Stalker PBF

Wysypisko - Hangar

Nigaz - 2011-07-19, 10:18
Temat postu: Hangar
Duży, stary hangar fabryczny. Główna baza Stalkerów w tej lokacji. Jednak poza jego murami nie jest już bezpiecznie. Bandyci atakują prawie codziennie. Doszło nawet do tego, że rozłożyli obóz kilkanaście metrów za brama obozu. Tutejsi Stalkerzy chętnie, z tobą pohandlują, ale jeszcze chętniej przyjmą twoją pomoc w obronie.
Imb - 2011-08-05, 00:14

Przechodząc w pobliżu hangaru Imb pomyślał, że może tam znajdzie kogoś, kto mógłby mu zaoferować pracę. Zapalił kolejną fajkę i przekroczył bramę podnosząc rękę, by dać znak strażnikom, że nie ma złych zamiarów, po czym wszedł do budynku. Rozejrzał się, patrząc po całej konstrukcji hangaru i poczuł lekką nostalgię: to w takiej scenerii się wychował. Krocząc w głąb zabudowań podszedł do niewielkiego obozowiska stalkerów, gdzie do jednego, sprawiającego wrażenie tutejszego przywódcy - czołem, bracia. Wracam właśnie z Targu, szukam roboty i zastanawiam się, czy możesz mi powiedzieć dwa słowa o tym miejscu oraz czy nie znajdzie się jakaś robótka dla kota.
Szopen - 2011-08-05, 10:17

- jesteś w Hangarze. To duża i ważna placówka. Stąd mamy wdo9k i na główną drogę i na pole artefaktów i na wyjscie z Agropromu. Często nas tu atakują ale od jakiegoś czasu jest spokój. A zadanie? Możesz lecieć z ta paczką do Atamana w Kordonie.
Imb - 2011-08-05, 21:27

A w porządku. Żadnym pieniądzem nie pogardzę. - Dima wziął pakunek, odszedł na kilka kroków i przykląkł, by go jakoś sensownie ułożyć w plecaku. Następnie wstał, narzucił go na plecy i niespiesznie, ale ze strzelbą w ręku wyruszył w drogę ku Kordonowi.
Imb - 2011-08-06, 19:37

W końcu do hangaru ponownie zawitał Dima, który odszukał wzrokiem tego samego stalkera, z którym rozmawiał ostatnim razem. Podszedł do niego wyciągnął list i powiedział - Ataman przesyła odpowiedź.
Szopen - 2011-08-09, 14:06

- Dobra młody, dzięki. Tu masz swoją nagrodę. - Jeden ze stalkerów wręczył i 150 rubli i butelkę wódki.
Imb - 2011-08-09, 20:18

Pieniądze znalazły się w kieszeni, butelka w plecaku, a stalker odszedł, sam jeszcze nie wiedząc, gdzie.
Lee - 2011-08-28, 18:40

Lee udał się już prosto do wielkiego budynku zwanego przez stalkerów Hangarem. Gdy Nik wszedł do niego, przekonał się iż w rzeczywistości tak było. Zaczął rozglądać się i pytać stalkerów o szefa. Gdy go dorwał powiedział:
- Witaj jestem Lee. Masz dla mnie jakąś robotę?

Szopen - 2011-08-29, 10:34

- Mam jedno proste zadanko. Skocz do Ataman w Kordonie i weź od niego amunicje dla nas. Tu masz kopertę z lista rzeczy, których potrzebujemy. Dzięki niej Ataman będzie wiedział, że ja cię przysłałem.
Lee - 2011-08-30, 19:10

Lee odebrał plecak z amunicją i wrócił do hangaru. Dbał o niego jak o oko. Wiedział że dla tych Stalkerów amunicja jest więcej warta niż jego życie. W końcu dotarł do budynku i odszukał szefa. Podał mu plecak i powiedział:
- Oto amunicja od Atamana. Zadanie wykonane szefie.

Szopen - 2011-08-30, 19:30

- Amunicja do kałacha jest, do strzelb także i do pistoletów tez widzę. Nawet granaty są! Dobrze się spisałeś młody, zasłużyłeś na te 20 0rubli.
Imb - 2011-08-31, 13:53

Szukając kolejnej roboty po polowaniu Dima pomyślał, że dobrze byłoby pójść zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś w Agropromie. Zanim jednak się tam udał, przyszedł do graniczącego z przejściem hangaru. Tam zapytał jednego z miejscowych stalkerów - cześć, nie wiesz może, jak wygląda teraz droga na Agroprom? Czy można teraz swobodnie przejść, czy ktoś jej pilnuje? - wolał wiedzieć zawczasu, aby nie pakować się niepotrzebnie w kłopoty.
Szopen - 2011-08-31, 14:12

Do Imba podszedł dowódca i odprowadził go przed drogę do Agropromu.
- Teraz jest spokojniej, oczyściliśmy drogę i udało nam się ustawić posterunek na wzgórzach ze snajperem dlatego droga jest czysta i spokojna. Wojskowi pewnie spróbują ja odbić ale przez najbliższe kilak dni droga do starej stacji kolejowej będzie spokojna. Dalej jest jednak gorzej, nasi nie maja dość ludzi żeby kontrolować drogi wiec robi to wojsko.

Lensen - 2011-09-27, 23:33

Lensen szedł drogą prosto do hangaru. Gdy przeszedł przez bramę spojrzał na kilku stalkerów i kiwnął im głową. - Mam przesyłkę od Wagi. Kto wie co miałem dostarczyć niech mi powie. - 18 latek uśmiechnął się i spojrzał po kolei na każdego jeszcze raz. - za tym rozglądam się za robotą. Każdy rubel się przyda.
Szopen - 2011-09-28, 14:23

- Żartów się gówniarzowi zachciało. Masz pendriva od Wagi. Daj go szybko i lec po swoją nagrodę. Potem tu wracaj, moze się coś dal ciebie znajdzie.
Lensen - 2011-09-28, 15:57

Lensen oddał pendrive, zawrócił się i poszedł szybkim krokiem w kierunku pchlego targu.
Lensen - 2011-09-28, 20:23

Lensen miał nadzieje, że niedługo kupi sobie w końcu jakiś pancerz oraz znajdzie kogoś komu chociaż częściowo będzie mógł zaufać. - W sumie wielu stalkerów zdaje się być w porządku. Jednak nigdy nic nie wiadomo. - Nowe myśli przechodziły przez jego głowę tak szybko, że nawet nie zauważył tego jak znalazł się już w hagarze. - Witam ponownie panowie. Nazywam się Lensen. - Wyciągnął rękę w stronę każdego w pobliżu aby się przywitać. - Jak już wcześniej wspominałem szukam pracy. Jestem nowy, ale potrafię strzelać i znam się na materiałach wybuchowych.
Szopen - 2011-09-29, 12:28

- Co by sie znalazło dla takiego kota. Widzisz to pole anomalii? Zagnieździły sie tam trzy ślepe psy. Rozpraw sie z nimi to nie omi8nie cie nagroda.
Lensen - 2011-09-29, 16:35

Lensen obejrzał się w stronę pola anomalii. Uniósł lekko brwi i uśmiechnął się. - Okej. Zaraz wracam. - Kiwnął chłopakom głową i odszedł w stronę miejsca gdzie miał do wykonania zadanie.
Lensen - 2011-10-05, 17:37

Lensen po dobiegnięciu do hangaru obejrzał się w tył czy żaden z psów go nie goni. Odetchnął głęboko i wszedł do środka siadając obok stalkerów przy ognisku. - Zadanie wykonane, psy ubite. - Powiedział wyjmując apteczkę a z niej gazę, wodę utlenioną, wacik i bandaż. Podwinął rękaw, polał wodą utlenioną, przetarł wacikiem. Po chwili oczyszczania rany położył na niej gazę i obwinął ranę bandażem. - To powinno wystarczyć. - Powiedział w myślach sam do siebie. Wyjął z MP5 magazynek, policzył stracone w nim naboje i naładował go do końca kolejnymi wyjętymi z pudełka. Gdy odłożył już MP5, wyjął z pochwy nóż, poszukał jakiejś szmaty leżącej obok i wytarł go w nią. - Wiecie panowie gdzie mogę wyczyścić swój mundur? - Zapytał stalkerów.
Szopen - 2011-10-05, 19:02

Stalkerzy ze znawstwem obejrzeli i powąchali mundur.
- Nigdzie go nie wyczyścisz, jucha już przyschnięta a to mutancia krew. Najlepiej byś miał wywalić ten mundur bo ta krew będzie przyciągać mutanty z promienia kilometra. Aha, tutaj jest twoja nagroda, okrągłe 500 rubli.

Lensen - 2011-10-05, 19:48

Dzięki. Bartek spojrzał uśmiechnięty na zwitek pieniędzy. - Macie może jakieś szmaty pożyczyć koledzy czy będę musiał zakupić coś u któregoś z handlarzy? - Zobaczył na rękę i bandaż który już lekko przesiąkł krwią, jednak nie martwił się teraz o rękę. Młody stalker zaczął już odpruwać od munduru Polskie flagi żeby przyszyć je później do nowego ubrania.
Szopen - 2011-10-06, 07:52

- Hmmm.... Coś może by się znalazło - Stalker pogrzebał w jednej ze skrzyń i wyjął z niej ciemnozieloną bluzę z kapturem. Bluza był zakurzona i wyblakła oraz w kilku miejscach brudna. - Nic lepszego nie mamy. Jak chcesz możesz zabrać.
Lensen - 2011-10-06, 19:32

Lensen wziął z uśmiechem bluzę do rąk. - Dzięki. Jest może coś jeszcze do roboty? - Wyjął wszystko z kieszeń munduru i schował do plecaka. Zdjął poplamioną bluzę mundurową i założył zieloną którą dostał od stalkerów. Usiadł z nimi przy ognisku, wyjął konserwę i powoli ją skonsumował pytając czy nikt nie chce się poczęstować.
Szopen - 2011-10-07, 12:22

- Nie, u nas spokój, popytaj gdzieś indziej.
Lensen - 2011-10-08, 11:08

Lensen wstał, spakował wszystko do plecaka, machnął ręką i odszedł w stronę Kordonu. - Może tam będzie coś do roboty. - Powiedział.
Blake - 2011-10-14, 11:50

Do hangaru zbliża się Blake. Nie spieszy się, idzie powolnym, spokojnym krokiem. Zupełnie jakby spacerował, oglądając jednocześnie krajobraz Zony. Nie jest tu właściwie tak źle pomyślał sobie. Niby pełno bandytów, mutantów i cholera wie jeszcze czego, ale krajobraz jest całkiem ładny. Potem spojrzał na mapę w swoim PDA i zdał sobie sprawę, że zbliża się do miejsca docelowego. -Oh, to chyba tutaj. mruknął do siebie pod nosem. Zbliżając się zauważył, że to hangar fabryczny, jego zdziwienie wynikało głównie z tego że jak słyszy słowo "hangar" to ba myśl od razu przychodzi ten lotniczy. Jednakże zdał sobie od razu sprawę że skąd by tu się wzięły samoloty? Nawet za czasów przed awarią nie było ich zbyt wielu w tej okolicy. Gdy doszedł do wejścia, podchodzi do najbliższego stalkera, wyciąga z plecaka paczkę, podaje mu ją i mówi -Prezent od Wilka.

///Wybacz, że nie odpisywałem, dopiero teraz zauważyłem że edytowałeś mój post w "drogi".///

Szopen - 2011-10-14, 12:10

- Hmm... Dobra, dzięki. Jak sie umalowałeś z Wilkiem? ja pewnie mam zapłacić? - Postawny stalker o wyglądzie dowódcy zaczął odliczać banknoty - Trzymaj 200 rubli, taka jest normalna stawka dla kuriera.
Blake - 2011-10-14, 12:16

Bierze banknoty od dowódcy, po czym wciska je do kieszeni. hmm, nieźle jak za taką robotę. pomyślał. Po czym jeszcze raz spogląda na mężczyznę i pyta się -Dzięki. Nie chcę za bardzo zawracać ci głowy, ale czy nie masz przypadkiem jakiejś roboty lub zadania z którego oboje mielibyśmy jakiś zysk? i stoi oczekując odpowiedzi
Szopen - 2011-10-14, 12:19

- Coś by się znalazło. Potrzebuje kogoś kto zaniesie list do Ryżego do Kordonu. podejmiesz się?
Blake - 2011-10-14, 12:23

Wzrusza ramionami i odpowiada -Czemu nie? Po to tu jestem. Bierze list, chowa starannie do plecaka, który następnie zakłada na ramię. Wychodzi z hangaru i kieruje się w kierunku Kordonu. Tym razem nie używał PDA, w końcu przed chwilą szedł tą samą drogą, więc wie jak dojść z powrotem do Kordonu.
Polow Konkwista - 2011-10-15, 16:10

Biegł przez starą drogę, gdzie beton i asfalt rozkruszone poddawały się wyrastającej roślinności Zony. Zatrzymał się po drugiej stronie przy pniu starego drzewa spoglądając na bramę lokacji. Rozejrzał się czy aby nikt lub nic nie próbuje bawić się z nim w ganianego, po czym prędkim skokiem przebiegł stojąc tuż przed hangarem. Dłonie odciągnął od ciała na znak rozwagi i dobrej woli. -Polow Konkwista z Kordonu, na rozkazach Wilka, w sprawie utrzymania przyczółka.. - Oddał na powitanie w kierunku warujących stalkerów przed bramą, po czym spokojnie ruszył w ich stronę. -Nie wpierdalam się w wasze interesy, jestem tu tylko po to by wykonać polecenia. - Jasno przedstawił swoją postawę wchodząc do olbrzymiego kompleksu. Chłód pordzewiałej stali, setek ton betonu uderzył w Polowa przeszywając go na wskroś. Z ciemnych oczodołów wydobywało się spojrzenie mężczyzny kierowane do stalkerów. -Wilk przysyła, ponoć każdy potrzebny, a czas nagli przed spodziewanym atakiem. Chcę pomóc.. - Z kabury przy udzie wyciągnął swojego starego Makarova.. -Może to mało, ale mam pewną rękę, potrafię się skradać, przenikać.. strzelec wyborowy do usług.
Szopen - 2011-10-15, 18:57

Jeden ze stalkerów przerwał na chwilę wykonywanie rozkazów i popatrzył na Polowa.
- przysłał cię Wilk? o dobrze, możesz mi mówić Śliwa, jestem tutejszym dowódcą. Spodziewamy się ataku bandytów od strony Agropromu, idź na plac tam gromadzą sie już obrońcy.
Polow został ustawiony na niewielkim betonowym placu ba wprost bramy, jedynego wejścia na teren Hangaru. Dwójka obrońców została by czuwać przy drugiej bramie, po drugiej stronie muru. Naprzeciw bramy zostały ustawione zapory z worków z piaskiem za którymi ustawiło się trzech stalkerów z krótkimi kałasznikowami. Trzech kolejnych obrońców z długimi kałasznikowami z lunetami czuwało na kratownicowym balkonie na ścianie kilka metrów nad szerokim wyjazdem z hangaru. W tej brami czekał ostatni obrońca, sam dowódca.
- Widzimy cele, jest ich ośmiu, schodzą ze wzgórz, trzymają sie krzewów, strzały niepewne, podpuszczamy ich bliżej. - Rozległ sie głos jednego ze strzelców na balkonie.

Polow Konkwista - 2011-10-15, 20:13

Zatem siłą przełożeństwa.. melduję się dowódco. - Ostatnie słowa z symbolicznym prawie niewidocznym skinięciem głowy poleciały w stronę Śliwy. Baczne spojrzenie jeszcze przez chwilę trwało na postawnym dowódcy, wyłapując wszystkie słowa i mimikę twarzy. Udał się więc z resztą załogi przechodząc przez cały hangar dotąd mu nieznany z tej strony. Rozsypujące się mury i dach mimo wszystko wydawało się dla niego niezłym zakątkiem, ba.. rarytasem dla strzelca. Jasne światło z zewnątrz oderwało z zamysłu gdy tylko przeszedł przez wrota hangaru. Rozejrzał się wsłuchując w głosy towarzyszy walki. Z powodu leworęczności przykucnął tuż przy lewym rogu usypanych worków, mając lepszą możliwość na działanie i swobodę ruchową. Przeładował pistolet, mimo braku powodów to jak zawsze nie puszczając komory zamkowej, a zwalniając dłonią do pozycji pierwotnej nie wydając żadnego większego dźwięku. Wysunął magazynek ładują szybko ósmy nabój i podczepiając pod broń. Tym samym łącznie z nabojem w komorze nabojowej, w pistolecie znalazło się dziewięć kul. Ułożył na ziemi dwa kolejne magazynki, do szybkiej zmiany jednostki ognia. Spojrzał w prawo spoglądając na trzech kamratów z karabinkami.. W szybkiej analizie sytuacji zaczepiając najbliższego. -Stalker.. psss... mam tylko Makarova, ale na dobre może wyjść sprawa. Daj powiedzieć! Gdy będziesz przeładowywać, ja zacznę strzelać.. osłonię Cię brat! Dobre? Tylko krzyknij.. - Po czym natychmiast ułożył się do postawy leżącej, wystając zza rogu fortyfikacji jedynie okiem, dłonią i lufą dziewięć milimetrów. Podparł się prawym barkiem i przedramieniem o worki, nabierając bezwzględnej stabilności po czym zgrał przyrządy celownicze normując oddech.. Szeptał coś pod nosem nabierając kolejną dawkę powietrza. Dwa magazynki leżały tuż przy lewym łokciu, czekając na podwyższenie temperatury. Oko mierzyło przedpole za linią muszki i szczerbinki, czekając na ogień. Wiedział, że nie może marnować amunicji, dlatego tylko sprecyzowane strzały w tułów pojedyncze wchodziły w grę, chyba że doszłoby do potrzeby osłony strzelców aby mogli przeładować.
Szopen - 2011-10-16, 15:48

Stalker kiwnął tylko głowa w stronę Polowa podając rękę ze słowami:
- Mów mi Oleg, miło mi. Strzelaj najlepiej jak najczęściej żeby onie nie mogli strzelać. I najlepiej jak my zaczniemy, zanim dotrą do muru...
Ostatnie słowa żołnierz zmełł w ustach gdyż bandyci szybko zbliżyli się do posterunku i zostali przywitani huraganowym ogniem z góry. Pole zaścieliły dwa trupy zanim bandyci zdążyli puścić się biegiem i mimo ognia zza zapór dostać sie do wysokiego muru za którym ukryli się i prowadzili maszynowy ogień jednak mało celny wiec obrońcy nie zaliczyli strat. Niestety mur utrudniał i stalkerom strzały. Bandyci próbowali przerwać impas gdyż w pewnym momencie zza muru w miejscu gdzie powinna być ogromna fabryczna brama wysunęła sie ręka z granatem. Na szczęście snajperzy czuwali i nim zdążyła odlecieć zawleczka dwa pociski wręcz oderwały dłoń od nadgarstka.
- Obeszli obronę, dostali posiłki są przy drugiej brami, potrzebna pomoc, szybko. - Słowa Śliwy i klepniecie w ramię wyrwały Polowa z ostrzału bramy - Nowy, szybko przedostają sie przez bramę chodź.
Nim Konkwista zdołał coś powiedzieć biegną do kilku bandytów przechodzących przed drugą fabryczną bramę od Hangaru. W biegu trzema kulami powalił jednego napastnika trafieniem w głowę. Jednak maszynowy ogień, który powalił już jednego strażnika przygwoździł Śliwę i Polowa za masywną, stalową skrzynią. Sytuacja była trudna.

Polow Konkwista - 2011-10-16, 17:23

Wpadł na metalową skrzynie uderzając barkiem o jej zimną ścianę. Oddech mimowolnie napędzony adrenaliną i szybkim biegiem podnosił korpus stalkera w górę i w dół. Nim zdążył usytuować się zmienił magazynek. Miał świadomość, że posiada jeszcze tylko jeden zapasowy naładowany w kieszeni, reszta zaś amunicji znajdowała się w pudełkach. Świst kul przykurczył Polowa przeładowującego pistolet. -Dowódco! - Spojrzał się po swym przełożonym, na którego twarzy malować mogły się minione czasy, co wyznacznikiem niemałego doświadczenia. Nim zdołał cokolwiek dodać rozejrzał się w lewo a następnie w prawo analizując otoczenie. Spojrzał się za siebie w górę sprawdzając czy może i jeden ze snajperów miałby władzę nad tym sektorem. -Kurwasz mać! Tak ciągle macie!? - Oddał pytanie zaciskając zęby przy kolejnej serii walącej po metalowej zaporze za którą skrywał się ze swym kamratem. -Jestem gotów jeśli masz jakiś pomysł! Miał świadomość, że w każdej chwili bandyci mogli przejąć całkowicie inicjatywę i posiąść pełną analizę sytuacji na co nie można było pozwolić liczniejszemu przeciwnikowi.
Master - 2011-10-16, 20:54

Do hangaru zawitał Master,po wejściu zaczął się rozglądać za przywódcą,po chwili ujrzał kogoś kto wygląda na doświadczonego stalkera i zarazem przywódcę,Master postanowił podejść i zapytać się czy nie mam może jakiegoś zadania:
-Witaj stalkerze,nazywam się Master.Masz może jakieś zadanie??

Nie widzisz, że quest się tu rozgrywa? radzę poszukać innej miejscówki.

Sorry nie zauważyłem...

Szopen - 2011-10-17, 15:30

Wśród świstu kul i gruchotu i trzasku strzałów porozumiewanie sie było utrudnione. Dym prochowy ograniczał widzenie ale mogliście rozróżnić odgłosy ciał walących sie na posadzkę. Nie było jednak możliwe rozróżnienie czyje to ciała na tę posadzkę się zwalają. Dowódca tylko uśmiechnął się do Polowa i rzekł:
- Nie zawsze. Czasami bywaja tu jeszcze mutanty i zombie. Ale uważaj. Puszczę serie na oślep. Długą, po to żeby oni się schowali albo przestali strzelać, w tym czasie ty spróbujesz ich ustrzelić albo zmniejszyć odległość. Jasne no to hop! - Na te słowa Śliwa wysunął nad beczkę kałasznikowa i zaczął pruc od prawej do lewej i z powrotem długą serią, nie zdejmując palca ze spustu. Ogień bandytów natychmiast umilknął i można było usłyszeć padające na posadzkę ciało.

Polow Konkwista - 2011-10-17, 16:21

Kuurwaaa! - Przeciągając oddał ze zgrzytem zębów widząc szybkie działanie dowódcy. Nim zdążył przeanalizować sytuację blask w oku zaiskrzył od suwadła starego kałasznikowa Śliwy. Serce zabiło gwałtowniej zaciskając mięśnie splotu słonecznego, a szybki klekot zamka zwalniający kolejne łuski pobudził Polowa do natychmiastowego działania. Rzucił się na prawo turlając jeden obrót, leżąc brzuchem na betonowej posadzce. Nim zdołał opuścić oddech z wysuniętym przed siebie Makarovem w oburącz trzymając zgrał lśniącą muszkę ze szczerbinką. Opuścił oddech naprowadzając w tym czasie przyrządy na najbliższy cel. Zimna gleba witająca chłodem przedramienia nadała bezwzględną stabilność. Dwa strzały mierząc w korpus znikających celów. Po dwa od najbliższego do ostatniego, a jeśli choć jeden próbował ponownie wyjrzeć tak strzał jeden ponowiony. Mijając swe kule między grad kul z kałacha dowódcy natychmiast ocenił najbliższą przeszkodę za którą szło się schować i jeśli taka istniała, nim ostatnia łuska opadła bez względu na konsekwencje Polow turlając się raz jeszcze aby nabrać rozpędu do gibkiego wstania wystrzelił w kierunku możliwej do zdobycia przeszkody waląc ostatkami amunicji po jednym strzale w kierunku zapór bandytów. Jeśli dobiegł, przycisk zwalniający magazynek wciśnięty wysunął puste pudełko, w tym czasie natychmiast podczepił trzeci ostatni magazynek naładowany. Nim cokolwiek znów uczynił zerknął od razu w kierunku dowódcy. Jeśli został zraniony, postępował również tak samo próbując zapanować nad rozszalałym oddechem.
Szopen - 2011-10-18, 18:45

Polowowi udało się oddać strzały do jednego z celów. Bandyta padł na klęczki ale nie zginął. Dwa kolejne strzały w szyję i głowę załatwiły sprawę. Gdy tylko stanął za wysuniętym rogiem odda dwa kolejne strzały do ostatniego bandyty. Załatwiły go ostatnie kule Śliwy. Cała tak akcja trwała kilka sekund. Od pierwszych strzałów serii do przejścia snajpera za róg i trzasku pustej iglicy karabinka minęło kilka, maksymalnie kilkanaście sekund. Po szybkim obejrzeniu dowódca powiadomił Polowa i jeszcze jednego, stojącego przy bramie żołnierza. Mieli na koncie czterech zabitych bandytów a stracili dwóch stalkerów. Dobry wynik. Teraz gdy rozwiewał się dym mogli sie przegrupować, przeładować i ruszyć na odsiecz obrońcom po drugiej stronie. Strzały i krzyki anonsowały, że walka wciąż trwa.
- Szybko, oni tam wciąż walczą, musimy się ruszyć. Jak tylko wybiegniemy z hangaru to od razu gnamy za najbliższa barierę, nie wiem jak sytuacja wiec nie chcę ryzykować.

Homer - 2012-01-03, 19:07

Homer długo szedł sam nucąc sobie pod nosem tylko sobie znany utwór. Starał się po prostu przebić ciszę panującą w tym opuszczonym przez ludzkość miejscu. W końcu spostrzegł na lewo od swej drogi wielki budynek. Hangar. Monument równie ogromny co hałda śmieci znajdująca się zaraz obok. Na twarzy Stalkera pojawiła się radość. To musi być Pchli Targ! Grube ściany i płot z drutem kolczastym stanowiły świetną ochronę a sam budynek swą wielkością i piętrami był łatwym miejscem obronnym. Przynajmniej tak myślał Iwaszenko. A co on się znał na wojaczce i strategii? Nic. Ale wydawało mu się, że ma racje. Przekroczył więc grubą żelazną bramę odgradzającą teren hangaru od świata. W ręku dalej trzymał swego Forta-12. To był Pchli Targ.. musiał być
Szopen - 2012-01-03, 19:37

W srodku kłębiło się kilkunastu uzbrojonych stalkerów przesuwając w przeciwnym kierunku, do drugiej bramy worki z piaskiem i metalowe skrzynie. Każdy z nich byl pod ronią a jeden z nich głosno klął po dwóch żołnierzach, którzy mieli na swoich Ak74 celowniki. Po dłuższej wiązance strzelcy poszli na górę odległymi schodami a przywódca otworzył dużą skrzynię i zaczął racjonować amunicję. Wszystko wyglądało na przygotowania do obrony i nikt nie zwracał Uwagi na Homera.
Homer - 2012-01-03, 19:44

Yuri widząc ich uśmiechnął się do siebie. W końcu żywa dusza! A więc ten teren nie jest wcale wymarły jakby się spodziewał! Ha. To nie tak źle. Szybko jednak spostrzegł ich "przygotowania". Pewien był, że nie na darmo zbroją swoje "AK-acze" i kładą worki z piaskiem. Szykują się na atak. Ale trafił chyba dobrze? To jest ten cały Pchli Targ? Skoro są i stalkerzy to musiał mieć racje. A więc ruszył do nich. Uprzednio krzycząc- Swój! Jestem swój! Z Kordonu Stalker!-Tak by nie odstrzelili mu łba od razu. Wiedział, że są ostrożni. A co jeśli przesadnie?

Tutaj toczy się quest Polowa Konkwisty. Idź dalej.

Homer - 2012-01-03, 21:56

W jakiś sposób zdał sobie sprawę, że nie jest tu mile widziany. Ba. Czuł, że jeśli tu zostanie będzie zwykłym trupem. Wolał więc wycofać się. I tak chłopacy stalkerzy nie zwrócili na niego większe uwagi. Kto wie? Nie usłyszeli? Bardzo prawdopodobne. Wolał jednak tego stanu rzeczy nie odwoływać. Powoli zaczął się wycofywać, aż dotarł do bramy głównej, którą tak niedawno wkroczył
Blake - 2012-01-06, 21:13

Do Hangaru zbliża się Felics. Idzie z zawieszonym karabinem na jednym ramieniu, i z maczetą na drugim. Gdy tylko zauważa stalkerów, daje do zrozumienia że przychodzi nie po to by walczyć, a porozmawiać. Gdy dochodzi do budynku, pyta się jednego z przebywających tu ludzi, kto tutaj jest dowódcą. Gdy w końcu się dowiaduje, podchodzi do niego, w geście przywitania podaje mu rękę i mówi. - Jestem Blake, panowie na pchlim targu wspominali że macie jakąś robotę. Zamieniam się w słuch. Ach...zapomniałbym, dostarczyłem od was wiadomość dla ryżego, powiedział że to od was dostanę nagrodę.
Manomir - 2012-01-07, 20:59

Bezpiecznie do hangaru dotarł Manomir. Trzymał swoje DAO 12 w rękach, ale miał ową strzelbę opuszczoną. Jakoś nie chciał sprawdzać czy jak uniesie broń nieco wyżej to od razu dostanie kulkę. Nie wątpił, że każdy gotów jest to zrobić, nie tylko w obronie własnej, a w celu zyskania sprzętu. Tak czy siak, wreszcie znalazł się w hangarze. Jego oczy wypatrzyły dawnego towarzyszy w misji. Spodziewał się, że i jego ściągnęły wieści o robocie. Śmiało podszedł do niego i powiedział.
-Witaj Blake! Jak rozumiem ty też po robotę?- spytał, a następnie spojrzał na osobę z którą rozmawiał Felics.
-Ja też w tym celu. Zwę się Manomir, ale możesz mi mówić Odmieniec. Chyba mogę się przydać, niezależnie od tego jakie to zadanie.

Szopen - 2012-01-08, 11:29

Na początku nikt nie zauważył dwójki nowych stalkerów. Wszyscy krzątali się przy przygotowaniu obrony. Posterunek byl jednak dziwnie opustoszały. Było tam zaledwie pięciu stalkerów i po każdym znać było trudy życia i ciężkich walk. W końcu zauważył ich dowódca. Splunął i podszedł do nich wysłuchując ich z niecierpliwością.
- Przydacie sie. Potrzebujemy pomocy w odparciu ataku bandytów bo cześć ludzi własnie sad odeszła w kierunku Doliny Mroku, Wilk chyba szykuje jakieś uderzenie. Mam mało ludzi a bandyci idą tu od Agropromu. Mam dwóch strzelców wyborowych i dwóch myśliwych wiec nie pogardzę żadna pomocą. A jak kogoś zabijecie to łup z niego jest wasz. Zapory i barykady już ustawiliśmy a tamta dwójka, nasi snajperzy, idą na dach. Wy jak chcecie sie przydać ukryjcie się za tamtymi workami z piachem najbliżej bramy i nie wychylajcie się, czekajcie az my rozpoczniemy ostrzał. Już, żywo na stanowiska. Jeszcze nas nie pokonali.

Blake - 2012-01-08, 14:01

Felicsa zaskoczył widok dawnego towarzysza. Widocznie nie tylko Blake usłyszał że coś się kroi w hangarze. Jak przystało na dobrego stalkera, Blake uśmiechnął się an widok znajomej twarzy, uścisnął mu rękę i mówi - No proszę, nie spodziewałem się że zobaczymy się tak prędko. Jakaż ta Zona mała.- I nim Felics zdążył rozkręcić swoją gadkę szmatkę, podszedł do nich dowódca. Uważnie wysłuchawszy rozkazów i informacji spojrzał na snajperów znajdujących się na dachu. Cholera, aż strach pomyśleć co by było gdybym był po drugiej stronie barykady. Następnie udał się za wyznaczone worki z piachem, zdjął karabin z ramienia. I póki jeszcze było spokojnie, Felics zaczął ładować magazynek nabojami 5.45×39. Gdy już skończył, usiał na ziemi opierając się o worki z piachem, przy czym zdał sobie sprawę że dosyć dawno nie spał, ani nie odpoczywał. Gdy usłyszał, że nadchodzą bandyci. Blake przyklęknął na jedno kolano i zgodnie z rozkazami czekał na pierwszy strzał ze strony samotników.
Manomir - 2012-01-08, 14:24

Manomir wysłuchał słów dowódcy, a następnie bez ociągania się podszedł do worków. Usiadł opierając się o nie, a następnie sprawdził czy każda z jego broni jest naładowana. UZI tkwiło bezpiecznie w kaburze, ale strzelba była gotowa do walki. Odmieniec chciał przekonać się czy będzie skuteczna przeciwko ciężko opancerzonym bandytą albo przeciwko tym zwykłym, kto wie co oni tam mają na sobie.
-Widzę, że masz nową giwerę. Też sobie sprawiłem dobrą- powiedział potrząsając DAO 12. Dopóki bandyci nie nadchodzili, nie widział sensu w byciu czujnym, bo i tak to snajperzy pierwsi zauważą niebezpieczeństwo. Manomir jak tylko usłyszy znak świadczący o nadciągających bandytach, przyklęknie na jednym kolanie i wyceluje w najbliższego bandytę. Nie strzeli, dopóki inni stalkerzy nie zaczną, tak jak rozkazał dowódca.

Szopen - 2012-01-09, 15:20

Uzbrojeni w kałasznikowy z lunetami snajperzy zajęli pozycję na dachu i meldowali dowódcy o ruchach nieprzyjaciela. Nadchodziła dziesiątka bandytów, każdy z bronią maszynową. Na tym tle obrońcy nie mieli zbyt wielkiej przewagi., Oprócz snajperów tylko dowódca miał kałasznikowa, pozostała dwójka trzymała w rękach Winchestery.
Wszyscy liczyli na efekt zaskoczenia. Gdy Manomir i Blake zalegli za najbardziej wysunięta osłoną po ich lewej stronie ustawili sie strzelcy ze strzelbami. Dowódca zajął pozycję z tyłu i przysłuchiwał się meldunkom. Bandyci weszli po dłuższej chwili, ostrożnie i z rozwagą wszędzie celujac bronią. Gdy weszli już wszyscy huk dwóch wystrzałów rozległ się z dachu. Dwaj przeciwnicy padli martwi.
- Ognia! - Krzyknął dowódca wychylając się i siekąc serią po przeciwniku.

Blake - 2012-01-10, 19:53

W reakcji na słowa manomira, Blake spoglądając na broń towarzysza. Zatrzymał swój wzrok, na magazynku bębnowym. Z jakiegoś powodu, wydał się on dosyć interesujący. Rzadko spotyka się coś takiego w Zonie, przynajmniej na razie jest to pierwsza broń z takim magazynkiem jaką widział Felics w tym miejscu. Następnie spogląda na swojego nowo nabytego kałasza, miał nadzieję że zakup tej broni będzie opłacalny w skutkach. Co prawda nie wydaje się zbyt celna, ale ponad 5 milimetrowe pociski powinny starczyć do nadrobienia tej niedogodności.
Gdy w powietrzu rozszedł się huk dwóch strzałów, Blake jak oparzony mienił swoją pozycje na klęczącą. W takiej postawie "przykleił" się do osłony, i tylko czekał na stosowny moment, aby się wychylić. Donośny krzyk dowódcy, był wystarczającym powodem by przynajmniej rzucić okiem na najeźdźców i wesprzeć samotników.
Młody Varga chcąc jak najlepiej wykorzystać swoją osłonę, postanawia użyć jej jako podpórki do swojego karabinu. Kładzie karabin pomiędzy worki z piachem, zapewniając sobie jako taką stabilność. Po upatrzeniu jakiegoś dogodnego, najmniej osłoniętego celu, Blake odbezpiecza broń i pewnie pociągając za spust oddaje krótką serię składającą się z przynajmniej 4 lub 5 naboi. Następnie męczy przeciwnika oddając systematyczne, pojedyncze strzały.
W razie, gdyby oponenci, skierowali swój ostrzał na Blake i Manomira, wtedy Blake chowa się z powrotem za osłonę, i dosłownie się do niej przykleja.

Manomir - 2012-01-10, 21:35

Manomir jak tylko usłyszał krzyk dowódcy wychylił się ponad worki z piaskami. Zrobił to tak, aby worki nadal zasłaniały sporą część jego ciała, ale na tyle małą, aby mógł swobodnie strzelać ze swej strzelby, naładowanej śrutem. Wycelował w najbliższego bandytę, odsłoniętego na tyle, aby dało się go ustrzelić i celując w klatkę piersiową pociągnął za spust. Miał nadzieję, że odrzut nie zwali go z nóg. W końcu owa broń z której strzelał to był ciężki bydlak, a nie leciutki Obrzyn. Zakładając, że nie upadł, broń nie wypadła mu z rąk, a bandyta zginął, celował po kolei w łatwe cele i pociągał za spust. Oczywiście jak tylko ktoś odtworzy ogień to o ile nie będzie się dało go łatwo wyeliminować to wtedy Odmieniec zamierzał schować się za workami z piaskiem tak, aby żadna część jego ciała nie wystawała poza.
Szopen - 2012-01-12, 12:12

Dym prochowy zasnuwający podwórzec z tyłu Hangaru oraz ruchy nieprzyjaciela, pełne skoordynowania zmusiły snajperów do zmiany taktyki. Oddawali teraz krótkie serie zmuszając wroga do chowania się i szukania osłony. Tą zapewniały i betonowe i stalowe słupy oraz wsporniki będące pozostałością po czasach świetności obiektu.
Krótkie serii obrońców nie były w stanie jednak powstrzymać naporu wroga. Mimo straty dwóch żołnierzy wciąż mieli przewagę liczebności i byli uzbrojeni całkowicie w broń maszynową. Walka była coraz bardziej zaciekła. Stalkerzy stracili jednego ze snajperów, zasypanego gradem ołowiu. Drugiego ocalili Manomir i Blake eliminując z walki dwóch bandytów, którzy zaczęli ostrzeliwać dach. Pięć kul z kałasznikowa przebiło z łatwością kamizelkę kevlarowa a pojedyncze strzały raniły kolejnego wroga i utrzymywały pozostałych w odległości. DAO Łowcy okazało się nadzwyczaj łagodne. Mimo półautomatycznego ognia nie miało takiego odrzutu jak poprzedni obrzyn kota i ten mógł z łatwością wycelować i wpakować w przeciwnika porcję śrutu. Nie przebił on kamizelki na wylot ale siła uderzenia po prostu zmiażdżyła płuca bandyty. Reszta stalkerów tez nie próżnowała. Mimo rany dowódca dzielnie odpowiadał ogniem przeciwnikom, posyłając kolejnego do piachu. Sytuacja jednak stawała się coraz cięższa. Stracono jednego obrońcę i miano dwóch rannych a przeciwnicy mieli przewagę liczebna i dysponowali większa sił a ognia.

Blake - 2012-01-12, 20:24

Blake uśmiechnął się szyderczo na widok padającego bezwładnie na ziemię bandyty. Bandyty, którego można spokojnie nazwać martwym Blake kontynuując ostrzał, dostrzegł że coraz ciężej trafić w tych psubratów z czarnymi kurtkami na grzbiecie. Zaczęli oni chować się, co niechybnie utrudniało trafienie któregoś z nich. Blake chwilowo wstrzymał ostrzał, i starał się ocenić odległość pomiędzy nim, a bandytami. Może to jest ten moment by wykorzystać nabyty u Sida granat, rzucenie go mogłoby skutecznie przetrzebić szeregi bandytów, albo ewentualnie wykurzyć ich z kryjówek.
Felics wyjrzał zza osłony i szukał jakiejś w miarę osłoniętej drogi na flanki bądź tyły przeciwnika. Stamtąd o wiele łatwiej będzie prowadzić ostrzał, jednak będzie to niezwykle ryzykowne. Ryzykowne nie tylko dla Blake'a, ale dla wszystkich w hangarze, jednak to posunięcie mogłoby skrócić walkę o całe minuty.
Po tym krótkim rozeznaniu, Blake kontynuuje ostrzał, w postaci pojedynczych strzałów.
Które teraz zaczął oddawać nieco częściej. Chyba, żeby któryś z bandytów byłby na tyle odsłonięty, aby można było posłać w niego krótką serię.

Manomir - 2012-01-12, 22:38

Manomir był zadowolony ze swojej broni. Nie spodziewał się tego po niej, ale okazało się bardzo dobrym połączeniem kilku pozytywnych cech. W każdym razie, pokładał w niej sporą nadzieję. Jego plan nie zmienił się zbytnio. Strzelając to chować się, ktoś się odsłania to strzelać. W razie drugiej sytuacji, Manomir celował na szybko, aby bandyta nie zdążył się ukryć. W końcu kto by się nie przestraszył, tak potężnej strzelby skierowanej ku niemu? Chciał robić to tak długo, aż skończy mu się amunicja. Wtedy będzie miał problemy.
Szopen - 2012-01-14, 10:45

Granat zadziałał perfekcyjnie. Celnie rzucony za osłonę wypłoszył zza niej czterech bandytów. Gdy tylko wypadli pędem zza osłony wrzeszcząc: "Granat!", znaleźli śmierć. jednego powaliły dwa strzały ze strzelby łowcy, które z mniejszej odległości przebiły kamizelkę na wylot. Drugi padł pod serią z kałasznikowa Blake`a. Trzeciego posłały do piachu kule ostatniego snajpera lezącego na dachu. Ostatniego z uciekających dogoniły strzały dowódcy posterunku. Widząc ten pogrom jakie dokonał się nagle i bez ostrzeżenia ostatni z napastników rzucił się do ucieczki. Nie uciekł jednak daleko. Strzały obrońców dogoniły go nim jeszcze wybiegł za bramę.
- Panowie, dziękuje wam za pomoc. Teraz poczekamy aż z Pchlego Targu przyśla medyka to uprzątniemy ciała. Żebyście nie wyszli stratni to oprócz łupów z tych czterech coście ich zabili macie po 500 rubli ode mnie. Wybaczcie, że tak mało ale problemy teraz tylko mam. Nie wiem jak długo utrzymam jeszcze posterunek.

Stracona amunicja:
Blake:
- Granat RDG
- 12x amunicja 5,45x39mm
Manomir
- 4x nabój śrutowy 12mm

Znaleziono:
Blake:
- 2x UZI
- 1x beretta 92
- 80x amunicja 9x19mm
- 2x apteczka
- 2x wódka
Manomir:
- 2x MP5A5
- 55x amunicja 9x19mm
- 2x Apteczka
- Konserwa
- Bandaż
- 3x wódka

Blake - 2012-01-14, 14:54

Blake zdziwiony z jaką szybkością skończyła się walka, zaczął iść w kierunku ustrzelonych przez niego bandytów. Zaskoczony wartością łupów, zaczął pakować je do plecaka. najbardziej cieszył się z dwóch apteczek, w końcu nie wiadomo kiedy taki zestaw medyczny może się przydać. Po zapakowaniu wszystkich przedmiotów, Blake podszedł do dowódcy. Wysłuchał tego co miał do powiedzenia, a pieniądze schował do kieszeni. Jednak nim odszedł w swoją stronę, przypomniał sobie o zaległej dla niego nagrodzie za kurierkę. Wprawdzie to niewielka suma, ale każdy pieniądz się liczy.
- Ehm, dzięki za pieniądze. W końcu lepszy rydz, iż nic. Wiem że to może być w tym momencie nie stosowne, ale byłoby miło z twojej strony jakbyś oddał mi nagrodę za inną robotę, która dla ciebie wykonałem. A dokładnie było to dostarczenie wiadomości do Ryżego, technika z wioski nowych. I jeszcze coś, wcześniej wspominałeś że szykuje się jakieś uderzenie na Dolinę Mroku, możesz mi coś na ten temat więcej powiedzieć?

Szopen - 2012-01-14, 15:23

- To ty byles tym kurierem? A tak, faktycznie, przypominam sobie. To dla ciebie jeszcze 200 rubli. Wybacz, że musiałeś się upominać ale mam zajeb że cholera. Uderzenie? No tak, skrzykują się ochotnicy. Cześć kręci się po Pchlim Targu, tak mówi waga. Ale punkt zbiórki maja przy napromieniowanym lesie. Jesli się wybieracie to lepiej załatwcie sobie pancerzy albo chociaż sporo leków bo ne przeżyjecie podróży.
Manomir - 2012-01-14, 17:09

Manomir wpierw naładował swoją strzelbę śrutem, a dopiero później podszedł do ciał bandytów ustrzelonych przez siebie i przeszukał ich. Domyślał się, że ich ekwipunek jest coś tam wart. Podszedł do dowódcy i wysłuchując jego słów uśmiechnął się.
-Pomyślę nad tym. Medykamentów mi nie brakuje, ale nie mam pieniędzy na nowy pancerz. Jakby co to się stawię o ile nie zmienię zdania- powiedział po czym skinął tylko głową na pożegnanie i wyruszył ku Pchlemu Targu.

Blake - 2012-01-14, 19:00

Blake wziął pieniądze od dowódcy, i pomyślał nad tą całą eskapadą na doliny mroku. Hmm...na pewno będzie to owocna "wycieczka", szkoda tylko że trasa jest nieco niebezpieczna. W moim przypadku wręcz samobójcza, chyba żebym zażywał prochy co 5 minut. Chyba że ktoś byłby na tyle miły i dał jakiś anty radiacyjny kombinezon, ale gdzie tu mona znaleźć takiego głupca? Po czym Blake rozejrzał się po polu bitwy, i zdał sobie sprawę że niektórym obrońcom może być ciężko znieść śmierć towarzyszy. Felics zdejmuje plecak z ramienia, grzebie w nim i wyjmuje butelkę wódki, którą wciska w ręce dowódcy -Masz, dzięki za info. Następnym razem wypijemy ją razem. po czym uśmiecha się i idzie w kierunku Pchliego targu, nabyć medykamenty anty radiacyjne.
Sas - 2013-09-13, 16:44

Młody Kot wyruszył z kordonu w swoją pierwszą misję. Niósł zapady do Hangaru. Już po chwili zobaczył wielki budynek główną bazę stalkerów w tym rejonie. Wszedł raźno do niego. Postanowił spytać się pierwszej napotkanej osoby który z nich to Tartak. -Witam gdzie mogę znaleźć Tartaka mam mu coś do oddania.
Burbon - 2013-09-14, 20:21

- To ja, oddawaj co masz. To dla ciebie - Tartak rzucił Seheniowi 300 rubli i dał od mu od razu tabliczkę z napisem Pastrak. - To dasz zleceniodawcy jako potwierdzenie pierwsze. Teraz druga część zadania. Przynieś mi 4 kły psów. Wiesz, gdzie udać się po nie?
Sas - 2013-09-15, 13:39

Nie za bardzo-nadeszła odpowiedź. Gdybyś mógłbyś mi wyjawić gdzie znajdują się te zapchleńce bo zapewne trzeba będzie zapolować.
Burbon - 2013-09-19, 13:27

- Poszukaj, wszędzie się tu kręcą. Uważaj tylko, byś nie natrafił na stado lub nawet pojedyncze nibypsy. Rozszarpią cię nim zorientujesz się, że zostałeś zaatakowany - Zleceniodawca odprawił kota i zajął się swoimi sprawami.
Imb - 2013-11-01, 22:58

Grupka stalkerów bez problemów dotarła do hangaru, mieszczącego się zresztą zaledwie kilkaset metrów od opuszczanego przez nich parkingu. Eskorta z miejsca uznała teren za dużo lepszy do pracy od poprzedniego - zamiast drucianej siatki otaczał ich wysoki, ceglany mur, zaś nad bramą hangaru, około dziesięciu metrów nad ziemią, znajdował się balkon, stanowiący doskonały punkt obserwacyjny. Został on prędko wykorzystany, gdy jeden z członków eskorty pobiegł od razu na balkon i przez lornetkę rozpoczął obserwację łąk od strony Agropromu. Inny wartownik stanął tuż przy bramie, podczas gdy reszta ruszyła pospiesznym krokiem w głąb hangaru, na spotkanie tutejszej załogi. Obserwując to sprawne zajmowanie stanowisk, Gawron ściągnął plecak i zaczął wyjmować małe, cylindryczne ładunki wybuchowe z tłoczkami na górze i odbiegającymi od nich kabelkami. - To jest niezły bajer. - Wyciągnął jedną z min w kierunku Marcusa. - Klasyczna mina z zapalnikiem naciskowym. Skacząca, więc po zwolnieniu zapadki ładunek wyskakuje na około metr w górę, nim wybuchnie, zwiększając pole rażenia. Oprócz tego mamy tu jeszcze jeden dodatek, mojej konstrukcji - w głosie technika zabrzmiała nuta źle skrywanej dumy. - Dzięki tym przewodom możemy minę włączać i wyłączać, więc tworzymy śmiertelną pułapkę na czas wrogiego ataku, która jednak nie zaszkodzi wchodzącym tą samą drogą swoim. No, bierzmy się do roboty. Wyciągał pojedyncze ładunki na ziemię do każdego doczepiając dwa długie zwoje izolowanego drutu. Rozłożył saperkę i podał ją Therry'emu, samemu biorąc drugą do rąk. Jedziemy tutaj tak - zaczynamy od bramy, kreślimy koło z nią w centrum i rozkładamy je promieniście od niej. Układaj je w miarę przypadkowo, staraj się jednak nie zostawiać zbyt wielu pustych miejsc. Ta brama jest dość często atakowana, więc załóż mniej więcej połowę ładunków - resztę zostawimy im na zapas, do uzupełnienia. Wziął kilka z min i skinął głową, żeby ruszać. Ja ruszę po zewnętrznej stronie bramy, Ty trzymaj się strony hangaru. Ruszamy.
Marcus - 2013-11-07, 18:36

Ok, rozumiem. O takim bajerze słyszałem. Jedne z takich nazywały się Czerwone Sonie. Potrafiły urwać jaja, że tak powiem - uśmiechnął się po czym zabrał się do roboty. Marcus posłuchał Gawrona, fakt ładunki rozłożone przypadkowe będą trudniejsze do wykrycia niż te które zostaną schowane według schematy. Ściągnął plecak i kopał dołek za dołkiem, tak aby miny różniły się rozmieszczeniem, nawet na pół kroku niektóre ustawiał. Przewody po takiej czynności wystawały na dość wysoko by je podpiąć a sama mina była na tyle przy powierzchni, by mogła zostać naciśnięta przez napastnika. Tak jak mówił Gawron, miny były układane promieniście, co znaczy że trzeba będzie jeszcze na zewnątrz postawić. Lepiej jeśli zostaną spełnione dwa warianty niż jeden. Marcus cały czas myślał o paczce co tam ma być. Ale lepiej z tym poczekać do skończenia roboty.
- Jak skończymy Gawron to co dalej? Wracamy? Czy coś jeszcze po kryjomu jest do załatwienia? - Zapytał się Therry. Nie zawsze wszystko musi być oficjalne, czasem jak to już przyszło na tym świecie przy okazji jednej roboty zdarzają się inne co by upiec dwie pieczenie.

Imb - 2013-11-27, 21:06

Technik pracował przez dłuższą chwilę, jakby rozważając pytanie Therry'ego. Dopiero po zakopaniu kilku ładunków, rozejrzał się i gdy stwierdził, że w pobliżu nie było nikogo niepowołanego, rzekł nieco ściszonym głosem - skoro już pytasz, to jest taka sprawa mała. W Dolinie Mroku jest skrytka, zawartość jest podobno cenna. Sęk w tym, że w tamtej okolicy jest sporo mutantów, bandyci też się nieraz kręcą. To jak, piszesz się na małą przygodę?
Marcus - 2013-11-27, 23:27

Wiesz co? Pewnie że tak, z Tobą to nawet na Rosję jechać mogę - zaśmiał się cicho - Ale chyba będzie potrzebne nam trochę amunicji i może jakaś inna broń, bo nie wiem czy z obecną coś zdziałam, ale się zobaczy. Co by ino Ci u góry pilnowali - pokazał palcem prosto w chmury, uśmiechając się tak jakby żartował z tego - Mam koło 70 pocisków do Makarova, do dubeltówki to z 38 śrutówek. A ty jak stoisz z tym? Chyba że jakiegoś trupa tu gdzieś znajdziemy to możemy trochę grabnąć - zdarzało się że Therry ze względu na Angielsko - Polskie korzenie mówił nieraz połączonymi głoskami, choćby angielskie odpowiedniki słów. We dwóch raźniej niż w pojedynkę, być może coś znajdą - Co do cholery jest w tym pudełku ? - To pytanie nurtowało go cały czas, w trakcie drogi będzie chciał sprawdzić co tam jest, bez tego już go korci. Lecz lepiej zachować ostrożność i zrobić to cichym miejscu.
Imb - 2013-12-08, 20:00

No to w porządku. Gdy praca była skończona, Gawron skinął głową do strażnika, który bez słowa udał się do wnętrza hangaru. Odpalił papierosa i gdy upewnił się, że mogą spokojnie porozmawiać, ciągnął dalej - broni przy sobie zbyt wiele nie mam, nie chciałem się obciążać za bardzo na czas wyprawy. W wiosce mam swój sprzęt, zresztą i tak musimy wrócić zameldować o zakończeniu roboty. Ale spokojnie, nie zajmie nam to wiele czasu. Już było widać, jak eskorta wracała w pełnej grupie, zaś dowódca po wymianie kilku słów z technikiem sformował szyk i zawrócił do Kordonu.
Marcus - 2013-12-10, 17:55

No to come back do obozu. Tylko trzeba będzie sprawdzić ammo i wziąć ewentualnie coś na zapas. Jak ogólnie być opisał to miejsce? Jak tam jest? - zbierając manatki zabrał się za dyskusję z Gawronem, nie mógł także zapomnieć saperki. Plecak zatargał na plecy i ruszył za całą świtą w kierunku Kordonu - Paczkę muszę sprawdzić w drodze tam gdzie mam iść z Gawronem. Cóż to może być? Amunicja, granat czy co?
Imb - 2013-12-16, 21:37

Lecim do Kordonu
Polow Konkwista - 2014-04-13, 17:23

Wewnątrz hangaru rozbrzmiało echo upadającej, pustej butelki. Ciemne oczodoły zalśniły szarym spojrzeniem. Leżał oparty o plecak między betonowymi filarami, w pobliżu ogniska, patrząc jak upadająca butelka z jogo kolan toczy się w nieskończoność. Długi pobyt w hangarze na usługach tutejszych stalkerów musiał w końcu zakończyć się, tak jak wszystko przecież kiedyś przemija. Przeminął także czas świetności Makarowa, z którym nie rozstawał się choćby przez chwilę i którego ostatki zalet starał się zawsze wykorzystywać w pełni. Złożył rzeczy i myśli do kupy. Czym prędzej ruszył na Kordon, do Wioski.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group