Stalker PBF

Dzicz - Nieodkryte obszary (TYMCZASOWY TEMAT DLA SESJI Z JASTRZĘBIEM

Burbon - 2013-09-08, 20:00
Temat postu: Nieodkryte obszary (TYMCZASOWY TEMAT DLA SESJI Z JASTRZĘBIEM
(Tutaj odpisuj)

- Jest nas bardzo mało, może raptem 20 osób? Jesteśmy grupą, nie frakcją. Szukamy w Zonie czegoś więcej, chcemy odkryć jej prawdy i pokazać innym, że ta tragedia ma również swoje zalety. Nie popieramy wolnego rynku Wolności ani tępienia natury Czarnobyla Powinności. My wszyscy robimy inne rzeczy. Mamy dwie bazy, jedna znajduje się po białoruskiej części, a druga jest niedaleko pewnego miejsca... Zaprowadzę cię tam, gdy na to zasłużysz. Wszystkie zdobyte łupy przeznaczysz na zapasy i naprawy, bo u nas dominuje handel wymienny. Tylko my idealizujemy egzystencję prawdziwego stalkera i tylko my pokażemy ci, jak ta egzystencja powinna wyglądać - Tarik wyszedł z auta, otworzył klapę silnika i sprawdzał jego stan. Gmerał przy podzespołach i płynach eksploatacyjnych. - Ja jestem jednym z pionierów prawdziwej Zony, byłem w grupie Alfa, która polegając na swoich zdolnościach trafiła w te obszary. Nikt o nas nic nie wie, żaden Sidorowicz czy inny Sacharow. Jesteśmy duchami, założę się, że wszyscy stalkerzy znają tylko tę Zonę, która ich otacza, lecz jest to tylko zwykły szlak wycieczkowy nieistotnych miejsc. Tutaj rozpościera się prawda... łąki... lasy... opuszczone wsie i kompleksy, to wszystko jest tutaj - Tarik wyjął z plecaka dwa kanisterki i wlał ich zawartość do zbiorników oleju i paliwa. Podczepił malutkie urządzenie do przewodów i odpalił silnik po kilku minutach walki z zastałą maszyną. Silnik ospale zaklekotał i wydobył z siebie chmurę czarnego dymu. Po chwili zgasł, ale tylko z woli Tarika. - Uwielbiam Moskwicze 412tki, ale ten się nie nada z powodu rozwalonych opon, coś wymyślimy. Jeśli chcesz trafić do naszego środowiska, będziesz zmuszony przejść ze mną Burakówkę, Wektora, wieś Korohod, opuszczony kołchoz, starą cementownię i kilka innych obiektów. Moi kurierzy dostarczą nam braki w zaopatrzeniu. Teraz wybieraj - Tarik podał Jastrzębiowi mocno zniszczony brelok z symbolem jego grupy. - Zniszcz to, a ja zaprowadzę cię z powrotem do Baru lub załóż nasze godło na pierś i odkrywaj ze mną niezbadane przez na prawdę długi okres.

Jastrząb - 2013-09-13, 19:43

Naprawdę długi okres. To zdanie zabrzmiało kilkukrotnie w głowie Wacława. Nie wiedział ile może to potrwać lecz tak naprawdę już wcześniej był zdecydowany co zrobi. Schylił głowę i spojrzał na otwartą dłoń na której znajdował się podniszczony brelok Nieodkrytej Prawdy. Gdy dobrze przyjrzał się emblematowi podniósł głowę i dynamicznym ruchem dłoni przyczepił brelok do troka na pasie plecaka - tak w miarę na wysokości piersi. Później zrobię dla niego lepsze miejsce... Jak się zastanowię jak to zrobić. Jestem gotów na odkrycie nieodkrytego... Liczę, że podzielisz się ze mną jakimiś interesującymi informacjami na temat "starej i wyeksploatowanej" Zony. W końcu musieliście trafić na coś co jest związane i innymi terenami a co pozwoli mi zrozumieć więcej... Wyobrażenia zaczęły szturmować umysł Jastrzębia. Nowe, prawdziwie dziewicze tereny, brak żywej duszy, wszystko nieznane. To może być piękne...
Burbon - 2013-09-14, 21:35

- Wyobraź sobie, że przez całe życie mieszkasz w domu bez okien i drzwi wyjściowych. Nie masz nawet pojęcia, że istnieje coś poza tym domem. Ba! Nawet nie wiesz, że jest coś więcej! Taka sama sytuacja jest z Zoną. Bar, Magazyny, Kordon... To wszystko to już poznany do granic możliwości obszar ograniczający stalkerów. Mam wrażenie, że w ogóle on nie należy do Zony, a jest zwyczajnym mało ciekawym przerywnikiem. My nie byliśmy w jakikolwiek sposób powiązani ze stalkerami z "niezony". Z resztą my pierwsi pojawiliśmy się w Czarnobylu, a ci, którzy dotarli do rzekomego centrum, mało w swoim życiu zobaczyli. My pokażemy ci to, czego nie zobaczy nikt inny, czyli prawdziwe obszary, które mogą się zwać Zoną. Teraz chodź, wespnij się na szczyt stodoły i wyglądaj przez tamten duży otwór, czy aby jakiś stwór się tu nie kręcił. Ja za ten czas pójdę i przyprowadzę mojego przyjaciela.
Jastrząb - 2013-09-20, 20:48

Zrozumiałem. odpowiedział krótko Czech i kiwnął głową. Wszedł na wskazaną przez Tarika pozycję i zdjął z ramienia SWD. W oczekiwaniu, z nudów oglądał teren przez lunetę - może dostrzeże jakieś interesujące szczegóły które bez przybliżenia byłyby nie do wychwycenia. Co jakiś czas zmieniał kierunek obserwacji bo mimo wszystko musiał uważać na mutanty które wedle towarzysza mogły się tu pojawić. W głowie Jastrzębia wciąż kłębiło się wiele pytań ale bezpośrednie polecenie raczej ucinało rozmowę, poza tym będzie jeszcze miał czas na gadanie w końcu ma tu spędzić co najmniej kilka miesięcy. Z dala od Szponów, od Kordonu, Barmana, Wolności, Powinności, Wstrząsa i wszystkiego innego... Teraz jednak nie zrezygnuję. Pociąg do odkrywania był zbyt duży...
Burbon - 2013-09-22, 10:05

Teren wyglądał na opuszczony od wielu lat. Widać było, że mieszkańcy opuścili go w pośpiechu. Żadne mutanty tutaj się na razie nie kłębiły. Jastrząb dostrzegł tylko kilka psów kręcących się na skraju lasu. Jastrzębia coś zdziwiło. Usłyszał stukot szyn pociągu i wysoki dźwięk jego klaksonu. Po chwili odgłosy ucichły, by wiatr przeszył całą okolicę. Krzaki i zarośla żyły własnym życiem na wietrze. Domy po prostu stały i straszyły swoim zmarnowanym pięknem. W końcu Jastrząb dostrzegł przez lunetę, że towarzysze już idą. Przy okazji też zauważył, że stado psów z obrzeż lasu zaczyna interesować się tymi ludźmi.
Jastrząb - 2013-09-27, 15:10

Mam chyba jakieś majaki... Żadnych pociągów tu nie ma - kto miałby nimi jeździć? Czech szepnął pod nosem słysząc głośny dźwięk klaksonu kolejowego. Czekanie trochę się dłużyło toteż zauważenie przez lunetę grupy najprawdopodobniej pod przewodnictwem Tarika sprawiło że natychmiast się ożywił. Przez krótką chwilę próbował dojrzeć jaki ekwipunek mają przedstawiciele lecz szybko zauważył coś innego co było w tym momencie ważniejsze - małe stado psów. W pierwszej chwili oderwał wzrok od okularu lunety i spróbował ocenić odległość jaka w przybliżeniu dzieliła go od ludzi i mutantów. Kiedy ostatni raz oceniałem taką odległość na oko? Będzie z 7... Może 8 lat? Po kilku momentach spędzonych na ocenie znów przymierzył się do lunety i zmienił postawę na jak najbardziej stabilną w tym momencie - Jastrząb nie wykluczał użycia SWD w ciągu najbliższych minut. Póki co jednak, obserwował i czekał na rozwój sytuacji.
Burbon - 2013-10-05, 09:14

Razem z Tarikiem było tam 3 chłopa. Jastrząb zauważył coś dziwnego. Pomimo że stado podchodziło coraz bliżej do ludzi, ci nie mieli zamiaru otwierać ognia. Czyżby bali się czegoś, co zamieszkuje okoliczne tereny, a reaguje na dźwięki? Tarik dał znak Czechowi, by ten nawet nie próbował strzelać. Jeden z towarzyszów Tarika rzucił psom jakiś ochłap mięsa. To dało im czas na zniknięcie między domkami i dotarcie do stodoły.
Jastrząb - 2013-10-05, 10:40

Czech uważnie śledził idących ludzi oraz stado psów. Nie miał póki co zamiaru strzelać a gdy otrzymał bezsłowne polecenie od Tarika począł już tylko obserwować - zabezpieczył broń dźwignią po prawej stronie korpusu. Hmmm, nawet sprytna metoda... pomyślał gdy zobaczył że przedstawiciel grupy rzuca psom jakiś ochłap Że też nikt o tym nie pomyślał w "starej" Zonie, może nie chcą marnować mięsa? Ale to są jakieś ochłapy przecież... szepnął w wkrótce po tym oderwał wzrok od widoku w lunecie. Następnie odstawił broń opierając ją o najbliższą ściankę po czym usiadł po turecku czekając na ludzi. To mogą być ostatnie chwile odpoczynku więc je wykorzystam. Zdjął plecak i chwilę w nim grzebiąc wyjął suchawy już chleb i zaczął go konsumować - nie śpieszył się z tym, miał kilka minut do przybycia grupy na miejsce. Jednak gdy Tarik i jego towarzysze zaczęli otwierać drzwi Czech powstał i w tej pozycji kontynuował konsumpcję chleba.
Burbon - 2013-10-08, 15:05

- W nocy opuszczeni powrócą do swoich domostw w oczekiwaniu na pociąg, który odjechał godzinę wcześniej. Jeśli zaczniemy strzelać, przestraszymy ich. Tylko w nocy będą mogli oddać nam artefakt, za który zdobędziemy trochę sprzętu. Sprawdź inne domy, gotowy? Tylko nie strzelaj bez względu na wszystko... - Stalkerzy weszli na strych i obserwowali teren.
Jastrząb - 2013-10-08, 17:21

Czech skończył jeść chleb a potem uważnie obejrzał wszystkich nowo przybyłych najwięcej uwagi zwracając na całkowicie nieznanych mu mężczyzn. Patrzył na uzbrojenie i kombinezony, szukał cech i ekwipunku które mogły świadczyć o tym że to weterani lub koty - czasem po jednym odruchu można to wychwycić. W pewnej chwili Jastrząb odezwał się O co chodzi z pociągiem i tymi... nimi? Niemożliwe że w Zonie jeżdżą pociągi - przynajmniej tak mi się zdaje. po chwili namysły dodał To o sprawdzaniu domów to do mnie było?
Burbon - 2013-10-10, 14:55

- Ci, którzy musieli opuścić swoje życie przed katastrofą w 86 roku, powrócili tutaj w innej formie. Maszynista nie potrafił sobie wybaczyć tego, że rozkazy wojska nakazywały ewakuacje o konkretnych godzinach. Do końca świata będzie tu przyjeżdżał i czekał na ewakuujących się mieszkańców. Tak, ty masz sprawdzić domy. Broń nawet nie będzie ci potrzebna.

Stalkerzy nosili symbole frakcji, ich kombinezony wyglądały jak skrzyżowanie Sevy z elementami pancernymi egzoszkieletu. Nie posiadali obiegu zamkniętego, a zwykłe maski przeciwgazowe, które po chwili zdjęli. Wyłoniły się tam twarze zachardziałych w boju mężczyzn. Dało się zauważyć, że niejedno przeżyli i są wstanie przeżyć jeszcze więcej.

Jastrząb - 2013-10-11, 15:27

Gdy stalker skończył mówić Czech kiwnął głową i krótko odparł Rozumiem. SWD pozostało oparte przy otworze obserwacyjnym zaś sam Jastrząb zaczął schodzić ze stanowiska. W tym momencie miał strzelbę zawieszoną na pasku na ramieniu i nóż (nie licząc granatów) Nieprawdopodobne... szepnął Skąd ci ludzie mają takie kombine... nie to są pancerze. Sevę już kiedyś widziałem - nawet nosiłem. Nie mają obiegu czyli elementu który sprawia że jest ona tak skuteczna w "starciu" ze środowiskiem ale w zamian dałbym głowę że te płyty pancerne zatrzymają pocisk z kałacha... A twarze? Rośli weterani - jeśli wszyscy w tej Nieodkrytej Prawdzie są tacy to będę przy nich jak dziecko. Gdyby kiedyś zechciało im się wejść do "starej" Zony to wykosiliby wszystko. Cholera. zaklął po nosem o czym poszedł do pierwszego lepszego domu aby sprawdzić co w nich jest. I ciekawe o co chodzi z tym maszynistą... To jakieś widmo? Prawie jak w tych horrorach. Mimo woli Jastrząb uśmiechnął się pod nosem i kontynuował uważne sprawdzanie budynków - jeden po drugim, z uwagą i spokojnie. Nie miał się po co śpieszyć a i nie chciał nic przeoczyć.
Burbon - 2013-10-12, 11:05

Jastrząb wszedł do pierwszej lepszej daczy. Drewniane ściany pokryte były złażącą farbą z namalowanymi wzorami kwiatów, niczym dawne domy wiejskie. Eternitowy dach był w ruinie, najwyraźniej natura szybko się z nim rozprawiła, gdyż ten porośnięty był w wielu miejscach roślinnością lub przebity przez nią na wylot. Sklejkowe drzwi odchyliły się z ogromnym skrzypnięciem. Jastrząb znalazł się w sieni, gdzie leżały jeszcze jakieś stare męskie pantofle. Kilka kurtek i przyrządy domowe sugerowały, że domownicy nie mieli dużo czasu na zebranie maneli. W wielu miejscach leżały mysie odchody, farba schodziła miejscowo płatami. Błękitny kolor ścian przesiąknięty był krwią, zaschniętymi (chyba) odchodami i brudem. Po prawej stronie wyważone drzwi prowadziły do zdewastowanej łazienki, na wprost szło się do salonu, a po lewej znajdowały się pomieszczenia sypialniane. Dom nie był duży, ale pomimo stopnia zniszczenia wydawał się bogato przyzdobiony od środka. Wiele wartościowych mebli zachowało się w nie tak złym stanie, obrazy rodzinne oprawione w złote ramy od grubych warstw kurzu straciły swój blask, lecz wciąż możliwe było dostrzeżenie na nich wesołych rodzinnych scen na łonie natury. To, co zobaczył Jastrząb, ogromnie go zaskoczyło. Jeden z obrazów był przetarty do czysta. Widniał na nim portret rodzinny na tle elektrowni czarnobylskiej, jeszcze sprzed. Przystojny ojciec, wspaniała matka i dwójka wesołych dzieci patrzyli prosto w oczy Czecha. Uśmiechali się. Nie przeczuwali, że spotka ich taki los.
Jastrząb - 2013-10-13, 15:52

Obraz zwrócił uwagę Czecha. Tacy szczęśliwi... powiedział cicho pod nosem. Popatrzył chwilę na twarze ludzi ze zdjęcia zwracając szczególną uwagę na mężczyznę - może jest podobny do jednego z tych którzy chwilę wcześniej przybyli. Skoro obraz jako jedyny w pokoju jest oczyszczony to ktoś musi mieć do niego sentyment. Nie omieszkam zapytać kto... Rozejrzał się raz jeszcze czy aby na pewno nie ma nic szczególnego do obejrzenia lub wzięcia po czym po prostu wyszedł z daczy i udał się w kierunku następnej - najbliższej aby zrobić to samo co w tej czyli sprawdzić czy nie ma w niej niczego ciekawego.
Burbon - 2013-10-16, 16:21

Czerwone ściany budynku, też eternitowy dach. Dacza wybudowana na wzór wiejskich chałup, chociaż z nutką komunistycznej rzeczywistości. Drzwi były wyważone, a przestrzeń wokół pustej framugi zakrwawiona. Rozkładały się tu ludzkie szczątki, które leżały tu pewnie od dłuższego czasu.
Jastrząb - 2013-10-17, 15:39

Jastrząb obejrzał przez moment framugę po czym zwrócił wzrok w kierunku truchła. Przystawił nadgarstek do ust - nawet jeśli nie śmierdziało. Taki widok nigdy nie jest miły. Ostrożnie wszedł wgłąb daczy i zaczął ją badać. A nuż w tej coś ciekawego się trafi?
Burbon - 2013-10-18, 19:40

- Odejdź z naszej ziemi - Cichy szept przemknął po ścianach domostw. Jastrząb zauważył, że dziwnym trafem zaczęło się ściemniać, a gdzieniegdzie w oknach domów palić światło oraz blask kominków. Jakiś dziadzio gniewnie spoglądał na stalkera, gdzie indziej dzieci pouciekały do domów. Jacyś domownicy groźnie pomachali Jastrzębowi, swoimi gestami mówili "Zawróć". To chyba moment, w którym umarli powracają do swojej rodzinnej ziemi.
Jastrząb - 2013-10-19, 18:10

Jastrząb widząc że naokoło niego świat ciemnieje pomyślał że traci przytomność. Gdy usłyszał ciche wezwanie przestał myśleć że traci przytomność - sądził że świruje jednak wszystkie doznania zmysłowe były zbyt prawdziwe aby mogły być złudzeniem... Gdy Czechowi ukazały się widma mieszkańców stracił głowę. Patrzył szeroko otwartymi oczami na ludzi których widział C-c-c-co to jest?! Obejrzał się za siebie - nie wiedział gdzie jest. Mimo iż od wyjścia dzielił go tylko róg i krótki korytarz czuł się jakby był w labiryncie. Strach sparaliżował jego umysł To się nie dzieje naprawdę...Na pewno nie! Instynktownie chciał się wycofać - zrobił dwa kroki do tyłu i ujrzał wyjście. Gwałtownie ruszył zrywając się do biegu, korytarz pokonał dwoma susami i znalazł się na podwórku. Tu było jeszcze więcej "mieszkańców" ale na szczęście było trochę jaśniej. Jastrząb nerwowo rozejrzał się za stodołą w której stacjonują jedyni, znani mu, prawdziwi ludzie. Szybko namierzył duży budynek i nie zatrzymując się rzucił się do drzwi. Wacław wbiegłszy do środka zamknął za sobą drzwi i szybko oddychając opadł na ziemię mając za oparcie najbliższą ścianę. Cholera...
Burbon - 2013-10-26, 21:40

- Już czas wyruszyć po artefakt. Mieszkańcy znają moją dobrą wolę. Przyniosłem coś dla nich, co przypomni im o dobrych czasach jeszcze sprzed. Może wyglądają prawie jak zombi, ale to przyjazne istoty. Jeżeli będziesz się dobrze zachowywać, pomogą ci jeszcze wiele razy. Gdy byłeś sam, po prostu nie wiedziały, że jesteś przyjaźnie nastawiony. Trzymaj to - Mężczyźni dali Jastrzębiowi skrzynkę z przedmiotami codziennego użytku, wyglądały jak nowe, chociaż swoim wyglądem przypominały urządzenia z czasów komunizmu. Stalkerzy otworzyli drzwi stodoły i wyszli powolnym krokiem, trzymając w ręku sztuczne kwiaty zabrane Prypeci. Nakazali Czechowi iść powoli za nim. Nakierowali się na główną drogę, by widzieć wszystkie domy i blask wydobywający się z ich okiennic oraz "ludzi" na podwórkach.
Jastrząb - 2013-10-28, 20:02

Jastrząb słuchał uważnie - ci ludzie widocznie mieli sposób na te istoty. Gdy nakazali posłusznie ruszył za grupą zachowując niewielki odstęp. Uważnie obserwował. W "starej" Zonie tego nie ma... Oj nie ma. Pierwszy raz widział takie rzeczy i chciał zdobyć jak najwięcej informacji poprzez oglądanie. Patrzył na domy, płoty, zniszczone dacze i co ważniejsze na ludzi którzy spoglądali prosto na Czecha - przynajmniej tak mu się zdawało. Mimo to zachowywał spokój - w grupie czuł się bezpieczniej.
Burbon - 2013-10-31, 17:55

- Teraz połóż to pod drzwi tego domu i grzecznie zapukaj - Stalkerzy podeszli do zielonego domku, przy jego drzwiach leżała wycieraczka ze zniszczonym napisem "Z..r.sz..y". Wszyscy mieszkańcy wokół patrzyli na niego i jego reakcje. Wydawali się serdeczni, na dodatek każdy stał w gronie swojej rodzinie, jakby pokazując przez to, że razem można przejść naprawdę wiele.
Jastrząb - 2013-10-31, 18:57

Wacław powoli kiwnął głową i odebrał pakunek z rąk mówcy. Następnie zgodnie z radą podszedł do drzwi przed którymi leżała zniszczona wycieraczka. Uśmiechy i serdeczne miny mieszkańców go uspokoiły. U niego samego na kącikach ust pojawił się nikły uśmiech - nie żaden szyderczy jak to zwykle bywa ale taki zwyczajny, serdeczny - taki jak tubylców. Stanął przed drzwiami, kucnął i położył prezent na wycieraczce, dokładnie na jej środku. Następnie wyprostowawszy się odwrócił głowę aby spojrzeć na swoich obecnych kompanów. Odetchnął i wyciągnął rękę aby zapukać. Nie za mocno ale i nie za słabo... Złożył dłoń i trzy razy zapukał - tak jak uważał za grzeczne. Mam nadzieję że mnie nie zjedzą. szepnął pod nosem a jego uśmiech się uwydatnił.
Burbon - 2013-11-05, 19:50

- Miło, że przynieśliście nam podarunek, wejdźcie do środka, rozgośćcie się - Piękna kobieta otworzyła drzwi, zabrała pakunek i serdecznym gestem zaprosiła stalkerów do środka. Z domu pachniało wypiekami oraz czuć było domowe ciepło. Mąż kobiety pojawił się w drzwiach i wymienił serdeczne uściski dłoni ze stalkerami, ich dzieci wesoło przyglądały się na ich broń, po czym pobiegły do pokoju i przyniosły stamtąd żołnierzyki.
- Będziemy jak wy! - krzyczały z radości.

Jastrząb - 2013-11-05, 20:38

To wszystko było zbyt realne aby mogło być ułudą... Ale to NIE MOŻE być do końca prawda. Wacław na kiwnął głową na zaproszenie kobiety. Postarał się zapomnieć że przebywa wśród istot których etymologii nie jest do końca pewien i przywitał się z gospodarzem domu jak przystało na mężczyznę. Gdy już się rozgościli przybiegły dzieci. Rodziny z dziećmi nie mają w Zonie racji bytu - nie wiem jak to możliwe ,że to widzę, czuję zapachy, nawet wymieniam z nimi uściski dłoni. Będę musiał o tym pogadać z "prawdziwkami" - ale dopiero jak stąd wyjdziemy. Jastrząb przyglądał się to pani domu, to gospodarzowi od czasu do czasu spoglądając na dzieci - bawiły się żołnierzykami i mówiły że będą jak niedawno przybyli stalkerzy Nie wolicie jakiejś prostszej pracy? Czech uśmiechnął się po tych słowach z cieniem szyderstwa jednak tak małym że tylko ktoś kto go od dawna zna mógłby to wychwycić. Stalker nawet nie spostrzegł jak odezwał się do domowników. Ten zapach ciasta przy wejściu przypomniał mu dom - dlatego rozkojarzył się tak bardzo. Kiedy się zorientował że coś powiedział natychmiast otrzeźwiał i spojrzał znów na kobietę a potem na jej męża czychając jednocześnie na odpowiedź ze strony dzieci której jednak nie do końca oczekiwał.
Burbon - 2013-11-14, 21:25

- Widzę, że wciąż poszukujecie Minerału. Jesteśmy wam bardzo wdzięczni za dotychczasową pomoc w utrzymaniu tego miejsca żywym, byśmy mogli dalej tu mieszkać. Minerał obudzi się równo o północy w okolicznym lesie. Nie mamy pojęcia, gdzie on się znajdzie, ale na pewno poszukiwania będą trudne. Podpowiem wam tylko, że Minerał znajduje się w moim samochodzie, czarnej Wołdze - Gospodarz domu wstał, podszedł do swojej rodziny i nagle rozpłynęli się w mroku. Żarówki znów były zniszczone, kominek od lat nieruszany, a piekarnik rozkradziony z większości elementów.

- Wiemy już wszystko, czego nam potrzeba. Musimy teraz opuścić osiedle, gdyż domownicy dali nam zbyt dużo gościny, jak na jeden raz - Stalkerzy bez słowa wyjaśnień ruszyli na dwór, dali tylko znak Jastrzębiowi, by podążał za nimi. Zmierzali ku lasowi.

Jastrząb - 2013-11-25, 17:40

Jastrząb gdy zobaczył dany my znak kiwnął porozumiewawczo po czym ruszył za ostatnim z drużyny. Będąc przy wyjściu zwolnił kroku, momentalnie się zatrzymał i odwrócił głowę w stronę miejsca w którym przed chwilą rozmawiał z domownikami po których nie było teraz śladu. Po chwili jednak się ocknął i dogonił resztę - intensywnie myślał o tym co przed chwilą miało miejsce. Nie... To na pewno nie była wizja albo zwidy - to było zbyt realistyczne, czułem zapach ciasta, ciepło i głosy ludzi. Poza tym nie byłem tam sam więc to na pewno zdarzyło się naprawdę... Będę musiał zapytać ja kto działa - a może oni sami nie wiedzą? I czymże jest ten minerał? Gdy tylko grupa mężczyzn na końcu której szedł Jastrząb oddaliła się trochę od dacz Wacław zrównał się z najbliższym mu stalkerem i zapytał stanowczo acz niezbyt głośno O co chodzi z tym Minerałem? Po co wam on? No i co to tak w ogóle jest? Czech był po ludzku ciekaw - skoro oddział Nieodkrytej Prawdy naraża się na kontakty z tymi nie do końca naturalnymi istotami to zapewne jest on coś wart... Pytanie tylko do czego jest im on potrzebny?
Burbon - 2013-11-28, 17:14

- Minerał to przepustka do lepszej prawdy o nas samych i o tym, co badamy. Jeżeli go znajdziemy, Minerał da ci odpowiedź na wszystkie nurtujące cię pytania, ale tylko przez krótką chwilę. Gdy go dotkniesz, wszystkie wcześniej ułożone w twojej głowie pytania same znajdą odpowiedź, poczujesz w wyobraźni, jak odpowiedzi przeistaczają się w namacalne obrazy. Szczerze mówiąc jako że jesteś nowy, powinieneś zadać Minerałowi tylko dwa pytania, na więcej nie jesteś jeszcze gotowy... - Gdy stalkerzy podeszli do lasu, licznik Geigera gniewnie zaterkotał. Wokół skupisk drzew iglastych leżały różnorakiego rodzaju śmieci i radioaktywny złom. Stara tabliczka informująca o promieniowaniu ginęła gdzieś w trawie. Stary Zaporożec obszabrowany do zera gnił spokojnie, a ciszę jego końca egzystencji zagłuszał terkot przeszywającego promieniowania jonizującego.
- Cholera... Nie sądzę, by twój strój dostatecznie ochronił cię przed takim nagromadzeniem radiacji. Zapewne te śmieci zwożono ze skażonych obszarów lub nawet pobliskiego cmentarzyska maszyn. Załóż to na siebie - Czech dostał wyjętą z gumowanej torby kombinezon przeciwko promieniowaniu. Pierwszy raz widział tego typu ubiór, gdyż mógł być nakładany od razu na noszony obecnie kombinezon. Strój sam przylegał do Powiewu Wolności, tworząc skuteczną i wystarczająco dobrą ochronę przeciwko promieniowaniu.
- Ten kombinezon to efekt eksperymentowania z artefaktami, o których ci się jeszcze nie śniło. Masz dobrą maskę?

Jastrząb - 2013-12-01, 11:08

Jastrzębiowi coraz bardziej się to podobało - mimo że został oszukany to wedle opowieści jest naprawdę jednym z nielicznych który może tu przebywać... Tu a nie w tej namiastce Zony jak ją nazywają członkowie Nieodkrytej Prawdy. Tyle tajemnic i rzeczy o których nie śniło się nawet bardziej doświadczonym ode mnie. W głowie Czecha została także fraza o minerale który odpowiada na pytania Ciekawe jak... Uśmiechnął się nieznacznie. Rozmyślania przerwały mu coraz intensywniejsze trzaskania dozymetru. Pełno tu złomu który nieźle grzeje. Jakby w odpowiedzi otrzymał kombinezon który miał go ochronić przed takim poziomem radiacji. Wbijając się w nową "powłokę" odrzekł To prawda nie śniło... Moje jedyne doświadczenia dotyczą tej nędznej namiastki Zony. Tu w ciągu kilku godzin przeżyłem więcej niż w kilka miesięcy tam. Swoją drogą ciekawe rozwiązanie z tym podwójnym strojem, a maskę mam - chyba ze dwa razy użyłem przez krótką chwilę więc filtr nie jest specjalnie zużyty. Czech rozpiął zapięty przed chwilą strój ochronny przeciw promieniowaniu i z torby przy pasie Powiewu wyciągnął rzeczoną maskę. Maska jak maska - kolor brudnej gumy, dwa otwory "oczne" i filtropochłaniacz. Z powrotem zapiął dokładnie kombinezon i założył maskę. Popatrzył chwilę na każdego z towarzyszy, kilka razy przetarł szkła które nie wiadomo jakim cudem zakurzyły się w torbie, po czym odezwał się charakterystycznie przytłumionym głosem. Jestem gotowy, możemy ruszać.
Burbon - 2013-12-01, 21:29

Stalkerzy prawie bezszelestnie zagłębiali się w las. Świerki beznamiętnie poruszały się na wietrze, szum przerywał miarowo rosnący terkot, gdy mężczyźni podchodzili do leżącego złomu bądź jakiegoś syfu, licznik Geigera podchodził pod 3/4 skali. Stalkerzy ostatecznie przyspieszyli kroku, by nie nałykać się zbyt dużo promieniowania. Jastrząb zauważył dziwną własność, "powłoki przeciwpromiennej", zaimplementowane w kombinezon artefakty powodowały, że stalker mógł bez problemu znosić w nim bieg. Kiedy w zwykłym kombinezonie odczuwałby choć masę stroju, tutaj czuł się jakby biegał nago. Będąc w "gorących wysypach" promieniowania Jastrząb czuł, że coś wysysa z niego jakby pot, z pewnością działały artefakty pochłaniające promieniowanie. Po dziesięciominutowym zagłębianiu się w las, dowódca grupy przystanął i nasłuchiwał. Jakieś dziesięć metrów przed nimi stał rozbity samochód, o którym wspomniał duch w daczy. Auto solidnie uderzyło o drzewo. Na pewno było to dawno, gdyż rdza oraz wilgoć dały o sobie znać. Zastanawiające jednak było to, że ślady walki z pojazdem były wciąż widoczne, ślady ciągnęły się dalej i dalej. Na dodatek las kończył się po prawej stronie, a stamtąd widoczna była ruina pojedynczej daczy.
- Jesteśmy blisko składowiska odpadów Burakówka, ale lepiej tam teraz nie idźmy. Przeszukaj... - Stalkerzy od razu wymierzyli w kierunku jakiegoś szmeru, Jastrząb nie zorientował się nawet, gdy to zrobili.
- Pomocy... Pomóżcie mi... - Wołała sterta szmat leżąca nieopodal sośniaka.

Jastrząb - 2013-12-06, 20:41

Jastrząb nie mógł wyjść z podziwu jak kombinezon sprawia że nic złego mu się nie dzieje. Mógł dać głowę że wraz z uciekającym potem uchodzi z niego także promieniowanie. Bez wątpienia artefakty działają - tak jak mówił Tarik Szedł ze stalkerami w miarę zwartej grupie gdy doszli do czarnej ale w wielu miejscach, pordzewiałej Wołgi z opowieści gospodarza daczy. Czech nawet nie zorientował się kiedy wszyscy jego towarzysze wycelowali po usłyszeniu jakiegoś wołania. Po chwili sam Czech skierował Winchestera którego dzierżył w rękach w tym samym co oni kierunku. Nie widział nic co mogłoby wydać taki okrzyk Tam jest tylko sterta szmat... To absurd. Chociaż Zona nauczyła mnie że nie ma tu niczego takiego jak absurd i coś nierealnego. Wytężył wzrok ale dalej nic nie mógł wypatrzeć, rzekł tylko po nosem Co to jest? po czym czekał na podjęcie działania przez resztę samemu nie przejmując inicjatywy.
Burbon - 2013-12-14, 19:58

- To kolejny odmieniec, zastrzel go - Tarik rzucił Jastrzębiowi nakazujące spojrzenie. Czech zauważył źródło "problemu". Był nim człowiek zawinięty w kępę szmat, z której wystawały jego elementy ciała. Miejscami skóra praktycznie nie istniała, znaczna ilość poparzeń wyglądała na te spowodowane silnym promieniowaniem jonizującym. Oczy tego człowieka nie zgrywały się, miał potwornego zeza, lecz nawet w tych rozbieganych oczach dostrzegalny był strach. "Odmieniec" usiłował się poruszać, lecz choroba popromienna powodowała straszny ból. Wyczuwalny był ogromny fetor fekaliów, biegunka z krwią odwodniły organizm tej ofiary promieniowania.

- Proszę... Pomóżcie... Dajcie chociaż antyrady, doprowadźcie mnie do wojska, odwdzięczę się! - Solidnym kopniakiem jeden ze stalkerów przerwał błagania mężczyzny. Ten z okropnym jękiem zwił się w kłębek i usiłował złapać oddech.
- Na co czekasz? Zastrzel go, był chciwy i Zona odrzuciła jego zachłanne starania, nie jest tu mile widziany, uwierz mi, strzelaj - Wzrok Tarika był stanowczy, nie miał w sobie ani grama wątpliwości.

Jastrząb - 2013-12-15, 17:13

Czech patrzył z coraz większym niedowierzaniem - nigdy jeszcze nie widział osoby która zostałaby aż tak mocno potraktowana promieniowaniem. - Biedak... - Mało brakowało aby zaprotestował gdy jeden z jego towarzyszy sprzedał odmieńcowi solidnego kopa jednak w ostatniej chwili powstrzymał się. Patrzył tylko ze współczuciem gdy nagle otrzymał polecenie które brzmiało jak rozkaz... W tym momencie w jego głowie rozpoczęła się wojna. - Ten człowiek i tak umrze... Po takiej ilości promieniowania nie ma żadnych szans... Ale to ciągle człowiek, nie mogę go zabić bo nic mi nie zrobił i nie chce mnie zabić... - Jastrząb popatrzył w oczy Tarika - ten człowiek nie miał wątpliwości że odmieniec ma zginąć. Następnie Wacław spojrzał znowu na kulącego się to znów na Tarika - nie podjął jeszcze decyzji. Po kolejnej milczącej chwili Czech podszedł do odmieńca i zapytał - Co ci się stało? - jego głos był neutralny, bez emocji - żeby wydać wyrok potrzebował informacji. Czy rzeczywiście za chciwość karą powinna być śmierć?
Burbon - 2013-12-16, 15:42

- Ja tylko chciałem zdobyć artefakty lecznicze dla chorego dziecka, zapuściłem się w nieodpowiednie obszary bez jakichkolwiek zezwoleń od przełożonego, proszę, ocal mnie... - Jastrząb poczuł, że ktoś siłą szarpnął go za ramię i włożył w dłoń Walthera P99.

- Strzelaj, bo zaczynam się niecierpliwić. Nie mamy czasu na wysłuchiwanie jego bzdur. Zrobił źle i doskonale o tym wie, nie spytał się Zony o pozwolenie, a uwierz mi, że trzeba. Teraz do dzieła - Wszyscy stalkerzy patrzyli wprost na Czecha. Ich wzrok i mimika były jednoznaczne - zabić nieszczęśnika. Ten wydawał się być zrezygnowany, nie starczyło mu już wiele sił, by zrobić cokolwiek, ponownie wstrząsnęła nim ostra biegunka.

- Jeżeli mnie zabijesz... Będziesz miał moją krew na... - po czym odmieniec znów dostał, tym razem w żebro, aż coś chrupnęło.

Jastrząb - 2013-12-17, 16:25

To jak egzekucja... Dokładnie takiej treści myśli przeszła Czechowi przez głowę - coraz bardziej czuł się osaczony przez resztę więc chciał to rozwiązać. Przyjął pistolet skierował go w stronę ziemi No... Ładna konstrukcja bezkurkowa... - mimo woli taka myśl utknęła w jego głowie - za chwilę miał dokonać egzekucji a zachwala sobie szczegóły wykonania broni... Załadował pocisk do komory i rzekł w kierunku nieszczęśnika - Nie wiem czy moi towarzysze mają rację... Wiem jednak że po takiej ilości promieniowania dogorywasz... Nawet jakby udało nam się doprowadzić cię do twoich kolegów umarłbyś w ciągu godzin - o ile nie wyzionąłbyś ducha po drodze - twój stan uniemożliwia jakąkolwiek pomoc... - wycelowawszy broń w głowę odmieńca kontynuował - Oprócz takiej. Na antyrady już za późno. Spoczywaj więc w pokoju...- Czech zamknął oczy i już miał pociągnąć za spust gdy zawahał się. Zobaczył coś i przypomniała mu się chwila gdy leżał pod ciężkim ostrzałem w walce o górkę na której teraz znajduje się jego obóz. Obiecał tam coś... Odwrócił głowę w kierunku towarzyszy ciągle trzymając pistolet wycelowany w głowę leżącego. Byłem gotowy strzelać, już miałem pociągać za spust... Nie zrobię tego - kiedyś coś komuś obiecałem i nie mogę tego zrobić. Nie mam problemu z mordowaniem ludzi którzy do mnie strzelają ale ten nic mi nie zrobił. A Zona pokazała mu już gdzie jego miejsce i zdycha.- Jastrząb odwrócił całe ciało w kierunku drużyny i oddał załadowany pistolet Tarikowi - Jeśli chcesz zabij go sam, ja nie przyłożę do tego ręki. - Ostatnie dwie kwestie mówił dumnie i bez strachu. Ma zasady i się ich trzyma - to jest to.
Jastrząb - 2013-12-17, 16:25

To jak egzekucja... Dokładnie takiej treści myśli przeszła Czechowi przez głowę - coraz bardziej czuł się osaczony przez resztę więc chciał to rozwiązać. Przyjął pistolet skierował go w stronę ziemi No... Ładna konstrukcja bezkurkowa... - mimo woli taka myśl utknęła w jego głowie - za chwilę miał dokonać egzekucji a zachwala sobie szczegóły wykonania broni... Załadował pocisk do komory i rzekł w kierunku nieszczęśnika - Nie wiem czy moi towarzysze mają rację... Wiem jednak że po takiej ilości promieniowania dogorywasz... Nawet jakby udało nam się doprowadzić cię do twoich kolegów umarłbyś w ciągu godzin - o ile nie wyzionąłbyś ducha po drodze - twój stan uniemożliwia jakąkolwiek pomoc... - wycelowawszy broń w głowę odmieńca kontynuował - Oprócz takiej. Na antyrady już za późno. Spoczywaj więc w pokoju...- Czech zamknął oczy i już miał pociągnąć za spust gdy zawahał się. Zobaczył coś i przypomniała mu się chwila gdy leżał pod ciężkim ostrzałem w walce o górkę na której teraz znajduje się jego obóz. Obiecał tam coś... Odwrócił głowę w kierunku towarzyszy ciągle trzymając pistolet wycelowany w głowę leżącego. Byłem gotowy strzelać, już miałem pociągać za spust... Nie zrobię tego - kiedyś coś komuś obiecałem i nie mogę tego zrobić. Nie mam problemu z mordowaniem ludzi którzy do mnie strzelają ale ten nic mi nie zrobił. A Zona pokazała mu już gdzie jego miejsce i zdycha.- Jastrząb odwrócił całe ciało w kierunku drużyny i oddał załadowany pistolet Tarikowi - Jeśli chcesz zabij go sam, ja nie przyłożę do tego ręki. - Ostatnie dwie kwestie mówił dumnie i bez strachu. Ma zasady i się ich trzyma - to jest to.
Burbon - 2013-12-19, 13:41

Tarik nie przyjął broni, westchnął głośno, pozostali stalkerzy stali się jakby napięci, zirytowani.
- Albo ty to zrobisz, albo zostawimy cię tu. Nie znosimy, gdy ktoś, komu powierzamy możliwość zbadania nieznanego, wymiguje się od wykonania nawet takiego polecenia. Do czego ci jest ten nieudacznik? Mógł postąpić inaczej, złamał wszystkie zasady postępowania w Zonie, to tylko jego wina i powinien ponieść nauczkę. Zresztą chyba mu ulżysz w cierpieniu? - Tarik wyraźnie dawał do zrozumienia, że albo Jastrząb to zrobi, albo sam poniesie znaczne konsekwencje swojego wyboru. Musiał zadecydować szybko, gdyż nawet przez przydymione szkło hełmu z obiegiem zamkniętym Tarika Jastrząb dostrzegł ogromne niezadowolenie, napięcie mięśni i zaznaczone żyły ze zdenerwowania.

Jastrząb - 2013-12-19, 15:17

Jastrząb zaczynał czuć że jego życie staje się zagrożone - trzymając pistolet w powietrzu intensywnie myślał jak wybrnąć z tej sytuacji Chyba nie ma innego wyjścia... Po dłuższej chwili odwrócił się i ponownie wycelował pistolet w głowę pokrzywdzonego przez Zonę. Nie chciałem tego robić ale *okoliczności* mnie do tego *zachęcają*. I tak długo byś nie pożył więc spoczywaj w pokoju. Tym razem nie zamknął oczu - patrzył na głowę ofiary. Po krótkiej chwili pociągnął za spust aby przynieść mu zbawienną śmierć która nadeszłaby prędzej czy później... Czech szybko obrócił się w kierunku towarzyszy i oddał broń Tarikowi ze spokojnym tonem mówiąc -Zrobiłem co chciałeś. Mogę na twoje polecenie walczyć u boku chłopaków ale nie wysługuj się mną jeśli chcesz rozpierdolić jakiegoś bezbronnego... człowieka. Obiecaj że więcej tego nie zrobisz i możemy ruszać... W przeciwnym razie jestem gotów wracać do tej nędznej namiastki Zony - tam nikt nie każe mi zabijać i tak już dogorywających w spokoju...- Wacław spojrzał po twarzach pozostałych, oprócz Tarika, stalkerów - chciał odczytać jakie emocje rysują się na ich twarzach.
Burbon - 2013-12-19, 20:11

- Dobrze... My poddajemy każdego tylko raz takiej próbie. Sprawdzamy, czy potrafi zrozumieć, że błędy tutaj są bezlitośnie karane - odparł beznamiętnie Tarik. Drużyna ruszyła bez słowa w kierunku auta. Jeden ze stalkerów otworzył bagażnik. Klapa cicho zaskrzypiała. W środku znajdowała się skrzynia z licznikiem Geigera. Wciąż wskazywał pomiar promieniowania w skrzyni, który mieścił się w przedziale na poziomie promieniowania w dużym europejskim mieście.
- To ta skrzynia, mieszkańcy wspominali mi we śnie dokładnie o takiej - Powiedział ten i ostrożnie ją otworzył. Wyjął z plecaka ołowiany pojemnik (mruknął tylko, że taki skarb wymaga odpowiedniego przechowywania), rozpiął wieko i włożył zawartość skrzyni do środka. Minerał nie przypominał nawet zwyczajnych minerałów spotykanych w przyrodzie. Był to czarny jak smoła obiekt sklecony z zaolejonych fragmentów tłoków motocyklowych. Te złączyły się ze sobą dzięki doskonale widocznym fragmentom skalnych odłamów, które przypominały te wyjęte z krateru. Jastrząb dostrzegł cieniutką poświatę otaczającą artefakt. Stalkerzy bez słowa ruszyli dalej, ku zawalonemu domkowi, który znajdował się kilka minut drogi dalej.

Kilka minut później...

Stalkerzy postanowili, że zostaną w domku na przeczekanie nocy. Zaryglowali drzwi starą komodą, porozrywali pożółkłe prześcieradła, które przeznaczyli do zasłonięcia ogień oraz rozpalili ognisko w starowieńkim kubusiu. Niedbale odgarnął stertę kurzu ze stołu. Siwizna pokryła stół przez te kilkadzieścia lat na tyle mocno, że drobinki latające w powietrzu nie zdążyły osiąść przez następnych parę minut.
- A teraz zastanów się nad swoimi pytaniami, które zadasz Minerałowi. Nie wyjawiaj nam ich, a gdy będziesz gotowy, przystąpimy do działania - Tarik czekał na reakcję Jastrzębia, w międzyczasie sklecił prowizoryczne legowiska z pozostałych szmat, desek oraz materaców, które ostały się w dość niezłym stanie. Skrzypiały porządnie, lecz wciąż nadawały się do jako takiego leżenia.

Jastrząb - 2014-01-06, 17:01

Po dłuższej chwili milczenia Jastrząb odpowiedział Tarikowi zajętemu przygotowywaniem miejsc do spania -Jestem gotowy... Przynajmniej tak mi się wydaje.- Czech był podekscytowany, nigdy nie wierzył w te wszystkie gusła i jasnowidzów ale Minerał to co innego... Wacław wciąż nie miał pewności czy Zona to twór Boga czy samego szatana jednak był gotów, ciekawość nie pozwalała nie zacierać rąk na myśl o odpowiedziach na nurtujące go pytania. -Jak to będzie wyglądać? I jak to w ogóle możliwe?!- Wszystko miało rozstrzygnąć się w ciągu najbliższych parunastu minut... Jastrząb miał już w głowie kilka pytań jednak ciągle niepewnych - intensywnie szukał w zakamarkach swego umysłu czegoś co interesowałoby go bardziej niż to co już ma w głowie. -Za chwilę się zacznie...- Niech tylko Tarik skończy.
Burbon - 2014-01-06, 19:01

- Jesteś gotowy? Dwa pytania, pełne skupienie, tylko dwa pytania, muszą być tak pewne, jak twoja reakcja na poznanie naszej grupy - Tarik postawił Minerał na jakimś rozkładanym statywie, ten delikatnie lewitował i obracał się wokół własnej osi. Stalker popatrzył na Jastrzębia pytającym wzrokiem, czy już przemyślał sprawę.
- Jeżeli się zastanowiłeś, po prostu połóż na nim ręce - Dodał jeden ze stalkerów rozkładających się ze sprzętem.

Jastrząb - 2014-01-19, 15:48

Jastrząb wpatrywał się dużymi oczami w lewitującą, czarną masę złożoną z tłoków i pozostałości oleju. Gdy Tarik zapytał Czech ten tylko spojrzał na niego i skinął głową, potem znów zwrócił wzrok w stronę minerału - to był pierwsza artefakt jaki w życiu widział. Niby zwykła sztuczka, lepsze można było zobaczyć w telewizji... Ale to była prawda - Nieodkryta Prawda na wyciągnięcie jego ręki. Podniósł prawą dłoń a za chwilę lewą i powoli zbliżał je ku Minerałowi. W tym momencie miał już 2 pewne pytania na które chciał znać odpowiedź. Chwilę przed dotknięciem dziwnego tworu Wacława napadły wątpliwości ale szybko sobie z nimi poradził - było już za późno aby się wycofać a twierdzenia że grupa chce go zabić przy pomocy tego czegoś były zbyt absurdalne aby mogły być Prawdą...
Jego dłonie niemal równocześnie spoczęły na bardziej płaskich częściach Minerału zatrzymując jego powolny obrót wokół własnej osi ciągle jednak lewitował. Jastrząb rozluźnił napięte do granic możliwości mięśnie rąk i dopiero teraz naprawdę spoczęły one na artefakcie. Nadszedł czas na odkrycie tego co nieodkryte... Czy to co się tutaj dzieje jest prawdziwe? po chwili pustki w głowie nagle odnalazł drugie pytanie które chwilę wcześniej miał bardzo silnie zakarbowane w czerepie Dziwne... Czy po wędrówce zakończonej z tymi ludźmi wrócę jeszcze do "tamtej" Zony i ujrzę moich przyjaciół... a w szczególności ją? Jastrząb mając na myśli Snieżanę którą spotkał jakiś czas temu dalej trzymał swobodnie ręce na Minerale ale powoli zaczął się denerwować - nie słyszał odpowiedzi... Jeszcze nie.

Burbon - 2014-01-25, 10:33

Rzeczywistość wokół Czecha zatrzymała się w miejscu. Stalkerzy zamarli w lodowatym bezruchu. Tłoki w Minerale ruszyły w 4 suwowym takcie. Działały same, bez korbowodu, bez wału, bez pierścieni, lewitujący artefakt z lewitującymi elementami, to coś niespotykanego. Świat zniknął, pojawiła się śnieżno biała mgła. Ze ściany w którymś z domów spadł zegar, którego wskazówki mknęły z zawrotną prędkością. Kartki z kalendarza rocznik 1986 spadały po kilka miesięcy, aż nie zostało w nich nic. Malutka bramka wykonana z pordzewiałej siatki roztworzyła się, Jastrząb dostrzegł znajome kontury zabudowań Baru oraz pobojowisko przed kompleksem. Znajome twarze mknęły w jego głowie w zawrotnym tempie, byli tam wszyscy, z którymi miał okazję razem przemierzać strefę. Na samym końcu pojawiła się Aslana, której oczy wskazywały w horyzont. Odbicie w źrenicach przerodziło się w bezkresne niebo, którego końca nie dało się spostrzec.
Jastrząb - 2014-02-21, 21:45

Wizja była niewyobrażalnie sugestywna - mimo że rzeczy które się tam działy nie mogły być prawdziwe to wrażenia odnoszone przez Czecha temu przeczyły. Co chwilę widział nową twarz kogoś kogo zna... A może znał? Tych najbliższych mu i tych których poznał tylko z widzenia. Na dłuższy moment zatrzymał się przy towarzyszach wyprawy na gospodarstwo na Zatonie. Obiecał im coś ale później zabroniono mu o tym mówić - ciągle tkwią, a szczególnie dowódca, w jego umyśle. Nie zmienia to jednak faktu że ta dłuższa chwila to tylko kilka sekund - resztę twarzy widział przez maksimum jedną, jedyną sekundę...
Na końcu ujrzał postać o którą pytał. Inni ludzie już przeszli, przemknęli i rozpłynęli się nawet nie wiadomo kiedy a Ona ciągle tam była i wpatrywała się w horyzont... Jastrząb rozejrzał się nieśmiało a następnie pokonał dystans kilku kroków dzielący go od Snieżany - w tej chwili i z tej perspektywy była piękna, Czechowi aż zaparło dech na dłuższą chwilę... Gdy jednak ona minęła pokonał ostatnie 3 metry i stanął obok - ramię w ramię. Był wyższy i postawniejszy stojąc przy niższej od siebie dziewczynie... czy może raczej kobiecie? Patrząc na jej profil ujrzał odbicie w jej oczach - bezkresne niebo które jednak czymś się różniło od tego którego miało być odbiciem - Wacław nie potrafił określić dokładnie różnicy ale wiedział że ona jest. Wreszcie zebrał się w sobie po kilku minutach oglądania to profilu Aslany, to horyzontu w który tak usilnie wpatruje się rzeczona - Co tam widzisz? Powiedz mi... - rzekł łagodnym, można by rzec że nawet uległym głosem... Teraz czekał aż otrzyma odpowiedź jednak tak naprawdę mógłby się tu z nią u boku patrzeć w horyzont do końca świata... To była tak piękna chwila że nie chciał aby się kończyła - nie chciał więc tak naprawdę odpowiedzi bo ona zapewne wiązałaby się z końcem tej sytuacji...

Burbon - 2014-02-26, 19:55

- Nie cofaj się, idź dalej - Aslana spokojnym krokiem odeszła w bezkresy oślepiającej poświaty. Jastrząb nie mógł zrobić nic, gdyż na tę chwilę stracił panowanie nad ciałem. Po chwili świat wrócił do normy. Przez chwilę jeszcze Jastrząb widział perspektywę najbliższych miesięcy, gdzie z lotu ptaka obserwował (niestety przez mgłę) tereny, przez które będzie miał okazję wędrować. Jednak zostaje na tych ziemiach, zostaje...
- Co widziałeś? - spytali stalkerzy.

Jastrząb - 2014-02-28, 12:24

Jastrząb zwlekał chwilę z odpowiedzią - analizował to co widział i próbował wyciągnąć z tego wnioski - To było... fascynujące i takie... nieprawdopodobne. Widziałem jakie tereny, leciałem nad nimi - były trochę podobne do tych po którym teraz wędrujemy... Wydaje mi się że widziałem to co będzie - szkoda tylko że przez mgłę.- Czech zamyślił się na moment jednak po chwili dodał -Panowie, mimo iż sam tego jeszcze nie wykorzystałem to dostrzegam ogromny potencjał Minerału w otwieraniu ludzkich umysłów... Nie żałuję, że tu przybyłem. - Towarzysze mogli odnieść wrażenie, iż trochę unikał odpowiedzi - bo w sumie to mieli rację, Wacław nie chciał mówić o wszystkim - szczególnie kwestię Aslany wolał zatrzymać dla siebie. Ta wizja tak naprawdę nie dała mu odpowiedzi, pozostawiła spory niedosyt - Jastrząb usłyszał tylko że ma iść dalej - to było za mało jego zdaniem. Ciekawe czy to ma jakieś skutki uboczne przy dłuższym "stosowaniu"... Wacław utkwił wzrok na minerale i czekał aż ktoś coś powie...
Burbon - 2014-03-12, 15:29

- Dobrze, przeszedłeś inicjację, zostajesz z nami. Muszę cię poważnie rozczarować, ale aby ponownie skontaktować się z Minerałem, będziesz musiał skropić go krwią ludzką, która naładuje jego serce. Jednak pamiętaj! - Tarik gniewnie pogroził palcem Jastrzębiowi. - Kontakt z Minerałem może odbyć się tylko raz na miesiąc, a i to dla niektórych zbyt dużo. Jeżeli zadasz mu nieodpowiednie pytanie, on sprawi, że przez pewien czas będziesz miał prorocze wizje, z których tylko najgorsze zaczną się spełniać. Może to sprowadzić na nas zgubę, więc uważaj. A teraz idź się prześpij, Mirnewa i Krastin (Jastrząb w końcu poznał imiona towarzyszów Tarika!) pójdą na zwiad. Po kontakcie z Minerałem musisz się przespać. Gdy się obudzisz, zadam ci kilka poważnych pytań.

Mirnewa i Krastin wyruszyli dziesięć minut później. Tarik usiadł na krześle, wyjął PDA i rozpoczął nakreślanie dziwnych symboli na mapie Zony. Co ciekawe, ta mapa wyglądała jak skan oryginalnej mapy jeszcze sprzed katastrofy. Była wprost upstrzona różnego rodzaju znacznikami, których Jastrząb nie potrafił zrozumieć. Gdy Tarik robił to przy Czechu, wydawało się to dla niego abstrakcją. W końcu jednak stalker odwrócił się z palmtopem tak, by Jastrząb go nie widział? Dlaczego? Czyżby dał tym do zrozumienia Jastrzębiowi, że ten powinien iść spać?

Jastrząb - 2014-03-15, 20:24

Po wyjściu chłopców Czech nie chciał iść spać, nie był bardzo zmęczony jednak kiedy Tarik dał mu wyraźnie znać co powinien czynić położył się głową w kierunku ściany. Broń i plecak leżały obok a Jastrząb miał pustkę w głowie - nie myślał o niczym. Wkrótce po zamknięciu oczu zasnął.
Burbon - 2014-03-15, 21:55

- Zbieraj sprzęt, wyruszamy - Mirnewa poklepał śpiącego Jastrzębia po ramieniu. Wszyscy poza nim stali gotowi do wymarszu. Jak się okazało, sen wciągnął Jastrzębia tak głęboko, że spał aż do 9 nad ranem. Stalkerzy zdążyli za ten czas dokładnie zbadać teren i rozeznać się w czyhających tutaj niebezpieczeństwach.
- Zjedz coś szybko. Za mniej niż dwie godziny powinniśmy już czekać przy nowym obszarze do zbadania.

Jastrząb - 2014-03-15, 22:46

Uuuuu...- Czech mruknął po czym otworzył szeroko oczy i obrócił się plecami do ściany następnie usiadł na posłaniu i chwilę tak posiedział. W milczeniu przyjął radę od jednego z towarzyszy i sięgnął do plecaka, do kieszeni z prowiantem -Trochę bieda... Kiełbasę bez chleba jeść.- miał tylko 2 czy 3 kawałki "dietetycznej" i tyleż samo butelek wódki. Szybko wszamał kawałek kiełbasy po czym popił 2 niedużymi łykami alkoholu -Tak na rozgrzewkę... Jak chcecie to mówcie bo jak mam to dam- uśmiechnął się po czym zakręcił butelkę i wsadził ją z powrotem do kieszeni plecaka. Gdy zapiął ją wstał, przeciągnął się i podniósł wszystko co było jego czyli broń i plecak właśnie. Cała akcja zajęła mu mniej niż 10 minut - gdy skończył stanął między wszystkimi i kiwnął głową po czym rzekł - To chyba wszystko - możemy ruszać... Czech był ciekaw tego co spotka, najwyraźniej Minerał to dopiero początek... Jastrzębia zaniepokoiły też słowa Tarika który mówił coś o następnej wizji wymagającej ludzkiej krwi - Wacław zdjął zdjął z ramienia SWD i zaczął ważyć je w rękach - nie myślał jednak intensywnie o Minerale tylko czekał na rozkazy.
Burbon - 2014-03-19, 15:18

- Wybieraj, idziemy do Burakówki czy do Wektora? I tak zajrzymy do obu tych miejsc, lecz zdecyduj, gdzie wpierw chciałbyś pójść. Jedno miejsce przygotuje cię w pewien sposób do odwiedzenia drugiego - Tarik mówił dość niejasno, chociaż wybór postawił wyraźnie Jastrzębiowi.
- Masz, SWD, potrafisz zostać z tyłu i osłaniać innych za jego pomocą? - Krastina od początku ciekawiło, czy z Czecha będzie jeszcze snajper drużynowi. Jeżeli się sprawdzi, poprosi Wiedzącego o coś specjalnego dla Jastrzębia.

Jastrząb - 2014-03-19, 20:42

Jastrząb zastanowił się chwilę po czym odpowiedział na pierwsze pytanie -Sądzę że Burakówka będzie póki lepsza na początek... To chyba wysypisko jakieś - coś wspominałeś - w "starej" Zonie też jest jedno więc będzie mi łatwiej... Tak myślę.- Tarik otrzymał swą odpowiedź, teraz czas na Krastina -Nie mam z tą armatą wiele doświadczenia jednak potrafię z niej strzelać... Co zaś do robienia za strzelca wyborowego to nie będę kłamał - nikłe mam pojęcie o taktyce działania jednak mogę spróbować - jeśli pod waszymi skrzydłami nabiorę wprawy to obiecuję, że będę wam służył póki mój dług nie zostanie spłacony.- Ostatnie zdanie było trochę tajemnicze jednak chyba wiadomo było o co chodzi - dług to jakiś czas podczas którego Czech pomagałby członkom Nieodkrytej Prawdy w podzięce za pozwalanie na naukę podczas akcji - problemem mógł być brak nauczyciela, samoucy najczęściej przyuczają się dłużej... Jastrząb miał jednak nadzieję, że przyjdzie mu to szybko (w końcu dla chcącego nic trudnego) i będzie mógł skutecznie wspierać towarzyszy. Chciałbym aby się zgodzili... Mógłbym nauczyć się czegoś nowego, być może trochę na własnych błędach ale doświadczenie jest bezcenne. Czech otworzył szerzej oczy i czekał - bardzo zależało mu na zgodzie Tarika bo zawodowe operowanie bronią dalszego zasięgu z optyką było jednym z jego marzeń - miał dobre oko i w miarę pewną rękę - skoro radził sobie z utrzymaniem strzelby w ryzach to z SWD nie powinno być tak źle - po prostu Jastrząb był dobrej myśli.
Burbon - 2014-03-21, 21:19

- Czeka nas dość długa droga. Wpierw będziemy szli szutrówką, a potem przejdziemy na asfalt. Wiedz jednak, że z Wektora do Burakówki rzut beretem, nie wiadomo, czy stamtąd coś nie przylezie. Od naszej strony Burakówka będzie po prawej, a Wektor po lewej, weź to - Jastrząb dostał mały poręczny dalmierz od Krastina. Czarna i ergonomiczna obudowa pozwalała pewnie chwycić przyrząd. Wskazywał on dokładne położenie od celu, wystarczyło nacisnąć przycisk, a dalmierz wyliczał odległość. Z pewnością przyda się to Jastrzębiowi do strzelania na dalsze odległości.
- No to jazda! - Tarik wyszedł z domu, a w ślad za nim ruszyli pozostali. Po kilku minutach szybkiego marszu stalkerzy z szutrówki wyszli na drogę asfaltową, która prowadziła według mapy na rozwidlenie. Niezmącona cisza, szum okolicznej roślinności. Nic nie mogło zakłócić spokojnej wędrówki ku cmentarzysku maszyn. Jednak było coś... Na środku drogi leżał rozszarpany człowiek, za którego zabierało się stado dzikich psów.
- Co zrobiłbyś teraz? - spytał Tarik Jastrzębia. Czyżby była to próba?

Jastrząb - 2014-04-01, 20:50

Kiedy jeden z nich przekazywał mu informację o terenie Jastrząb kiwnął kilka razy głową - wizualizował sobie jak będzie wyglądał teren gdy zaś Krastin wspomniał o czymś przydatnym Czech wziął dalmierz w dłoń i odrzekł krótko ale z wdzięcznością -Dziękuję.- Jastrząb poszukał w swojej kurtce odpowiedniej kieszeni w swoim bogatym w nie kombinezonie jednak żadna nie była odpowiednia. Wobec tego Wacław po prostu zdjął plecak i włożył dalmierz to najłatwiej dostępnej coby mógł w razie potrzeby szybko wyjąc pomocny przyrząd. W chwili gdy z powrotem zawieszał plecak Tarik dał komendę i wyruszyli. Co prawda dręczyło go w duszy pytanie jak obsługuje się dalmierz który otrzymał - za jego czasów nie było w wojsku takich bajerów... nawet dla tych lepszych. Zapytam później przy jakiejś okazji ale sam zobaczę jak będę w akcji... Jastrzębia z rozmyślań wyciągnął jednak ten sam człowiek który dawał rozkaz do wymarszu. Czech ocenił na oko - bez dalmierza - odległość ale czysto pozornie, nie miał zamiaru atakować tych zwierząt więc odrzekł -Zapytałbym się czy możemy iść na około - nie wiem jednak czy okolica jest bezpieczna i pewna pod względem anomalii. Jeśli nie dałoby się to zużyłbym kilka naboi i po sprawie.- Jastrząb czuł że przejął inicjatywę, przyglądał się ni to badawczo, ni pytająco z lekką nutą wyzywającą - był ciekaw co zadecyduje dowódca bo był gotów na chyba każde, klasyczne rozwiązanie tego problemu.
Burbon - 2014-04-06, 11:32

- Dobrze, one też powinny żyć, jedzą tylko to, co im się napatoczy do pysków - Krastin wraz z Tarikiem poszli prawym skrajem drogi. Ocierali się o zarośnięte pobocze, ale to nic takiego. Mieli zamiar dojść do zniszczonego UAZa, który musiał kiedyś utknąć w ziemi podczas ewakuacji z tych terenów. Mirnewa ruszył lewą stronę, przenikał na swoją pozycję obok słupów wysokiego napięcia. Czech miał mieć oko na wszystkich, a gdy dadzą mu znak, powinien biec szybko śladami Mirnewy. Pierwsza grupa dotarła do UAZa, obserwowali psy. Mirnewa był ostrożniejszy, gdyż przemieszczanie się zajmowało mu więcej czasu z powodu groźby anomalii elektrycznych, które mogły wytworzyć się od pozrywanych kabli ze słupów.
Jastrząb - 2014-04-08, 17:09

Jako ostatni Wacław po prostu obserwował teren - najwięcej czasu poświęcał obu skrzydłom na których przemieszczali się stalkerzy. Dzięki szerokiemu kątowi widzenia nic nie mogło umknąć jego uwadze - a już na pewno jakiekolwiek poruszenie wśród pożywiających się psów. Jastrząb profilaktycznie oglądał się co jakiś czas za siebie aby mieć pełny ogląd sytuacji jednak nie robił tego za często - w końcu tam już byli więc cóż mogłoby stamtąd wyskoczyć? W przypadku zauważenia czegoś ciekawego albo niepokojącego miał lunetę dzięki której upewniłby się o co chodzi - to dodawało mu otuchy. Obserwując czekał na znak który mieli mu dać towarzysze. Mam nadzieję że będą mnie ubezpieczać kiedy będę iść... No i nic nie oderwie psów od żarcia. Nie chciał myśleć o tym co będzie za najbliższe kilka minut - po prostu potrząsnął głową i dalej obserwował cały perymetr szukając...
Burbon - 2014-04-15, 18:01

Jastrząb dostał znak do zmiany pozycji. Jednoznacznym gestem Krastin przywołał Czecha do ich pozycji. Mirnewa z torby wyjął dziwny przedmiot, który po przyjrzeniu się przez lunetę zdawał się być wabikiem. Mirnewa zawiesił przycisk wydawania dźwięku i zaraz po tym odrzucił jak najdalej od siebie przedmiot. Psy ruszyły za sygnałem dźwięku w nadziei, że trafią na coś, co nada się na świeżą ofiarę. Sam dźwięk przypominał wycie jelenia w okresie godowym. Teraz Jastrząb mógł bez problemu dobiec do celu. Nawet nie wiedział o tym, że właśnie mijał kolejne zniszczone dacze, które wybudowano za gęstwiną lasu po lewej stronie. Z aktualnej pozycji wystarczyła chwilka na wejście na drogę asfaltową, na skrzyżowaniu skręcą w prawo.
Jastrząb - 2014-04-22, 10:16

Jastrząb gdy tylko zorientował się że za chwilę dostanie znak przestał celować i chwycił broń tak aby nie ciążyła mu podczas przemieszczenia - ciekawiło go co Mirnewa rzucił w kierunku psów ale po chwili wszystko samo się wyjaśniło. Czech jednak nie zwróciwszy na to uwagi biegł lekko pochylony przy w niedużej odległości, równolegle wzdłuż drogi starając się iść ścieżką którą przebiegł wcześniej Krastin. Psy były zajęte więc przejście nie było obarczone praktycznie żadnym ryzykiem. Po niedługiej chwili niezbyt męczącego truchtu Wacław dotarł do grupy, wtedy zwrócił się do dowódcy -Dobra, to chyba wszyscy- uśmiechnął się pod nosem -Możecie mi powiedzieć coś ciekawego o terenach Burakówki? Jakieś informacje o mutantach i anomaliach? Po prostu dobrze wiedzieć a i łatwiej zleci podróż trochę jak coś mi opowiecie...- Jastrząb zawsze uważał że informacje taktyczne i rozpoznanie to co najmniej 1/3 udanej operacji - no i był po prostu ciekaw czy spotka tu coś innego niż miał okazję zobaczyć w "starej" Zonie.
Burbon - 2014-04-24, 19:19

- Burakówka jest zmienna jak kobieta. Raz przychodzisz tutaj, by mieć względny spokój, innym razem wyobraźnia lub coś nadprzyrodzonego bierze górę nad sytuacją. Tak przy okazji, mimo wszystko nie kręć się zbyt duży przy skupiskach rur i wszelakiego złomu. Zastanawia mnie jedno - co stało się ze złomiarzami, którzy demontowali pojazdy pozostawione tam po katastrofie? - Mirnewa otworzył się na rozmowę, przez co czas zszedł szybciej. Stalkerzy doszli już do skrzyżowania i asfaltowej drogi, pomimo czego nadal drogę otaczały zarośla i drzewa.
- Jeszcze raz pozwolę ci wybrać, zmieniamy kurs, czy idziemy do Burakówki? - Tarik dał wybór Jastrzębiowi po to, aby zdawał sobie sprawę z ewentualnych konsekwencji.

Jastrząb - 2014-04-27, 19:45

Gdy Tarik zadał pytanie Wacław na chwilę się zawahał jednak szybko się pozbierał i odparł -Nie, nie zmieniam zdania - chodźmy na to wysypisko.- Wcześniej słuchał uważnie Mirnewy W sumie to przedsmak tych zjawisk już widziałem w tej wiosce. Jego przemyślenia nie wyłączały jednak umysłu i Jastrząb skwitował początek wywodu stalkera przykrótkim -Dzięki za radę... Ale chodzi o promieniowanie czy może coś... innego?- Czecha irytowało że mają małe pole widzenia - drzewa i krzewy skutecznie uniemożliwiały dalekosiężną obserwację i wczesne wykrycie ewentualnego zagrożenia toteż ufał, że inni czuwają i w razie problemów będą mogli się wybronić. Idąc lasem Jastrząb czuł nieuzasadniony stres - swego rodzaju strach którego jednak nie potrafił ni to opanować, ni określić - miał przeczucie - stał się bardziej czujny, przykładał mniejszą wagę do słów towarzyszy a większą do "głosu natury" - kilka razy takie przeczucie uratowało mu już życie jednak Czech nie chciał nawet myśleć ile razy było całkowicie bezzasadne i napędzało mu tylko stracha bez większego sensu. Mimo to postanowił nie lekceważyć tego przeczucia czekał co się wydarzy w drodze na Burakówkę...
Burbon - 2014-05-03, 21:33

Stalkerzy nie zmienili kierunku. Udali się w prawo na skrzyżowaniu. Po lewej stronie mężczyzn pojawiały się regularnie słupy elektryczne. Jakieś 860 metrów dalej skrzyżowanie w lewo. Uwagę Mirnewy przykuły dźwięki silników ciężarówek. Stalkerzy zboczyli na pobocze, by być blisko lasku, w każdej chwili będą mogli uciec między gęstwinę drzew.
- Dostrzegam ruch na skrzyżowaniu, chyba skręca w naszą stronę, sprawdź to dokładnie - polecił Tarik Jastrzębiowi, który stał się już oczami drużyny.

Jastrząb - 2014-06-11, 14:17

Jastrząb podążał w milczeniu za drużyną jednak karabin wyborowy zaczynał mu powoli ciążyć w rękach Te 5 kilo to nie byle co... Wtem monotonnie mijane słupy które Czech liczył skrzętnie dla zabicia czasu przestały mijać - drużyna się zatrzymała - Mirnewa coś usłyszał. Gdy tylko Tarik wydał polecenie Jastrząb rozejrzał się za odpowiednim punktem obserwacyjnym - musiał mieć dobre (na przykład krzewy lub drzewa) które ukryłoby jego sylwetkę - z tym nie było problemu gdyż za stalkerami właśnie znajdował się las. Wacław podszedł ostrożnie kucając do wzniesienia na którym znajdowała się droga i wyjrzał zza niego -Rzeczywiście coś słychać...- kiwnął w kierunku ni to Mirnewy ni to Tarika. Chwilę potem podniósł broń i zaczął obserwację przez celownik optyczny. Co prawda czterokrotne powiększenie to niewiele ale lepsze to niż nic. Czekał aż wychwyci jakieś szczegóły którymi będzie mógł się podzielić z resztą oddziału. Czekając odezwał się do reszty chłopaków Ten dalmierz... On ma jakieś przybliżenie czy tylko odległość mierzy? jednak nie oderwał oka od lunety - wciąż obserwował i czekał na konkrety a nie odległe zarysy i rozmazane sylwetki.
Burbon - 2014-06-20, 23:23

- Mierzy odległość, a teraz obserwuj - Gdy Jastrząb wytężył wzrok, z mgiełki braku ostrości dostrzegł kolumnę ciężarówek. Wyglądały na europejskie samochody. Stalkerzy ukryli się tak, by kierowcy przejeżdżający obok nie mogli skupić na nich wzroku, rozproszyli się w nieregularnych odstępach. Część naczep pokryta była plandekami, na jeszcze innych leżały elementy konstrukcyjne Arki, konwój pięciu ciężarówek zwieńczał wojskowy Ural 4320 ze strażnikami na pace. A jednak, w tym rejonie może być pewien ruch ludzi...
Jastrząb - 2014-06-29, 18:53

Gdy tylko obraz się wykształcił Wacław rozpoczął przekazywanie informacji towarzyszom - Pięć ciężarówek - dwie mają plandeki a na dwóch jest trochę żelastwa, szkielet jakiejś konstrukcji może... Ostatnia wyładowana ludźmi. Tak w ogóle... Gdzie mogą zmierzać? - pytaniem zakończył Jastrząb - nie znał tego terenu a skoro jest tam tylu strażników to coś musi być na rzeczy.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group