książkami, no ale cóż, lepiej uczestniczyć w przygodzie, aniżeli o niej czytać...

Lee - 2011-01-22, 20:53

- No dobra, ja się na to pisze. Zresztą... i tak nie mam innego wyboru. Nie chce jeszcze zdychać. No i... trzeba zacząć od najemników. Nie miałem z nimi styczności - powiedział Lee. - A więc dobra, jestem gotowy. Chyba to wszystko więc możemy już iść - dodał na koniec.
Szopen - 2011-01-23, 11:23

- Jedyne co wam mogę poradzić to byście spytali niejakiego Kabla w Barze. On zajmował się różnymi szemranymi interesami ale ma więcej nowinek niż Barman. Do tego podajcie się na mnie, ma u mnie dług. Tyle mogę wam pomóc.
Grental - 2011-01-29, 20:21

*Szopen powiedział że możemy sie teleportować do baru a więc zapraszam do kabla :D
Manomir - 2012-06-11, 21:42

Manomir zaraz po tym jak wyprzedził swoich kompanów i stanął na czele grupy, przeszedł przez drzwi bunkru, a po odkażeniu ruszył do Sacharowa.
-Dzień dobry profesorze Sacharow. Jestem Manomir, zwą mnie Odmieńcem. Potrzebuję osiem waszych apteczek, naukowców znaczy się- powiedział i wziął towar, a potem dał jajogłowemu 1600 rubli.
-Chcecie?- zwrócił się do oparzonych towarzyszy. Uznał, że takie apteczki mogą się bardzo przydać, a wiedział, że jego kompani muszą zając się ranami. Niezależnie od ich decyzji, kontynuował rozmowę z Sacharowem.
-Fantasmagoria. Mamy wam pomóc.

Rademenes - 2012-06-11, 22:50

Tryzub z ciekawością rozglądał się po siedzibie naukowców. Trzeba być prawdziwym pasjonatem swojej dziedziny, żeby pracować w tak niebezpiecznym terenie!
-Dziękuję. Oddam ci, jak tylko zarobię jakieś pieniądze. Ja na razie muszę kupić naboje do Forta i AKSU.
-Pomóżmy sobie nawzajem z opatrzeniem ran - zaproponował Pilotowi.

Blake - 2012-06-12, 11:56

Blake pokręcił głową, i pokazał odmowny gest dłonią.
- Nie...nie potrzebuję.
Poszczęściło mu się podczas walki z zombie, i nie musiał korzystać z żadnych medykamentów. Nawet jeśli, to powinien mieć w zapasie jeszcze jakąś apteczkę. Nie mówiąc już, że był dłużny o jedną apteczkę dla Manomira. Sam postanowił się rozejrzeć co ci jajogłowi mają na składzie. Zwrócił uwagę, że cena broni i amunicji jest tutaj wyższa niż w innych miejscach, a medykamenty tańsze nawet o połowę. Warto to zapamiętać.
Przeglądając cennik nie znalazł dla siebie nic ciekawego, najwyżej po walce kupi parę apteczek. Następnie przystał do Manomira, i słuchał tego, co naukowcy mają do powiedzenia.

Szeregowy.Pilot - 2012-06-12, 14:38

Pilot przyjął apteczkę i zgodził się na propozycję Tryzuba i zajął się jego i swoimi ranami.
Był bardzo ciekawy jakie informację mają naukowcy i czego się może od nich dowiedzieć w końcu pójście tutaj nie tylko miało zamiar zarobić trochę grosza i zdobyć fory u ''Powinności''
lecz także dowiedzieć się czegoś od miejscowych. Póki pełnij czynną służbę w zonie zawsze marzył aby wypytać się naukowców o kilka spraw. Wsłuchiwał się w to co mają do powiedzenia.

Lee - 2012-06-12, 15:01

A Lee kiwnął głową na powitanie i ustawił się gdzieś z boku. Przysłuchując się wymianie zdań pomiędzy stalkerami, sprawdzał swój sprzęt. Przeczyścił celownik karabinu. Nie wiedział co zlecą im ci "legendarni" naukowcy, ale sądził, że coś poważnego. W końcu stawką była "duża sława" i trochę forsy. Bał się tylko o koty, które od początku wyprawy mają lekko. Chociaż skoro wytrwali drogę do Jantaru, wytrwają dalszą. W każdym razie Nik stał z tyłu i przygotowywał sprzęt do kolejnego etapu wyprawy.
Rademenes - 2012-06-13, 22:53

Tryzub podszedł do Lee.
-Gdyby nie ty, gryzłbym już ziemię, albo co gorsza, był bezrozumnym potworem. Uratowałeś mi życie. Jestem twoim dłużnikiem. - nie mógł znaleźć odpowiednich słów. W końcu Lee mógł skupić się na sobie, a nie pomagać kotowi, z którego niewiele było pożytku do tej pory.[/b]

Imb - 2012-06-15, 16:54

Fantasmagoria? Dobry Boże, już myślałem, że tego hasła nie usłyszę. Dobrze, że jesteście, panowie! Wydając medykamenty stary, zgarbiony i wbity w zielononiebieski kitel Sacharow obserwował, jak przybysze dzielą się sprzętem i opatrują rany. Brak umiejętności nadrabiali wzajemną pomocą oraz drobnymi radami profesora, którego wiedza jak widać obejmowała także i zastosowanie środków opatrunkowych. Kiedy bolesne oparzenia zostały już pokryte tłustą, żółtą maścią i ukryte pod jałową gazą, a z miejsc ran dobiegał już przyjemny chłód, Sacharow kontynuował - Jeżeli potrzebujecie sanitariusza, to muszę Was zmartwić, ponieważ Wasilij jest w terenie - pomaga badać natężenie pola psionicznego na południowych polanach i zgodnie z harmonogramem powinien pojawić się dopiero za cztery godziny. Ale chyba nie przyszliście tutaj, by słuchać o moich brakach kadrowych, prawda? Lepiej więc przejdźmy do sedna - jak pewnie zauważyliście, w okolicy pojawiły się zombie. Co prawda były tutaj zawsze, ale zwykle kontaktowaliśmy się z wojskiem, przylatywały śmigłowce i rozwiązywały nasz problem. Teraz jednak pojawiły się w ilości tak dużej, jak nigdy wcześniej i obawiam się, że ma to związek ze wzrostem natężenia promieniowania psionicznego w okolicy... O, przepraszam na chwilę. Nagłe, trzykrotnie piknięcie dobiegające z wnętrza laboratorium. Stalkerzy obserwowali, jak naukowiec cofa się do jednego z kilku włączonych komputerów, po których ekranach śmigały niezrozumiałe ciągi cyfr oraz znaków, i wyrywa ze stojącej obok drukarki prawie metrowy zwój papieru. Stara maszyna ciągle pracowała, z miarowym hałasem dziesiątek igieł wypluwając z siebie dalszy ciąg gęsto zapisanych kart. Czytając kartę, naukowiec zmarszczył czoło i widać chwilowo zapomniał o stalkerach, mrucząc coś do siebie o anormalnym przesunięciu fazy, polaryzacji pola artefaktu i innych, niezrozumiałych dla przybyszów rzeczach.
Dopiero po jakiejś minucie wzdrygnął się i z powrotem podszedł do rozmówców - przepraszam, ale oczekiwałem na te wyniki. O czym to ja mówiłem...? Ach, już pamiętam. Potrzebujemy kogoś, kto zbada przyczynę takiego wzrostu promieniowania, ale wpierw muszę wiedzieć, gdzie Was dokładnie wysłać. W tym celu musicie udać się w ostatnie wiadome miejsce jednej z naszych ekip badawczych, jakieś dwa kilometry na zachód od bunkra. Straciliśmy z nimi kontakt trzydzieści dwie godziny temu, kiedy wykonywali pomiary pola. Wiemy, że udali się w pobliże strąconego śmigłowca wojskowego, w pobliżu wyschniętego jeziora, a następnie poszli dalej na zachód, w celu uzyskania dokładniejszych pomiarów. Wtedy kontakt się urwał - mogli po prostu zabłądzić przez trudne warunki terenowe, utrzymującą się niemal stale gęstą mgłę oraz utrudniające komunikację zaburzenia pola elektromagnetycznego, ale przez te hordy zombie obawiam się najgorszego. Musicie ich znaleźć i dostarczyć mi ich aparaturę pomiarową, żebym mógł z niej wydobyć wyniki. Ale jest także i druga kwestia... Potrzebujemy wykonania jeszcze jednej serii pomiarów, tym razem bardziej na północny wschód - w tereny najgęstszego występowania zombie, ale ekipa badawcza odmawia wykonania zadania bez eskorty. Nie będziemy ukrywać - wojacy z nas żadni, mimo posiadania sprzętu walka idzie nam gorzej niż źle, a co gorsza wojsko odrzuca nasze prośby o oczyszczenie terenu śmigłowcami. Podejmiecie się obu zadań? Jeśli chcecie się nad tym zastanowić, to za tamtymi drzwiami jest szatnia - ustronne miejsce, gdzie będziecie mogli to przedyskutować.

Blake - 2012-06-18, 13:11

Słuchał naukowców gładząc się przy tym po brodzie. Do tej pory nie wiedział dokładnie na czym będzie polegać ich zadanie. Słyszał coś niby o najemnikach i tym podobnych rzeczach. Spodziewał się, że ów najemnicy będą chcieli przypuścić atak na naukowców, a on z towarzyszami będą ich odpierać. A tutaj czeka ich wycieczka krajoznawcza po Jantarze. Wycieczka podczas której główną atrakcją będzie miejscowa fauna i flora. Dodatkowo większe starcia z zombie nie brzmiały zbyt zachęcająco. Zwrócił się do Sacharowa z zapytaniem
- jeżeli dobrze to zrozumiałem, to pierwsze zadanie to misja poszukiwawcza/ ratunkowa, a drugie to eskorta. Mam kilka pytań odnośnie obu misji. Jak liczna była grupa, która zaginęła. I z jakich ludzi się składała? Czy poza naukowcami byli też i jacyś żołnierze, oraz czy dużo było tego sprzętu pomiarowego? Nie chcę taszczyć kilkunasto kilogramowego komputerka przez teren pełen zombie.
Tutaj Blake skończył mówić, by wysłuchać odpowiedzi Sacharowa, obejrzał się za siebie i chciał zobaczyć reakcję swoich towarzyszy. Być może i oni będą mieli do tego jajogłowego jakieś pytania.
Gdy profesor skończył mówić, Blake kontynuował.
- Odnośnie drugiej misji to jak wielu ludzi będziemy musieli eskortować? dodatkowo wspomniałeś, że posiadacie sprzęt, ale nie za bardzo wiecie jak go używać. Być może na okres zadania byście nam go pożyczyli. Wprawdzie mamy własny, ale jakiekolwiek wsparcie zwiększy nasze szanse na sukces. I ostatnie dwa pytania, w sumie najważniejsze. A dotyczą one kwestii nagrody. Co my z tego będziemy mieli, i co byśmy dostali za poszczególne zadania. Oraz czy możemy liczyć na zaliczkę?
Kończąc swoje wywody, oczekiwał reakcji i wypowiedzi Sacharowa. Nie spodziewał się, że dostaną zaliczkę, ale zawsze warto zapytać. być może od razu wpadnie kilka rubelków do kieszeni, i w razie niepowodzenia można wyjść z jakimś zyskiem. Felics zwrócił się do swoich towarzyszy
- To jak panowie? idziemy to obgadać bardziej szczegółowo, czy zabieramy dupę w troki i w drogę?

Rademenes - 2012-06-19, 18:00

Tryzub słuchał uważnie zarówno pytań, jak i odpowiedzi.
-Dostosuję się - powiedział do bardziej doświadczonych kolegów.

Lee - 2012-06-20, 11:10

- Spoko - powiedział Lee, kładąc dłoń na ramieniu Tryzuba. - Na moim miejscu zrobiłbyś to samo - dodał, po czym podszedł bliżej, przysłuchać się rozmowie z naukowcami.

Stwierdził, że nie będzie się na razie odzywał. Wszystkie pytania jakie go interesowały zadał Blake. Zapowiadała się cholernie trudna i niebezpieczna wyprawa, dlatego apteczkę i bandaż umieścił na górze, w plecaku.

Manomir - 2012-06-20, 14:05

-Nie po to tutaj przyszedłem, aby teraz odejść. Liczyłem na zysk i takowy zdobędę, nawet jeśli przyjdzie mi to zrobić samemu- odpowiedział naukowcowi. Pytań nie miał, Blake w końcu zadał już te które mu przyszły do głowy.
Szeregowy.Pilot - 2012-06-20, 14:31

Też w to wchodzę - odpowiedział Pilot i oparł się o ścianę i oddał się rutynowej czynności jaką jest czyszczenie broni i przeglądanie uzbrojenia.
Imb - 2012-06-22, 22:00

Jeśli chcecie wiedzieć, jakim sprzętem dysponujemy, to proszę spojrzeć za siebie. - Sacharow wskazał na przeciwległą ścianę, gdzie znajdowała się swoista galeria - w czterech z pięciu szklanych znajdował się wściekle pomarańczowy kombinezon naukowy wraz z nieprzezroczystą, zasłaniającą twarz kopułą oraz zawierającym układy zamkniętego obiegu powietrza plecakiem, stanowiącym z kombinezonem integralną całość. Było widoczne także uzbrojenie - w każdej gablocie stał znany już, używany przez Lee karabinek L85 albo gładkolufowa strzelba Winchester M1300, a do tego przy każdym był przypięty pistolet Walther P99. Oglądając go, stalkerzy słyszeli nieco monotonny głos naukowca - te zestawy to nasz zestaw awaryjny, przygotowany na wypadek konieczności natychmiastowego ruszenia w skażone terytorium. Myślę, że na czas Waszych działań tutaj możemy go wypożyczyć, biorąc w zastaw Wasz ekwipunek. Tylko uprzedzam: widoczne tutaj kombinezony SSP-99 typu "Ekolog" nie zostały przygotowane do walki i posiadają jedynie pojedynczą warstwę kevlaru i nie uchronią przed żadną kulą, zresztą nie były do takich zadań projektowane. Jeśli jednak jesteście zainteresowani bronią, to na zapleczu mamy trochę amunicji, może się przydać. A co do Waszych pytań. Sacharow podrapał się trochę po głowie, zastanawiając się nad doborem słów. Tak, można to tak ująć, że będą to misje eskortowe oraz poszukiwawcze. Obie grupy były przygotowane zgodnie z procedurami - trzech ludzi, dwóch wyposażonych w L85, a jeden ze strzelbą a sprzęt także jest identyczny. Dwa mierniki pola, czujnik fazy i jeszcze trochę pomniejszych sprzętów. Nie jest to zbyt ciężkie, całość waży około dwudziestu kilogramów, które można rozłożyć na całą grupę. Jeżeli chcielibyście załatwić to szybciej, to moglibyście nawet się rozdzielić - eskortowanie nas nie powinno nastręczać zbytnich trudności, jedynie chłopaki zrobią trzy pomiary i Waszym zadaniem będzie tylko pilnowanie, by zombie nie podeszły zbyt blisko, a przecież strzelać też możemy. Trochę trudniejszym zadaniem będzie odszukanie tej drugiej ekipy, ale też pewnie w mniejszym składzie dalibyście radę.
Szeregowy.Pilot - 2012-06-23, 09:26

- Doktorze, mam jedno pytanie co do mego i zapewne moich towarzyszy broni spostrzeżenia a mianowicie zombie albo jak wolicie mówić ''Uzombifikowani stalkerzy'' normalnie nie zachowują się tak jak mieliśmy okazje niedawno doświadczyć, czekali w ukryciu a kiedy znaleźliśmy się w dogodnym miejscu do zasadzki nagle zaczęli nas okrążać jak myślące istoty ustawiając się w dogodnej pozycji która po pierwsze zamykała drogę ucieczki a po drugie zombie z bronią było chronione przez te bez uzbrojenia a wszyscy działali bardzo sprawnie jak na bezmózgowie, rozkładające się ciało, wie pan może co mogło spowodować takie przemyślane zachowanie?
Kiedy Pilot wypowiedział ostatnie zdanie, przyglądał się sprzętem naukowców. Widział kiedyś takie na granicy oraz te w odcieniu zieleni które podobno były mocniejsze i dawały większą obronę przed kulami.

Rademenes - 2012-06-23, 22:37

-Chętnie skorzystam z Waszych karabinów i oddam mój pod zastaw. Podobnie chętnie skorzystałbym z Waszego kombinezonu....gdyby tylko był jakiś kawałek siatki maskującej, żeby go narzucić na ten pomarańcz...
Blake - 2012-06-25, 21:51

Wysłuchawszy się profesora, podrapał się po brodzie i zaczął chwilę rozmyślać nad tym co usłyszał. Szczwany lis udał, że nie słyszał o zaliczce. No cóż trudno... Co do zadań to miał podobne odczucia co Sacharow. Jemu także przyszło do głowy, by się rozdzielić i szybciej zrobić te dwa zadania. koty zajęłyby się eskortą, w końcu poza nimi byłoby paru gości o nie najgorszym wyposażeniu i w krytycznej sytuacji, mogliby im pomóc. Do misji poszukiwawczej, mógłby się zabrać Manomir, Lee i on sam. Jakby nie było posiadają lepsze wyposażenie (w sumie Blake, ma jedynie "niewiele" lepsze), i jako takie doświadczenie. Spojrzał się na wyposażenie naukowców. Kordziło go by wziąć pod zastaw ten kombinezon ekologa, ale nie miał zbyt wielu przedmiotów pod zastaw. Raptem jedyną wartościową rzeczą, którą miał przy sobie był karabin, a z nim nie chciał się rozstawać (zwłaszcza, że nabył do niego kupę amunicji)."elka" i pistolet niewiele go interesowały. Dlatego zrezygnował z wypożyczenia paru gratów. Zwrócił się do towarzyszy.
- Nie wiem jak wy, ale ja bym mógł ruszać nawet teraz na którąkolwiek misję. Ale ,jak zasugerował profesor, nie głupim pomysłem byłoby podzielenie się na dwie grupy i upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu. Pytanie tylko, z kogo by się one składały?

Lee - 2012-06-26, 18:38

- Ja jestem gotów do podjęcia się każdej misji. Dalibyście mi tylko paczkę lub dwie amunicji do mojej "eLki", skoro macie jej w nadmiarze - powiedział Lee. Tylko amunicja była mu potrzebna, bo uzbrojenie do wykonania misji miał. L85 jako główna broń, Winchester gdyby Zombie za bardzo się zbliżył. Do tego Colt, który używany będzie w ostateczności. Oczywiście granaty i kombinezon stalkera. Powinno wystarczyć.
On, Manomir i Blake tworzyli elitę. Tryzub i Pilot nabierali doświadczenia. Drużyna z pewnością podoła zadaniu, jak uważał Nik.

Manomir - 2012-06-27, 17:08

-Musimy nad tym pomyśleć. Jeśli rozdzielimy się, może być źle, bo zombi mogą ponownie zrobić zasadzki, tak jak w wąwozie, a wtedy ledwo daliśmy radę. Gdybyśmy trzymali się kupy to dłużej by to zajęło, ale byłyby większe szanse na przeżycie. Tak, więc proponuję głosy. Kto jest za tym, aby rozdzielić się?- spytał. Samemu zachowywał stosunek neutralny. Gdyby głosy były po równo to dopiero wtedy by zagłosował, bo tak to nie wiedział co o tym myśleć. Wolał bezpieczeństwo niż szybkość, prawdę powiedziawszy.
Rademenes - 2012-06-27, 21:21

-Pilot jest żołnierzem, ale ja cywilem. Jestem najmniej doświadczony. Wydaje mi się, że najbezpieczniej będzie "w kupie". No, chyba, że stracilibyśmy w ten sposób drugie zlecenie, wtedy można zaryzykować.
Blake - 2012-06-29, 18:37

Młody Węgier trochę dłużej zastanowił się nad pomysłem rozdzielenia się. Co prawda nie chciał spędzić całego dnia (spędzić kilku miesięcy na jednym kłeście) uciekając przed zombiakami po jakimś tam Jantarze. I jakby nie było zdrowie jest najważniejsze. Jak tak mówicie to teraz jestem coraz mniej skłonny za tym całym rozdzieleniem się.
Lee - 2012-06-29, 20:23

- No panowie! Dwie sprawy załatwimy szybko i sprawnie grupą. Nie ma co dyskutować. Razem się tu dostaliśmy, razem stąd wyjdziemy - powiedział Lee, próbując przekonać kamratów. Sam wolał się nie rozdzielać. Ale to Manomir miał decydujące zdanie, bowiem Nik posłucha dowódcy.

/ Ej panowie załatwmy jak najszybciej te dwa zadania. Wakacje się zaczęły to możemy ruszyć z tym koksem co nie?

Szeregowy.Pilot - 2012-07-03, 17:27

Nie wiem czy to dobra decyzja ale ja wybieram rozdzielenie się i wykonanie 2 zadań
Powiedział Pilot i rozpoczął przygotowywanie się do wyprawy czyli: Sprawdzał stan i czyścił broń oraz przeglądał ekwipunek.

Manomir - 2012-07-03, 19:45

-A więc rozdzielamy się. Pozostaje omówić skład. Proponuję tak: Ja, Lee i Blake ruszymy na poszukiwania, a Tryzub i Pilot będą ochraniali. Drugą możliwością jest, że skład się zmieni na tyle, iż ja zmienię grupę, ponieważ doświadczeni sobie sami poradzą, a koty niekoniecznie, prawda?
Imb - 2012-07-04, 17:53

Przysłuchując się rozmowie, stary profesor postanowił w tym momencie wtrącić parę słów, by stalkerzy mieli jakiś punkt oparcia do dalszych rozmów. Skoro Panowie postanowili, że się rozdzielą, to wypada mi określić szczegóły obu Waszych misji. Zadanie poszukiwawcze, jak to Panowie określili, będzie wymagało pewnych umiejętności zarówno strzeleckich, jak i pewnej... zdolności przetrwania, że tak powiem. Kontakt z ekipą urwał się, jak już mówiłem, za zestrzelonym śmigłowcem na zachód stąd. Pomiędzy nim a skrajem Jantaru jest pięć kilometrów podmokłych terenów z trzema wzniesieniami, na których znajdują się pozostałości cywilnych zabudowań, otoczone wrakami samochodów ciężarowych. Podejrzewam, że skryli się w jednym z nich, ponieważ zostały przez stalkerów przystosowane jako posterunki obronne, chociaż nie są obecnie używane. Przebywają tam duże ilości zzombifikowanych stalkerów oraz pojedyncze mutanty, głównie snorki. Potrzebuję informacji o tym, co się stało z drużyną, sprowadzenie jej bezpiecznie do bunkra, a zakładając najgorszą możliwość, ściągnięcie jej sprzętu oraz PDA, na które automatycznie zgrywane są wyniki wszystkich pomiarów. A eskorta, zaraz, tylko wezwę ludzi. Sacharow przerwał wypowiedź i nacisnął jeden z guzików na ścianie, co spowodowało rozbrzmienie sygnału dzwonka zza zamkniętych drzwi. Po chwili rozległ się syk powietrza ze sterujących drzwiami siłowników, kiedy te się otworzyły i wyszła z nich ekipa badawcza. Była to trójka mężczyzn w wieku około trzydziestu paru lat oraz młodych, nienaznaczonych jeszcze brutalnym piętnem Zony twarzach i noszących standardowe, pomarańczowe kombinezony badawcze ze zdjętymi hełmami - poliwęglanowa, nieprzepuszczająca skorupa wisiała, umocowana na kilku pasach do klatki piersiowej. Widać było pewną nieufność w oczach naukowców, kiedy spoglądali na piątkę tak różnych od nich stalkerów. To jest właśnie ekipa badawcza, którą macie eskortować. Nie wstydźcie się, Panowie, przywitajcie przybyszów. - Ostatnie zdanie było skierowane przez Sacharowa do naukowców, którzy jakby z ociąganiem wyciągnęli ręce do stalkerów. Następnie profesor kontynuował - Druga grupa pójdzie z naukowcami, w celu dokonania pomiarów badawczych. Badania zostaną wykonane w trzech punktach - kilometr stąd, na początku przejścia pod groblą, następnie po drugiej stronie oraz w głębi terenu. W tamtych okolicach aktywność zombie jest zdecydowanie niższa, ale jednak nigdy nie można wykluczać nieprzewidzianych sytuacji. Wasze zadanie jest bardzo proste - macie strzec bezpieczeństwa przed wszystkim, co może stanowić jakiekolwiek zagrożenie.
Lee - 2012-07-06, 17:03

- Okej. Ja idę na misję poszukiwawczą. W eskorcie moje doświadczenie i mój ekwipunek by się zmarnował, a tam zdziałam o wiele więcej - powiedział po przywitaniu się z naukowcami. - Może koty... w sumie nawet nie koty, skoro zawędrowali aż tutaj, pójdą jako eskorta, a my dołączymy do nich po wykonaniu zadania. Będziemy utrzymywać łączność przez PDA gdyby coś poszło nie tak, ktoś z "bardziej doświadczonych" pójdzie im pomóc.
- Macie może amunicję do mojej Lki? Starczy mi na jeden magazynek i jeszcze trochę, a nie wiem ile będzie trzeba strzelać. Mówiłeś, że macie trochę amunicji na zapleczu... - powiedział do Sacharowa.
Był gotowy do opuszczenia bunkra. Już niedługo będzie miał okazję do "poklikania" w spust.

Blake - 2012-07-06, 18:40

- Mówisz panie profesorze, że przy poszukiwaniach można natknąć się na Snorki? Na te bydlaki bardziej przydałaby się jakaś broń typowo myśliwska jak strzelba. Poza tym nie mam ochoty jeszcze raz spotykać się z tym kreaturami. Raz mnie pokiereszowały,i nie chcę tego ponownie. Dlatego proponuję, aby JA jako jeden z "doświadczonych" poszedł wraz z Pilotem lub Rademenesem jako eskorta. A pozostali ruszyli na poszukiwania zaginionej ar...to znaczy się sprzętu. Po czym zdjął karabin, trzymając go w dłoniach wyjął magazynek i zaczął do ów magazynka dokładać coraz to kolejne naboje. Obym nie musiał ich zbyt wielu zmarnować pomyślał. Następnie podszedł do naukowców, poklepał jednego po ramieniu i powiedział
-Coś mi się wydaje, że przez jakiś czas będziemy jechać na jednym wózku. Postaram się, aby nic wam się nie stało...ale niczego nie obiecuję.

Manomir - 2012-07-08, 22:10

-A więc tak. Ja, Lee i Pilot idziemy szukać, a Blake i Tryzub będą robili za eskortę. Pasuje, żadnych sprzeciwów? Szybko mówcie, bo nie mam zamiaru siedzieć tutaj dłużej- powiedział. Doświadczeni już określili gdzie chcą być, a co z kotami? Raczej nie mieli zbyt wiele do gadania, ale wypadało nie być gburem wobec nich.
Szeregowy.Pilot - 2012-07-08, 22:28

- Z mojej strony nie ma żadnych.
Powiedział pilot lekko zdziwiony że zamiast z tryzubem idzie z ''weteranami''
Spoglądał na sprzęt naukowców a szczególnie przyglądał się strzelbom i kombinezonom.

Rademenes - 2012-07-10, 19:18

-Z mojej strony w porządku. Dla nas, nowych, taki podział jest korzystniejszy; możemy się uczyć od was z obserwacji podczas misji. Blake, mówisz co mam robić. - oddał się pod dowodzenie starszego stażem kolegi.
Imb - 2012-07-11, 22:36

Sacharow przysłuchiwał się rozmowom stalkerów, a kiedy ci w końcu ustalili skład drużyn, powiedział - Co do Pańskiego zamówienia, 800 rubli się należy. - Na ladzie naukowiec położył paczkę amunicji kalibru 5,56mm. Jeżeli Panowie już się naradzili, to o ile nie ma jakichś dodatkowych pytań, to zapraszam do pobrania potrzebnego Wam sprzętu z gablot. Tylko proszę o zachowanie ostrożności przy obsłudze - o ile broń możemy bez kłopotów naprawić lub wymienić, o tyle kombinezony to nie są jakieś podrzędne, produkowane w piwnicach ubiory, tylko wytwarzane na zamówienie w ośrodku pod Kijowem. Jeżeli więc zostanie on poważnie uszkodzony, to będziemy musieli sprowadzić nowy na zamówienie aż tutaj, co niestety odbije się na wynagrodzeniu za wykonanie zadań. No i jeszcze uwaga, dosyć istotna dla Panów - jak już wcześniej wspomniałem, występują tutaj dosyć silne zaburzenia elektromagnetyczne, ograniczające zasięg komunikacji do około 100 metrów. Można wykorzystywać przekaźnik bunkra, ale to i tak zwiększy zasięg o kolejne 100 metrów, co nie pomoże Panom za bardzo. Naukowiec odwrócił się do aparatury, przeglądając kolejne wyniki pomiarów, dokonywane przez tuzin stojących tam urządzeń.

Ci, którzy będą poszukiwać ekipy, idą nad jezioro. Druga ekipa udaje się w Dzicz.

Szeregowy.Pilot - 2012-07-12, 14:15

Pilot ściągną wierzchnią część munduru w której znajdowały się stalowe płyty oraz spodnie.
Hełm wraz z dwoma obrzynami i pistoletem którego schował w hełmie, zawiną w swój mundur i na chwilę odłożył na bok. Otworzył gablotę i wyjął pomarańczowy strój SSP-99 Ekolog oraz strzelbę Winchester W1300 którą również odłożył na bok. Poradził się profesora albo naukowców których ma eskortować druga grupa jak założyć cały kombinezon aby spełniał swoje funkcję i oczywiście jakie funkcje on posiada.
Oddał przygotowaną wcześniej kupkę sprzętu na zastaw za kombinezon i strzelbę. Przygotował nóż do natychmiastowego użycia, apteczki, bandaże i amunicję pod ręką oraz sprawdził stan broni. Odszedł w zacienione miejsce i postanowił wypróbować noktowizor. Wyciągną nowy pistolet, poprzyglądał się mu i powiedział do profesora: -Może pan podać trochę amunicji do strzelby i do tego pistoletu?

Rademenes - 2012-07-13, 08:13

Tryzub odłożył w zastaw AKSU i Forta, biorąc w zamian L85 i Walthera. Co do pancerza, to wydał mu się on zbyt jaskrawy, poza tym, nie miał nic do zaoferowania w zamian. Załadował broń.
-Czy jako zaliczkę mogę dostać amunicję? - zapytał.
Niechętnie odkładał AKSU, bo przyzwyczaił się do niego po dwóch walkach - na Parkingu i z zombie, poza tym, powoli przypominały mu się umiejętności jego obsługi z czasów obowiązkowej służby wojskowej - ale skończyła mu się do niego amunicja, a naukowcy nie mieli takiego kalibru.

Blake - 2012-07-13, 12:24

Blake podziękował Sacharowowi i wrócił się do tych, których wraz z Rademenesem będzie musiał eskortować. Miał skromną nadzieję, że cała eskorta minie szybko i bez problemów, ale w końcu to Jantar. Nie ma co liczyć na miłe i spokojne spacerki krajoznawcze. Przed wyjściem postanowił powiedzieć coś do ów naukowców. Nie wyglądają na doświadczonych w boju, HA, ze mnie też nie jest żaden Rambo. Stanął w niewielkim rozkroku i złączonymi z tyłu dłońmi przed całą grupą. Parę spraw do wyjaśnienia. Mówią na mnie Blake, i na tego koleżkę tutaj * subtelnie wskazuje palcem na Redemenesa* mówią Rademenes. Będziemy waszą dzisiejszą eskortą. Postaramy się ze wszystkich sił, aby nic wam się nie stało, i abyście mogli przeprowadzić te wasze pomiary w spokoju. Pamiętajcie, że to MY was eskortujemy. Prosiłbym wszystkich o to by w razie niebezpieczeństwa, nie wyrywali się przed szereg i nie bawili się w bohaterów. W razie niebezpieczeństwa słuchacie się naszych instrukcji i pozostajecie z tyłu. Na przedzie idę ja i... tutaj wskazuje palcem na któregoś z naukowców wraz karabinem ...i ty. Osobiście nie znam za dobrze tych terenów, więc będziesz naszym pseudoprzewodnikiem. Następnie pozostali naukowcy a na końcu Rademenes, ubezpieczający tyły. ruszamy od razu jak nasz kolega się wyekwipuje. Jakieś pytania? Sprzeciwy? Jeżeli nikt nie miał żadnych pytań, ten oparł się plecami o najbliższą ścianę, poprawił broń i czekał na Rademenesa
Rademenes - 2012-07-13, 22:14

Sprawdziwszy broń, Tryzub czekał tylko na decyzję profesora w sprawie amunicji.
Lee - 2012-07-14, 21:03

Lee sprawdził po raz ostatni amunicję w swojej "eLce" i ustawił się przy wyjściu. Czekał na swoich towarzyszy, którzy uzupełniali braki w sprzęcie.
Wiedział, że jego misja nie będzie łatwa, ale odkąd tu trafił, zrozumiał, że nie ma tu nic łatwego. Każdy z nich nadstawiał karku dla paru tysięcy rubli? Czy żałował takiego wyboru? Zdecydowanie nie.
Stojąc sobie w kątku, filozofował nad swoim życiem...

Imb - 2012-07-14, 21:45

Sacharow, nieco zamyślony, obserwował ostatnie przygotowania stalkerów do wyruszenia w drogę, kiedy zapytany o amunicję wzdrygnął się, sprowadzony na ziemię - Amunicja, zapomniałbym... Do każdego broni dołączamy po trzy magazynki. Nie jest tego wiele, ale zwykle z bardziej wymagającymi przeszkodami zmaga się eskorta, ten sprzęt jest głównie dla nas, a wtedy zazwyczaj wystarczy. Naukowiec zaczął wykładać odpowiednią amunicję przez okienko wycięte w przezroczystym pleksiglasie, spod oka obserwując jednocześnie, jak naukowiec wita się z Blake'em - Maxim jestem, a moi koledzy to Aleksandr i Abukir. Żadnych pytań nie mamy - my robimy swoje, a Wy swoje. Naukowcy przygotowali się do drogi, przypinając pokrywy hełmów i naciągając kaptury, które następnie uszczelnili metalowymi paskami, pomagając sobie przy tym nawzajem. W tych strojach stanęli przy śluzie powietrznej, czekając na stalkerów.
Rademenes - 2012-07-16, 14:12

Tryzub podał ręce naukowcom, załadował broń, zabezpieczył amunicję, po czym zajął swoją pozycję w szyku, gotów do wymarszu na znak Blake'a.
Blake - 2012-07-16, 17:43

Gdy już wszyscy pozałatwiali swoje sprawy, Blake gwizdnął na wszystkich, dając jednocześnie do zrozumienia, że to już czas na wymarsz. Jako pierwszy otworzył drzwi bunkra, wyszedł wraz z Maksimem, kierując się jego wskazówkami do miejsca docelowego.
Manomir - 2012-07-18, 22:35

-Dobra, my też musimy iść. Zamierzam pojawić się w bunkrze zanim Blake i Tryzub dotrą tu jako pierwsi. Chodźmy- powiedział Manomir po czym ruszył ku wyjściu z bunkra, nie patrząc czy jego grupa idzie za nim.
Szeregowy.Pilot - 2012-07-19, 08:31

Pilot ruszył posłusznie za ''Odmieńcem''
- Jestem na twoje rozkazy sir

Blake - 2012-11-29, 21:25

Złapał się za bolącą głowę. Nigdy nie przeżył czegoś równie okropnego. Przez całą drogę gdzie by nie był, czego by nie robił, cały czas słyszał to pieprzone brzęczenie. Słowo daję, jeszcze trochę a odciąłbym sobie uszy! Mimo to szedł dalej, zaś po przejściu przez śluzę, uderzyła go ta nagła cisza. Zupełnie jakby ktoś zdzielił go otwartą dłonią po twarzy. Wywarło to na nim na tyle spory efekt, że zatoczył się i prawdopodobnie upadłby na ziemię gdyby nie ściana o którą się w locie oparł. Złapał się jej kurczowo, próbując zebrać wszystkie myśli. Po chwili ten stan zaczął mu przechodzić. powiedział do pewnie zmartwionych ludzi wokoło, że nic mu już nie jest. Wziął głębszy oddech i ruszył w kierunku Sacharowa. podszedł do niego i gestem dłoni pokazał resztę ludzi, których eskortował. -Oto pańscy ludzi, cali i zdrowi...z jednym wyjątkiem, który jest ranny. Ale zważając na zaistniałe wtedy okoliczności to i tak nie jest źle.
Rademenes - 2012-11-30, 22:42

Tryzub zacisnął zęby, by powstrzymać nacisk dziwnego dźwięku. W pewnym momencie spostrzegł, że niechcący przygryzł sobie usta, co niemal wytrąciło go z równowagi. Z ulgą przywitał ciszę.
Gdy Blake mówił, pomógł naukowcom zdjąć ich sprzęt. Gdy dowódca skończył, złożył wypożyczony sprzęt, mówiąc:
-Część amunicji została zużyta podczas starć z mutantem, którego nie znałem, i z dwoma przedstawicielami homo reptandus. - spojrzał przy tym na Maxima, mając nadzieję, że nawiąże on do ich rozmowy, prowadzonej podczas pomiarów.

Imb - 2012-12-05, 17:00

Trzeba przyznać, profesorze, że nasi przyjaciele sprawdzili się nad wyraz skutecznie. Co prawda Pawłow został lekko ranny, ale odkaziliśmy i opatrzyliśmy go, a tutaj będziemy mogli się nim skuteczniej zająć. - Maxim wyszedł na przód, rozmawiając przez wąskie okienko z naukowcem. Podał mu pendrive z zapisanymi danymi z pomiarów, który wylądował w jednym z gniazd komputera. Przeglądając dane, Sacharow milczał przez dobrych parę chwil, ze zmarszczonym czołem oglądając wyświetlające się na monitorze rezultaty. Ciekawe, bardzo ciekawe... Wygląda na to, że rzeczywiście istnieje tutaj pewna niezwykła anomalia, wysyłająca kierunkowe promieniowanie, ale na podstawie danych, którymi obecnie dysponujemy, nie jesteśmy w stanie dokładnie stwierdzić, gdzie znajduje się źródło. Na tą chwilę mogę jedynie powiedzieć, że jest to gdzieś na północ stąd, ale rozrzut możliwych lokalizacji jest zbyt duży, żeby określić z przynajmniej osiemdziesięcio procentową dokładnością źródło. Obserwował drużynę naukowców, którzy zdejmowali skafandry oraz wprowadzali rannego kolegę do innego pomieszczenia. Kiedy został sam ze stalkerami, kontynuował - niestety, jak już mówiłem, nie możemy dokładnie określić źródła promieniowania. Potrzebne nam do tego są jeszcze wyniki pomiarów z drugiej strony kotliny, znad jeziora. Tam właśnie poszli Wasi przyjaciele, jednak zaistniał problem - jak dotąd nie wrócili i nie mamy żadnego znaku od nich, nie wiemy więc, jak wygląda status misji. Póki co, za to, co dotąd zrobiliście, mogę Wam jedynie podziękować w ten oto skromny sposób. Przez okienko profesor wysunął cztery żółte, dosyć cenne żółte zestawy medyczne naukowców oraz 1000 rubli do podziału, po czym spojrzał dosyć wymownie na stalkerów.
Blake - 2012-12-08, 01:19

Blake z kwaśną miną spojrzał na swoją "nagrodę". Skomentował ją tylko słowami -To NAPRAWDĘ skromna nagroda-. Co do podziału, to raczej nie będzie problemów, zwyczajowe pół na pół. Tak więc wziął z całej puli 500 Ru, zaś do plecaka schował apteczki z myślą A żeby mi były do czegoś potrzebne. Gdy Sacharow spojrzał się zza osłony z pancernego szkła, Felics zaczął stawiać pierwsze kroki w jego kierunku. Ustał na tyle blisko, że odległość pomiędzy jego twarzą a mordą Sacharowa dzieliło jakieś dwadzieścia centymetrów i warstwa szyby pancernej. Oparł się o nią lewą ręką, i zaczął mówić. Był poirytowany, zmarnował na tym zadupiu wystarczająco duo czasu, i na dodatek za psie pieniądze. Mimo to podczas rozmowy starał się chować swoje oburzenie. - Twoje podziękowania były naprawdę skromne, powiedziałbym, aż ZA skromne. Koty w Kordonie dostają większe wypłaty za zabicie paru psów, zaś my użeraliśmy się z twoimi chłoptasiami, snorkami i tymi...jak to się nazywało... palude hirudo. Za to powinniśmy zostać lepiej wynagrodzeni, niż ciamajdy z pistoletami goniący ślepe psy. Dodatkowo ty jeszcze chcesz, abyśmy szli wgłąb Jantaru bo powstała nowa anomalia. Teraz byliśmy na obrzeżach, i nie było zbyt miło, a ty oczekujesz abyśmy zapuścili się jeszcze głębiej? Szczerze mówiąc chętnie...ale najpierw muszę mieć MOTYWACJĘ. Podrzuć dla mnie i dla kolegi po 1,5 kafla. Oraz podaj swoją ofertę minimalną za wycieczkę wgłąb jantaru.- Tutaj Blake odsuwa się już od szyby, staje w pewnej odległości, i tylko poprawia karaib na ramieniu. Po czym znów zwrócił się do profesora - i niech profesor nie mówi "że jak ci nie pasuje to wypierdalaj". takie teksty możesz kierować do pracowników biurowych. Z tego co mi się wydaje to wciąż nie masz łączności z wojskiem. A nawet jak kogoś uda ci się wezwać, to chyba nie liczysz że ci wojskowi wiedzą o przetrwaniu w Zonie tyle co my. Poza tym, ich głównym celem jest ochrona waszego życia, a nie latanie po wyschniętym jeziorze w szukaniu czegoś. Dodatkowo zwołanie kolejnych stalkerów może kosztować ciebie bardzo ważny czas. Ile ci zajęło zwołanie takiej grupy jak my? Godzinę? Dwie? dzień, a może tydzień? Przez ten czas wiele się może w Zonie zmienić, w tym ta wasza anomalia. Albo dajesz nam jakąś "zachętę" teraz i dajesz jasno do zrozumienia co MY z tego będziemy mieli. lub marnujesz czas i wzywasz niepewnych wojskowych lub kolejną grupę stalkerów.-

///mam nadzieję, że "handlarz" na coś się przyda

Imb - 2012-12-12, 13:47

Gdy tylko Felics spojrzał na Sacharowa, ten zrozumiał, że popełnił błąd i niedocenił stalkera. Nieprzywykły do gróźb, cofnął się o półkroku i szybkim spojrzeniem omiótł szybę jakby nagle zwątpił w wytrzymałość pancernego szkła. Nerwowo przytaknął Węgrowi - t-t-tak, oczywiście. Być może źle postąpiłem, chcąc zaoszczędzić na Waszych usługach. Postaram się zaraz to jakoś zrekompensować... Pospiesznym krokiem zniknął na zapleczu, skąd, mimo grubych ścian, dało się słyszeć głośne szuranie, przesuwanie skrzyń i jakieś dziwne stukoty. W końcu naukowiec powrócił i przez ladę podał im dodatkowe dwa tysiące rubli - na półtora tysiąca dla każdego nie mogę się zgodzić, ale jeżeli mimo wszystko zgodzicie się dalej pomóc nam swoimi usługami, to dostaniecie jeszcze to. Pokazał im karabin LR 300. Bardzo dobry sprzęt, do tego w świetnym stanie. Odłożył broń pod ladę. To potraktujmy jako pewną nagrodę bazową za następną misję. Zależnie od tego, na co się natkniecie w dalszym ciągu, to będziecie mogli dostać więcej. Wchodzicie w to?
Rademenes - 2012-12-12, 18:30

Tryzub spojrzał na Blake'a. Podobała mu się oferta, ale nie chciał, by profesor podejrzewał, że nie są jednomyślni.
-On tu dowodzi - powiedział do profesora, wskazując na Blake'a, i czekał na decyzję Węgra.

Blake - 2012-12-12, 21:14

Na twarzy Felcisa wciąż malował się niewielki grymas, ale widział że więcej z profesora nie wyciągnie, achociaż... Spojrzał na karabin szturmowy zachodniego pochodzenia. Jakoś nie odpowiadała mu ta broń, ponoć ten cały sprzęt produkowany na zachodzie może być dobry, ale na takich terenach jak Zona musiałby czyścić go codziennie. Jednak jego towarzysz śmigał z jakimś okrojonym kałasznikowem, którym posługują się koty. Skoro ktoś, ktoś kto samodzielnie załatwił snorka i to na bliskim dystansie nie powinien chodzić z jakąś lepszą bronią. W końcu wyposażenie w Zonie odzwierciedla kto jest weteranem, a kto dopiero przyczłapał się o własnych siłach do wioski nowych. Już nieco życzliwszym tonem zwrócił się do Sacharowa -Dorzuć do tego dwie paczki amunicji, i umowa stoi. Jednak uprzedzam, że nasz koleżka który obecnie kręci się gdzieś na bagnach może nie być taki miły jak ja.- Nieważne czy Sacharow dorzucił jeszcze amunicję czy też nie, Felics wziął broń i rzucił ją w kierunku Rademenesa. -masz, nagroda za załatwienie snorka.-
Rademenes - 2012-12-12, 23:01

Tryzub uśmiechnął się do ślicznej, nowej broni.
-Dzięki - rzucił do Felicsa - ale i tak połowa jest twoja.
-Jak będzie z nabojami? Będę nimi pracował na was.- zapytał profesora.

Imb - 2012-12-20, 22:46

Sacharow nieco cofnął karabin, gdy Felics wyciągnął po niego rękę. Każdy z Was dostanie taki karabin, gdy sprowadzicie drugą drużynę do bunkra. Wtedy zobaczymy, co dalej - prawdopodobnie będziemy potrzebować dalej Waszych usług i wtedy będziecie znacznie lepiej opłaceni niż dotychczas.
Blake - 2012-12-22, 09:42

Blake cofnął tylko rękę i kiwnął porozumiewawczo do profesora. Myśl o nabyciu nowego karabinu jednocześnie go cieszyła i smuciła, bo raczej niechętnie odstawi swój kałasznikow. Wprawdzie karabin wygląda na solidny, ale dl tych żelastw zachodniej produkcji wystarczy odrobina piachu, żeby się zaciąć. Poza tym, w tym przypadku zmiana karabinu oznaczałaby kupienie amunicji, a patrząc po cenniku jest ona, że tak się brzydko wyrażę, "w chuj" droga. Blake kolejny raz zwraca się do profesora. - Macie tutaj może jakieś pomieszczenie, w którym moglibyśmy na spokojnie usiąść odpocząć?- Możecie gadać co chcecie, ale łażenie po tunelach i ganianie za snorkami może zmęczyć nie jednego.
Burbon - 2012-12-23, 12:07

- Bardzo obawiam się o losy moich ludzi... - westchnął Sacharow. Na jego twarzy pojawiło się wyraźne zakłopotanie. Podszedł do swojego komputera i coś w nim wklepał. Nagle otworzyły się drzwi obok szklanej gabloty z kombinezonami.
- Możecie odpocząć w tym pokoju. Jest specjalnie przeznaczony dla osób z zewnątrz. Jednak chciałbym, byście jak najszybciej ruszyli w poszukiwaniach Waszych przyjaciół i grupy moich naukowców. Możecie liczyć na małą zaliczkę, jeśli ruszycie od zaraz. Zgoda?

Blake - 2012-12-23, 15:26

Powolnym krokiem wszedł do pomieszczenie, w międzyczasie powiedział do profesora nie odwracając przy tym głowy -Nie ma sprawy, tylko daj chwilę na odsapnięcie.- W pomieszczeniu Blake zdjął z pleców swój plecak,a karabin oparł tuż obok siebie o ścianę. Sam usiadł na znajdującym się gdzieś w pomieszczeniu siedzisku. Oparł się plecami o oparcie i zaczął powoli rozmyślać, nad tym co go jeszcze tutaj czeka. Natknął się już na zombie, natknął się też na snorki, jednak pierwszy raz jak dotąd natknął się na tego humanoidalnego potwora? Jak Maxim go nazwał? Pijawka? Najbardziej przerażające w tym zwierzęciu była zdolność jego kamuflażu. Do teraz Felicsowi jest ciężko uwierzyć, że istnieje na świecie coś co może dosłownie zniknąć i pojawić się przed oczyma niczym duch. W duchu modlił się, by w życiu jeszcze się na coś takiego nie natknąć, pierwszy raz jak przybył do Zony poczuł lęk, strach, wręcz panikę.

Po dłuższej chwili Blake zaczął nawet przysypiać, sprzyjała ku temu temperatura, oraz poczucie bezpieczeństwa, chociaż kto wie co ci jajogłowi mogą trzymać w tym bunkrze. Z każdym zmrużeniem oka jego ciało zdawało się być coraz cięższe a obraz powoli się rozmazywał tuż przed jego oczyma. Jego głowa zaczęła napełniać się niekończącym się ciągiem myśli Levél (List)...Hangár (Hangar)...Vaddisznó (Dzik)...Tűz (Ogień)...
Farkas agyarai (Kły wilka)...Ember,aki ugrik (Człowiek, który skacze)...Banditák (Bandyci)...további banditák (Więcej bandytów)...Falu (Wioska)...Torony (Wieża)...Bár (Bar)...Alagút tűz (ognisty tunel)...Halott (Martwi)...Alagút (tunel)...Palude hirudo (chyba łacińskie określenie na Pijawkę)... Ember, aki ugrik (Człowiek, który skacze)...Zaj (hałas)...Lee...


Wnet Blake niczym oparzony ocknął się z tego transu. Wstał ze swojego siedziska i po omacku zaczął sukać swojego plecaka oraz karabinu. Wziął kilka głębszych wdechów i wyszedł z pomieszczenia. Lee i Manomir jeszcze nie wrócili, a minęło już trochę czasu. Młody Węgier zaczął kierować swoje kroki ku wyjściu bunkra, rzucił tylko -Idę sprawdzić co u tamtych, zaliczkę odbiorę jak wrócę-. Z tego co pamiętał, oni ruszyli w kierunku jeziora. tam będzie dobrze rozpocząć poszukiwania.

Burbon - 2012-12-23, 19:50

(Wiadomość od Sacharowa przez radio)

- Mocno się ociągasz, więc nie wiem, czy dam ci jakąś zaliczkę. Jeśli jak najszybciej sprawdzisz ich sytuację, wtedy porozmawiamy. Jeśli popatrzysz na wschód względem środka jeziora, dostrzeżesz wysoką ścianę betonu i wielką rurę otoczoną ogrodzeniem. Przy niej musisz poszukać wejścia do kanałów, którymi można dostać się w wiele istotnych miejsc... Uważaj! Może teraz czyhać tam wiele niebezpieczeństw. Gdy dojdziesz na miejsce to poinstruuję cię, co dalej... Bez odbioru.

Lee - 2013-02-09, 20:28

Lee ponownie zapełnił magazynki broni nabojami, gdy Sacharow sprzeczał się ze swoimi naukowcami. Wcale im się nie dziwił. Przeżyli piekło. Też nie chciałby widzieć, jak jego przyjaciele są zżerani przez zombie. W końcu stanął gotowy, a naładowaną strzelbę wsparł na ramieniu. Czekał na Sacharowa. Pozostało się rozliczyć i spadać stąd.
Gdy usłyszał jakie wynagrodzenie proponuje im naukowiec, zamilknął. Zastanawiał się, czy przypadkiem sobie z nich nie żartuje, ale nic na to nie wskazywało. Przecież połowa jego kolegów zginęła, a druga połowa popadła w depresję.

- Czy ciebie człowieku już totalnie pojebało, że tak grzecznie spytam? - zapytał Lee spokojnie. To było pytanie retoryczne. Wiedział przecież, że z jego rozmówcą jest coś nie tak.
- Ty nie pojmujesz, że dwa tysiące, to ja straciłem na granaty i amunicję? Może nawet więcej. Po pierwsze, mieliśmy się rozliczać z Oziorskim. Po drugie, podobno mieliśmy bronić was, gdyż poprzednia grupa broniąca bunkra zdezerterowała. Nagle wysyłacie nas na jakieś misje ratunkowe i eskorty. Po trzecie, ryzykowaliśmy życiem dla tych popierdolonych danych. Większa połowa waszych spoczywa sobie w brzuchach tych popieprzonych zombiaków. Przedzieraliśmy się tutaj przez kanały, gdzie jakiś mutant z dziewczynką na smyczy z nami rozmawiał, a następnie utworzył jakiś popaprany teleport, dzięki któremu przybyliśmy na czas. No właśnie, a przybyliśmy na czas, by uratować wam dupy. Już dawno dołączylibyście do kolegów. Więc na dwa tysiące wyceniacie swoje życie? To była ostatnia misja, jaką dla was wykonałem i gorąco będę to odradzał całej reszcie jaką spotkam. Tymi dwoma tysiącami możesz sobie dupę podetrzeć Sacharowie. Macie dofinansowanie od rządu, a nas traktujecie jak jakiś robali, czy mięso armatnie. Lepiej dla pana, by zaczął pan mówić o poważnym wynagrodzeniu. Z mojej strony tyle i myślę, że moi koledzy się z tym zgodzą - powiedział Lee. W jego głosie można było wyczuć ogromny gniew.
Warto sprzeczać się z gościem, który w garści trzyma naładowaną strzelbę? Zaraz się okaże jakim rozsądkiem dysponują naukowcy.

Blake - 2013-02-10, 16:01

Blake tylko pokiwał głową po czym oddał tylko od siebie wskazując kolegę kciukiem - Mój przyjaciel jest mniej spokojny i mniej cierpliwy ode mnie. Nie da się też zastraszyć wojskiem, więc lepiej przemyśl jeszcze raz swoją ofertę.-
Burbon - 2013-02-10, 18:43

Sacharow się zmieszał, choć nie przestraszył. Z głębokim westchnieniem sięgnął do banknotów.
- Ostatnia moja propozycja, po 4000 rubli na łebka, ani grosza więcej i już nie mam zamiaru z wami współpracować. Będę musiał ściągnąć wojsko w te rejony, wszystko nam się sypie. Bierzecie? - Sacharow nie bał się żadnych porwań, szantaży, grożenia, miał sposób, dzięki któremu bez problemu dałby radę unieszkodliwić stalkerów.

Lee - 2013-02-10, 21:37

- No nareszcie wrócił panu rozsądek, ale to wciąż za mało. Patrz pan: Wydałem na tą akcję ponad dwa tysiące. Sama amunicja i granaty mnie tyle kosztowały. Dodajmy do tego straty moralne. To co przeżyliśmy w podziemiach nie da się opisać, niech pan spyta kolegów. Mam dla pana propozycję: da pan jakieś porządne wynagrodzenie, a my będziemy bronili bunkra do przybycia wsparcia od wojskowych albo kogo tam wezwiecie. Co pan na to? - powiedział w końcu Lee, uspokajając się. Kto by pomyślał, że ten spokojny, cierpliwy człowiek, który słyszał jak rosną kamienie zrobi się taki wybuchowy. To zona takim go uczyniła.
Burbon - 2013-02-10, 22:14

Sacharow pomyślał przez chwilę. Schował się za zapleczem. Wyjął stamtąd duże pudełko. Starszemu człowiekowi szło z tym ciężko, ale jakoś dał radę. Wyjął z niego 2 nowiuśkie zielone stroje naukowców.
- Dwa nowe Ekologi z tłumieniem anomalii i wszytą kamizelką kuloodporną, pięć tysięcy rubli i zwrot zużytych nabojów. Pasuje? - Sacharow popchnął pudło w stronę stalkerów i odliczył każdemu po 5 tysięcy.

Lee - 2013-02-10, 22:38

- Odwołuje wszystko co powiedziałem. Do wystarczające wynagrodzenie. Rozumiem, że to przez te nerwy. Wszyscy dużo przeszliśmy w ostatnim czasie. Idziemy bronić bunkra. Lepiej żeby wsparcie się pośpieszyło.

Lee szybko wskoczył w nowe łachy. Aż pachniały nowością. Przeładował L85. Był gotów do ostatniej akcji w Jantarze.
- Czas skopać zombie tyłki Blake. Tylko my, na dziesiątki tych popaprańców. Mam nadzieję, że oddziały szybkiego reagowania wojskowych reagują naprawdę szybko.
Odbezpieczył karabin. Strzelba wisiała odwieszona. Gdy Zombie znajdą się blisko, ona wejdzie do akcji. Później będzie trzeba wykorzystać colta. Strasznie lubił swój pistolet, gdyż raz uratował mu życie. Miał do niego sentyment.
Mniejsza z tym. Na starość zaczyna się rozczulać.
- Niech ktoś pilnuje drzwi i otworzy nam, gdy zajdzie potrzeba - dodał na koniec, po czym opuścił bunkier.

Palec spoczywał na spuście, gotów do strzału. Uważnie obserwował teren.
- Zostały ci jakieś granaty przyjacielu? Teraz mogą być cholernie potrzebne - zapytał Blake'a.

Blake - 2013-02-11, 06:38

Blake'owi prawie szczena opadła na widok kombinezonów. Odkąd przybył do Zony, na jego grzebiecie znajdowała się jedynie skórzana kurtka, którą środowisko w Zonie nadwyrężyło. Zwłaszcza wizyta w tunelu ze spalaczami nadużyła jej wytrzymałości, i spowodowała zwęglenie się w paru miejscach. Aż wstyd w czymś takim chodzić. Felics zdjął swoje stare łachy, a na ich miejsce założył tego całego "ekologa". Zakładając pomyślał Przynajmniej ma ładny kolor...ale wciąż będę musiał to przemalować.... Na koniec do ręki wziął swojego wiernego kałasznikova, napełnił magazynek brakującymi nabojami. Założył plecak z powrotem na plecy i ruszył tuż za Lee. Ustał koło niego, dzierżąc w swych dłoniach karabin szturmowy z celownikiem optycznym, i odpowiedział na jego pytanie -Tia, dwa F1. - Po czym zaczął lustrować okolice przy użyciu narządu optycznego w swoim karabinie, by jak najszybciej znaleźć zagrożenie.
Burbon - 2013-02-11, 09:10

- Plan działania jest taki, weźcie kilka skrzyń z korytarzu i postawcie je na dachu bunkra. Uważajcie, drabinka może być śliska. Odczyty termowizyjne wskazują dużą aktywność zombi zmierzających z fabryki, musimy być przygotowani. Kufry są leciutkie, ale za to dobrze chronią przed kulami. Z resztą zombi was za nimi nie zauważą, nie posiadają dobrej orientacji góra - dół. Ja za ten czas naprawię drzwi i wezwę wsparcie - Sacharow wskazał stalkerom skrzynie i sam poszedł po narzędzia. Wcześniej przez radiostację wezwał oddział wojska, który przybędzie tutaj najprędzej za kilka godzin.
Lee - 2013-02-11, 19:10

Lee zgodnie z poleceniem naukowca, zabrał tyle skrzyń, ile był w stanie unieść, po czym skierował się z nim na dach. Jakoś się tam wdrapał, po czym ustawił je odpowiednio, by tworzyły osłonę.
Zajął pozycję nad drzwiami do bunkra. Przecież właśnie tego mają bronić.
- Postaraj się przeżyć Blake. Jak wrócimy planuję utworzyć oddział najemników i widzę cię w jego szeregach - rzucił do Blake'a, regulując celownik.

Blake - 2013-02-11, 20:10

Blake trochę odmiennie od lee, zamiast te skrzynie taszczyć to jedynie rzucił paroma w kierunku dachu. Wcześniej jednak uświadomił towarzysza o nadchodzącym "bombardowaniu". Następnie zabrał tę pozostałość co sobie zostawił na ziemi i wraz z nimi wszedł na dach. Zaczął pospiesznie układać porozrzucane przez niego skrzynie na jakieś dwa metry w lewo od drzwi bunkra. Dodatkowo osłupiał na propozycję Lee. Ja, dzieciak co ma 17 lat i ledwie jest w stanie ustrzelić nieruchomego dzika z odległości paru metrów, dostaje propozycję członkostwa do jakiejś grupy lub drużyny czy jakiejś tam ekipy najemniczej. Być może w ten sposób uzbiera na tyle pieniędzy, by móc bez wstydu wrócić do domu.
Burbon - 2013-02-12, 08:27

Stalkerzy byli gotowi do obrony. Sacharow naprawił już drzwi, tych nie mógł otworzyć żaden truposz.
- Odczytujemy aktywność zombi na północy i południu - powiedział przez radio Sacharow. Stalkerzy ujrzeli coś, czego może obawiać się każdy, kto pójdzie do Jantaru. Zza helikoptera zaczęła wychodzić grupa 20 truposzy. Żaden nie miał broni. Każdy jednak chciał pożreć cokolwiek, gdyż niektóre z nich dobrały się nawet do snorków. Druga grupa 15 zombi pojawiła się w tunelu prowadzącym do jednego z opuszczonych obozów. Owa zbieranina była mieszana. Część truposzów wydawała się całkowicie normalna, część również chciała zdobyć świeże mięso. Stalkerów zaniepokoiły reakcje zombi, te poczęły biegnąć niewyobrażalnie szybko w kierunku bunkra. Nim się obejrzeli, grupa z południa otaczała już mury terenu naukowców, a grupa północna docierała pod porzucone samochody blisko wejścia.

Lee - 2013-02-13, 17:32

- Biorę południe. Jakbyś nie dawał rady to krzyk - rzucił głośno Lee, biegnąc do skrzyni z południowej strony.
Przykucnął za nimi i ustawił tryb pojedynczy. Znalazł sobie cel i wymierzył. Celował w głowę. W odpowiednim momencie nacisnął spust i przesuwał celownik na najbliższego zombie. Robił to ze spokojem, dopóki nie otworzyli do niego ognia.
Trzydzieści pięć martwiaków z tym, że nie uzbrojeni. To jak strzelanie do kaczek, bo z zasady nie potrafią się wdrapać po drabinie na bunkier, a nawet jeśli, to tylko ustawią się w kolejce. Dopiero z większymi chmarami zaczną się problemy. Nik wyczuwał, że to dopiero pierwsza fala.

Blake - 2013-02-13, 20:19

Blake kiwnął głową na odpowiedź lee i migiem rzucił plecak na powierzchnię dachu bunkra. Obok niego położył karabin i maczetę. Sam położył się na powierzchni, skierowany w kierunku północnym ułożył się na niej najwygodniej jak tylko mógł. Ciężar ciała spoczywa na łokciach, udach i częściowo na brzuchu. Ciężar karabinu znalazł się w większości na lewej ręce, którą Felics używa za podpórkę. Dodatkowo starał się, aby kąt, jaki tworzy łokieć lewej ręki, był jak najbardziej zbliżony do kąta prostego. Dzięki czemu mięśnie lewej ręki nie będą wykonywały większej pracy. Młody Varga przez chwilę obserwował zachowanie nieumarłych. poza tym co widział, dostrzegł też coś nadzwyczajnego. Bowiem zombie dostały nagle niezłego kopa do prędkości. W głowie Blake'a krzątała się myśl Dlaczego? Czy to dlatego, że są naprawdę głodne lub jest to jakaś nowa odmiana tych martwych biedaków? Przetarł szybko swoje czoło rękawem, i już skupił się na swoim zadaniu. Celując poprzez celownik optyczny Blake, miał większe szanse na trafienie. biorąc poprawkę na rozrzut, zaczął oddawać w kierunku zombie krótkie serie. Składały się one z co najwyżej trzech lub czterech naboi.
Burbon - 2013-02-13, 20:37

Stalkerzy po każdej stronie ustrzelili po 5-6 sztuk plugawych umarlaków. Felics oddawał wymierzone i celne strzały, a Lee ze stoickim spokojem kładł każdego stwora. To, co zobaczyli przed chwilą, zamroziło ich krew w żyłach. Reszta truposzy biegiem sprintera z dzikim rykiem skoczyła w stronę bunkra. Ostry huk rozległ się o tytanowe pokrycia obiektu. Zombi wbijając się pazurami, powoli wchodziły na szczyt. Jeden z truposzy dobijał się do drzwi, lecz doktor odpowiednio je zabezpieczył, już się nie otwierały. Przed stalkerami pojawił się kolejny poważny problem, jeden z zombi zaczął używać drabiny, po czym reszta z dziką agresją na pyskach, ruszyła w ich stronę.
Blake - 2013-02-15, 08:21

Blake z wrzaskiem zerwał się na równe nogi, gdy tylko nieumarli zaczęli wspinać się na ich pozycje strzeleckie. Będąc na dachu spodziewał się, że walka będzie ograniczała się do bezpiecznego odstrzeliwania nieumarłych. Tymczasem ci tutaj byli bystrzejsi, lub bardziej zdesperowani niż to się zgoła wydawało. Nim zombie doszły na szczyt, Blake będąc już na równych nogach, chwycił swoją maczetę i plecak. Plecak założył na oba ramiona, a maczetę zawiesił na plecach (futerał ma pasek). Po czym znów chwycił karabin w garść, ostrożnie podszedł do krawędzi dachu, i zaczął odstrzeliwać wdrapujących się oponentów.
Lee - 2013-02-15, 22:10

Lee spodziewał się, że będą problemy, ale jeszcze dziesięć minut temu nie uwierzyłby, gdyby ktoś mu powiedział, że zombie będą w stanie włazić po drabinie.
- Pilnuj drabiny, jak coś, to krzycz - rzucił do Blake'a.
Lee biegał wokoło i zestrzeliwał wchodzące po ścianach zombiaki krótkimi seriami. Wiedział, że w końcu się zmęczy, ale nie mógł teraz rezygnować. Odeprą tą falę i pozwoli sobie na chwilę odpoczynku.
Ta robota go kiedyś wykończy... Ale za nic nie chciał skończyć w żołądku zombi.

Burbon - 2013-02-17, 11:29

Ostrzał Blake skutecznie zwalczył czterech truposzy... Reszta ich nieumarłych towarzyszy pożarła zwłoki "wspinaczy". Zgniłe kości chrupały i wychodził z nich szpik. Brunatna krew lała się po przeżartych toksynami rękach żywych trupów. Dziurawe (choć ostre jak brzytwa) zęby wgryzały się w stare szybko rozkładające się mięso. Z drabiną stalkerzy mieli tymczasowy spokój. Lee zestrzelił pięć stworów, po czym sytuacja znowu się powtórzyła. Masowy kanibalizm dosięgnął potwory, co dało szansę na skuteczne odparcie zajętych pożeraniem pobratymców zombi.
Blake - 2013-02-17, 22:30

Blake nie zaprzestawał ostrzału. Strzelał z zaciśniętymi zębami, bowiem ciężko było powstrzymać się od uczucia obrzydzenia. Właśnie na jego oczach była pożerana istota, która była człowiekiem. W jego uszach cały czas rozbrzmiewał nieprzyjemny odgłos rozgryzanych kości. Zaś smród zgniłego mięsa dało się odczuć nawet pomimo filtrów w kombinezonie. Mimo wszystko Blake wciąż strzelał, tym razem jednak wykonywał ten sam manewr co Lee. Czyli szedł po obwodzie dachu bunkra i zestrzeliwał nacierających nieumarłych.
Lee - 2013-02-19, 19:22

Lee dalej krążył po dachu.
- To jest kurwa chore - mruknął podczas chwilowej przerwy w strzelaniu. Brzydził go ten widok. Wiedział, że jeśli się nie obronią, skończą tak samo, toteż nie poprzestawał na odparciu pierwszego ataku. Dalej strzelał. Pojedynczymi pociskami w głowy starał się wykańczać pozostałe martwiaki.
Całe szczęście, że dźwięki dochodzące z dołu były częściowo tłumione przez karabiny obu stalkerów. Jantar to najbardziej chora część zony w jakiej był. Co jest dalej? Lepiej nie sprawdzać. W takiej sytuacji zazdrościł kotom siedzącym sobie bezpiecznie w Kordonie. Ale gdyby nie tacy jak on, zombie kroczyłyby dalej i doszły nawet tam.

Burbon - 2013-02-19, 20:14

Ostatnie zombi padały martwe u stóp budynku. Reszta pociągnęła (tym razem już na prawdę) zmarłych towarzyszy w kierunku jeziora. Potwory potem jakby nigdy nic zanurkowały w czeluściach jeziora.
- Już nadlatują! - zakomunikował przez radio ucieszony doktor. Stalkerzy dostrzegli na horyzoncie dwa Mi-24, które ustrzeliły za pomocą działek najbliższe zombi pełzające wokół bunkra. Jeden śmigłowiec wylądował przy wrakach pojazdów, drugi podchodził do lądowania na dachu bunkra, po czym stalkerzy szybko z niego zeszli. Z każdej maszyny wyszło pięciu doświadczonych wojskowych uzbrojonych w Bułaty i broń osobistego uznania (Abakany, Wintorezy, AS Wały, Groza).
- Dobrze się spisaliście, stalkerzy. Jestem pułkownik Marczenko - zasalutował pułkownik, po czym zaprosił stalkerów do bunkra.

Blake - 2013-02-21, 12:41

Blake zmieszany gestem pułkownika, sam trochę niezręcznie i nawet niedbale zasalutował. Miał nadzieję, że w ten sposób nie obraził wojskowego. Jeszcze tego brakuje by mieć wrogów wśród ludzi mających od tak na wyposażeniu śmigłowiec. Wchodząc do bunkra zdjął hełm, i obejrzał się za Lee. karabin miał zawieszony na ramieniu.
Lee - 2013-02-23, 21:02

Lee również zdjął hełm i przywitał się z pułkownikiem:
- Całe szczęście, że już jesteście pułkowniku. Nie wiem czy zdołalibyśmy powstrzymać następną falę.
Sam poszedł za nimi do bunkra, tak jak poprosili. "To koniec", ucieszył się. Wojskowi odpowiedzieli na wezwanie dość szybko. Lepiej z nimi nie zaczynać.

Burbon - 2013-02-24, 18:28

Pułkownik udał się do Sacharowa. Stalkerom kazali poczekać przy drzwiach. Z pomieszczenia dobiegały ryki, odgłosy rozczarowania, desperacja i stres. W końcu doktor wyszedł z pokoju i podszedł do stalkerów.
- Macie po pięć tysięcy rubli - wręczył każdemu banknoty. - Jeśli chcecie wziąć amunicję 5,56x45mm to mi powiedzcie. Mogę dać każdemu 120 nabojów. Co wy na to? Teraz musimy zorganizować nową ochronę bunkra, bo wojsko nie będzie tu wiecznie ślęczeć - doktor odszedł i zostawił stalkerów samych.
- Lepiej wracajcie już do swoich - twardo powiedział jeden z wojskowych, po czym z wojskowego plecaka rzucił każdemu stalkerowi po 4 magazynki i nakazał im opuścić bunkier.

Lee - 2013-02-26, 19:50

- Biorę i kasę, i naboje. Przydadzą się podczas drogi powrotnej - powiedział, po czym schował magazynki oraz ruble.

- Gotowy do drogi Blake? Trzeba wracać. Chętnie bym się nawalił w barze, ty pewnie też - rzucił, kierując się do wyjścia. Uzupełnił wcześniej magazynek oraz przeczyścił karabin. Był gotów do upragnionej drogi powrotnej.

Blake - 2013-02-27, 14:19

Felics wziął pieniądze, i zawahał się nad wzięciem naboi. Nie znał się tak na prawdę na broni, dopiero w Zonie miał z nią bliższy kontakt, jednak zdążył już zauważyć że proponowane przez pułkownika naboje były odmiennego kalibru niż te, które były potrzebne do AK-74. Wtem Blake przypomniał sobie coś, co zawsze mówiła mu matka "Jak dają to bierz". Słowa o tyle mądre i proste co pożyteczne. Blake zabrał naboje i wcisnął je do plecaka. Myśl o drodze powrotnej napełniała go radością, już nie bardzo mógł zdzierżyć otoczenie tego bagna. odpowiedział lee -Tu masz rację, ja też. Poza tym jestem ciekaw jak sobie radzi mój pewien znajomek... po czym tak samo jak lee był gotów do drogi powrotnej. Co więcej podjął się inicjatywy i sam jako pierwszy wyszedł poza bunkier.
Burbon - 2013-02-27, 15:26

- Odprowadźcie ich do przejścia - rzucił pułkownik. Nakazał swoim trzem żołnierzom eskortować stalkerów do przejścia na Dzicz. Sytuacja była jasna, nigdzie ani jednej sztuki zombi, wojsko porządnie wzięło się za czyszczenie obszaru.
- Powodzenia, panowie - wrzucili żołnierze i wrócili do bunkra. Stalkerzy mieli przed sobą drogę ku Dziczy.

Koniec misji, piszcie już w Dziczy czy gdzie tam chcecie.

Rademenes - 2013-04-10, 18:33

Tryzub zebrał się w sobie. Kontrakt się kończył. Oparzenia, zadane przez Spalacza goiły się nad wyraz paskudnie. Gdyby nie Sacharow i naukowcy....Dlaczego go tak wyróżnili? Może dlatego, iż również był człowiekiem nauki...nieważne, w każdym bądź razie dzięki Naukowcom mógł być poddany terapii, która uratowała jego zdrowie. Oczywiście, nic za darmo: przez pewien czas pełnił funkcję wartownika w ich zakładzie. Odpracowywał w ten sposób ich opiekę nad jego ranami.
Dziś nadszedł dzień końca jego zobowiązania. Oddał L85 i Walthera, pobierając z depozytu swoją Forę i AKSU, którego połowa należała do Pilota. Jego zaopatrzenie w naboje wyglądało nędznie, ale Naukowcy nie dysponowali patronami do sowieckiej broni. Niestety. Musiał z tym sobie jakoś poradzić. Planował przejście do Kordonu i wioski kotów.
-Czy macie jakieś przesyłki do Kordonu? - zapytał Sacharowa. Nie był już kotem, a za misję kurierską zawsze mógł zyskać kilka rubli. Warto było spróbować.

Imb - 2013-04-10, 21:58

Do Kordonu? Nieco nieobecny profesor powtórzył pytanie. Ze wzrokiem wbitym w ekran pobliskiego oscyloskopu i pobliskie, nieznane Tryzubowi urządzenie - pełne migających, różnokolorowych diod i wydające z siebie dziwne piszczenie, pokiwał wpierw głową, po czym przeszukał jedną z szafek. Do samego Kordonu nic nie mam, ale zapewne będziesz przechodzić przez Bar, to zaniesiesz to Barmanowi. - Przekazał stalkerowi sporą i dosyć ciężką jak na swoje rozmiary kopertę z szarego papieru. Już od jakiegoś czasu miałem mu przekazać te wyniki, a nie miałem nikogo, kto by się tego podjął.
Rademenes - 2013-04-10, 22:48

-Ok, sprawa jest do zrobienia, ruszam więc do Baru. Dzięki za wyleczenie oparzeń, myślałem, że bez pomocy się przekręcę - stwierdził Tryzub, po czym sprawdził ekwipunek i wyruszył w drogę.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group