• Profil • Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości • Zaloguj
Strona Główna
• FAQ  • Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Rejestracja • Zaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Zapisy
Autor Wiadomość
WRJ 
Kot

Imię: Ferdynand Werdel
Ksywka: Ułan
Gotówka: 200
Pancerz: Skórzana kurtka
Broń 1: Fort 12
Broń 2: Nóż
Umiejętność 1: Obsługa pistoletu lv1
Stan: Zdrowy
Wiek: 24
Dołączył: 07 Mar 2014
Posty: 3
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2014-03-07, 22:09     

Imię i nazwisko: Ferdynand Wernel
Ksywka: Ułan
Wiek: 23 lat
Kraj urodzenia: Austria
Cechy: inteligencja i wytrzymałość.

Wygląd: przeciętnej postury. Jest brunetem o krótkich zaczesanych na bok włosach. Zwykle chodzi w butach z wysokimi cholewami i zielonych bryczesach. Na początku historii nosi jeszcze długi skórzany płaszcz.

Charakter: Trudno mu się opanować. Bywa porywczy i mściwy. Z drugiej strony jest człowiekiem honorowym. Nie strzeli do bezbronnego, a powierzoną tajemnice zachowa. A i jeszcze jedno nie lubi jak mu się coś narzuca.

Historia: Wychował się w jednym z alpejskich miasteczek. Już w podstawówce uchodził za bardzo inteligentnego. Szybko zaczął się rozwijać w kierunku nauk przyrodniczych. A wolne chwile spędzał na doskonaleniu się w jeździe konnej.
Po latach dostał się na studia do Wiedeńskiej Akademii Medycznej. Przez trzy lata pilnie studiował i uzyskiwał nawet dobre wyniki. Miał jednak problemy z wykładowcami (wszystko przez jego porywczy charakter). W międzyczasie reprezentował też uczelnie w paru konkursach jeździeckich ( ksywka ułan przyległa do niego po tym jak zdobył w jednych zawodach srebrny medal). Dodatkowo na drugim roku zapisał się do klubu strzeleckiego, gdzie zaprzyjaźnił się Symonem ( ukraińskim studentem, który przyjechał na rok na wymianę). Pod koniec trzeciego roku został wydalony z uczelni za pobicie profesora, który nie pozwolił mu przystąpić do egzaminu.
To wydarzenie sprawiło, że Werdel się załamał. Próbował nawet popełnić samobójstwo, ale sznur się pod nim zerwał. Następnego dnia zadzwonił do niego Symon. Okazało się, że jego brat w niewiadomym celu udał się do Zony miesiąc temu i od tej pory słuch o nim zaginął. Symon chciał udać się do Zony, ale potrzebował kogoś do pomocy, a wszyscy inni odmawiali. Ferdynand się zgodził. Jeszcze tego samego dnia zaczął się przygotowywać i kupił bilet do Lwowa. W Lwowie spotkał się z Symonem, a ten podwiózł go do swojej miejscowości. A Ferdynand wreszcie poczuł, że ma dla kogo żyć.
Po tygodniu przygotowań udało im się znalć człowieka, który miał ich wprowadzić do Zony. Większość pieniędzy poszła by go opłacić. Było to jednak warte zachodu, bo udało im się dostać do Kordonu bez większych problemów.

Ekwipunek początkowy: ( Zastanawiałem się, czy nie mógł bym zacząć z jakimś austriackim pistoletem na np.8 naboi 9x19mm, ale chyba to nie przejdzie. Wtedy zacznę z Fortem 12 i 36 nabojami 9x18mm), nóż ze stali nierdzewne, maska gazowa MP-5, licznik Geigera, PDA, latarka na dynamo, manierka z wodą, apteczka, konserwa turystyczna, wódka, notes z przyborami do pisania, zapalniczka, menażka i 200 rubli.


Stary, masakra. Nie wiem czy masz coś z klawiaturą czy pisałeś to na "odjeb się", ale biorę twoją postać w Kordonie. Jak będziesz tak pisać, to możesz liczyć na kastrację... A co do manierki, to przejdzie jeśli weźmiesz ją jako przedmiot osobisty. Startujesz z Forą, jak Ci się nie podoba, to zarób rubelki i sobie zamów austriacką spluwę. Rozumiem, że chcesz startować na bagnie i z kumplem jako NPCem? Co do bagna - kategorycznie nie. Co od kumpla - spoko, ale licz na to, że najprawdopodobniej zginie. Ciężko było także wyciągnąć mi z tego umiejętność. Medyka za tą historię nie dostaniesz, nie ma mowy, nagnę nieco prawa tego świata i dam ci...

obsługa pistoletów lvl1

A więc historię zaliczam, bo poza opierdolem ortograficznym jest OK. I pamiętaj - STARTUJESZ W KORDONIE, wpisu z bagnem nie zaliczam
Ostatnio zmieniony przez Chaos 2014-03-09, 13:22, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
REKLAMA 

Imię: Ferdynand Werdel
Ksywka: Ułan
Gotówka: 200
Pancerz: Skórzana kurtka
Broń 1: Fort 12
Broń 2: Nóż
Umiejętność 1: Obsługa pistoletu lv1
Stan: Zdrowy
Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 19
Wysłany: 2014-03-26, 18:13     

Ostatnio zmieniony przez Chaos 2014-03-09, 13:22, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Lew Ognieiw 
Kot

Imię: Lew Ognieiw
Ksywka: Lekorz
Gotówka: 200
Pancerz: Przerobiony wojskowy mundur
Broń 1: Makarov (3 magazynki)
Broń 2: Nóż
Umiejętność 1: Medyk lvl2
Umięjętność 2: Anatomia lvl1
Stan: zdrowy
Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 19
Wysłany: 2014-03-26, 18:13     

Imię: Lew
Nazwisko: Ognieiw
Pseudo: Lekorz

Wiek: 31
Wzrost: 180 cm
Waga: 80 kg
Pochodzenie: Ukraina

Ekwipunek:
Broń:
- Makarov trzy magazynki
- Nóż
Inne:
- Maska przeciwgazowa
- PDA
- Licznik Geigera
- Latarka czołowa
Jedzenie, lekarstwa: ( BTW. co do lekarstw uznaję, że kanwy obejmują ich używanie tutaj bez opisywania skąd się wzięły [czyt. kto wynalazł itp])
- Apteczka
- Antyrad
- Wódka
- Konserwa
Osobiste:
- długopis i notes na zapiski
- Poradnik medyczny - dość gruba książka o najczęstszych (i mniej częstych) objawach wielu chorób
- nożyczki, szczypce, igła, nitka, skalpel - wykorzystywane tylko do zabiegów medycznych
- 200 rubli


Wygląd: Szczupły mężczyzna o normalnej posturze. Krótko ostrzyżone włosy, ciemnego odcienia brązu. Twarz należy do przeciętnych - brwi dość krzaczaste, ale bez przesady; nos duży, lecz nie kulfoniasty. Oczy choć spore, to bystre i patrzące inteligentnie.
Odziany jest w mundur tylko częściowo przypominający wojskowy. Został powiem usprawniony - przyszyto kilka nowych kieszeni, odpruto wszelkie ślady po znakach ukraińskiej armii. Na łokciach zostały naszyte łaty, a także dodano podszycie od wewnętrznej strony munduru, aby ciepło nie uciekało. Na plecach nosi plecak nieco większy od kostki, ale równie wygodny. Dodatkowo na ramieniu nosi opaskę z czerwonych krzyżem. Podobny znak widnieje na plecaku.
Spodnie zostały wzmocnione na kolanach. Trzyma je pas, przy którym wisi kabura na pistolet i nóż. Po prawej stronie spoczywa nieodzowny notes. Buty są wysokie - glany, aby wielogodzinne podróże nie stanowiły katorgi dla stóp.


Charakter: Po tym jak armia wystawiła go na pastwę losu podchodzi do ludzi z rezerwą - zwłaszcza takich, co mają wojskową przeszłość. Stara się jednak nie sprawiać problemów, jest w Zonie nie ze względu na rozboje, ale ma konkretny cel. Jest więc stanowczy i dąży do obranego celu. Jako lekarz "z natury" stara się pomagać. Oczywiście nie za darmo, bo w Zonie nie przeżyłby tak za długo. Nie mniej jednak nie należy do typu stalkerów "znajdź i zniszcz" - jest zdecydowanie bardziej analityczny, rozważny. Wie, że jego pobyt tutaj nie jest z czystej przyjemności i ma do wypełnienia misję, od której zależy nie tylko jego życie.Nie chce działać pochopnie, zbędne ryzyko odstawia na bok. To czyni z niego osobę czasami skrytą, postępującą z rezerwą i zachowującą nie nieufnie wobec zupełnie nietypowych osób.

Główne cechy:
- Inteligentny
- Zręczność


Historia:

Pochodzi z biednej rodziny. Matka i ojciec całe dnie spędzali na pracy w polu, żeby wyżywić rodzinę. Nie był jedynakiem - miał trójkę braci i siostrę, ale był z nich wszystkich najstarszy. Czuł się za nich odpowiedzialny. Nikt zresztą nie oczekiwał od niego jakiegokolwiek wyższego wykształcenia niż podstawowe. Miał stać się kolejnym pokoleniem rolniczej rodziny, która nigdy nie miała wyjść ponad permanentną biedotę. Nie czuł się najlepiej jako ten na najniższym szczeblu hierarchii społecznej, ale pomagał rodzicom ile mógł. Posłuszeństwo do własnej matki i ojca miał wpajane od lat.
Przez jakiś czas zarzucił naukę, aby opiekować się chorowitą siostrą, którą nawiedzały nieustępliwe choroby. Przygotowywał napary według receptur swojej babci i udoskonalał je. Odkrył w sobie pasję zielarza. Od tego momentu, medycyna zaczęła mu towarzyszyć na każdym kroku.
W wieku osiemnastu lat ukończył szkołę średnią. Był jednym z najlepszych uczniów - otrzymywał stypendium naukowe i dyrektorskie (za indywidualne osiągnięcia). Za takie pieniądze rodzinie żyło się lepiej. Stać go było na długo wyczekiwany zestaw pierwszej pomocy. Zakupił medyczne książki, a także te poświęcono roślinom.

Na studia dostał się dzięki wstawiennictwu pewnego lekarza, u którego leczyła się siostra Lwa. Zaskoczył doktora trafnie wskazując przyczynę choroby księdza z pobliskiej parafii. Dzięki temu mógł praktykować "na czarno" i nim dostał się na studia medyczne, wiedzę z medycyny ogólnej miał w małym paluszku.
Na uniwersytecie medycznym błyszczał spostrzegawczością i trafnością diagnoz. Rękę miał pewną, a oko ostre. Inni studenci zazdrościli mu, lecz jednocześnie patrzyli z podziwem. Znali bowiem historię jego trudnego dzieciństwa. Szczerze mówiąc jego samego mało to interesowało - wolał działać, rozwijać się, a nie żyć przeszłością.
Gdy kończył piąty rok, odezwało się do niego wojsko z bardzo lukratywną ofertą. Skorzy byli płacić mu porządną pensję na kilka lat służby. Dodatkowo miałby przeprowadzać szkolenia medyczne i najbardziej podstawowe ćwiczenia z zakresu ratowania życia.
Lew przystał na te warunki z adnotacją, że jego rodzinie muszą być zagwarantowane lepsze warunki życia. Armia się zgodziła, a on wyjechał.

Początki były trudne. Zwłaszcza obycie z bronią i celne strzelanie były jego słabymi stronami, ale stopniowo rozwijał się. Ćwiczenia kondycyjne i sprawnościowe przychodziły mu już lżej, więc nawet je lubił. Jako medyk wymagano od niego podstawowych zagadnień związanych z bronią i wojskiem. Pracował w polowych szpitalach. Nie raz zdarzyło mu się oglądać śmierć. Uodpornił się psychicznie i wykonywał zawód lekarza lepiej. Wśród swojego oddziału był rozpoznawalny.

Wszystko zmieniło się po 8 latach. Przez ten czas sumiennie wypełniał polecenia armii. Nie założył rodziny. Zarobił, ale nie posiadał własnego domu. Dostał nawet medal za odwagę w niesieniu pomocy rannym. Przez wszystkie te lata nie imały się go żadne choroby. Nigdy też nie załamał się, ani nie podupadł na duchu. Był twardy, nieustępliwy. Ale jego serce skruszyła druzgocąca wiadomość - jego siostra ma raka. Świat odwrócił mu się do góry nogami. Apelował do armii, aby udzieli mu chociaż niewielkiej pomocy. Sam ze swoimi oszczędnościami nie mógł pokryć kosztów leczenia. Armia twardo odmawiała - został osamotniony z tym ogromnym problemem.

Wkrótce zrezygnował z armii, ale utrzymywał kontakty. Po miesiącu kumpel zadzwonił z dobrą nowiną - jest szansa! Mieli się wybrać w pewne miejsce - będzie tam wiele do roboty dla lekarza. Opowiedział mu też o niezliczonych artefaktach w tamtym miejscu, jak łatwo jest je zdobyć i jakie mają właściwości. Podkreślił, że tam znajdzie lekarstwo na raka siostry. Że znajdzie bogactwo, sławę, rozgłos i szczęście.

Zgodził się, bo cóż innego mógł uczynić dla dobra siostry. Sprzedał co mógł, powiedział, że wyjeżdża. Za część gotówki kupił lekarstwa, prowiant, broń. Mundur miał z armii, więc jedynie go podrasował, przystosowując do roli medyka. Odkurzył starego Makarova. Po tygodniu był gotowy do drogi. Nie wiedział na co się szykuje, ani czego oczekiwać. Wiedział tylko jedno - znaleźć lekarstwo dla siostry.
Po raz ostatni spojrzał za siebie i ruszył do Zony...

Ogranicz zawartość ekwipunku do jednej apteczki, antyradu, konserwy i wódki. Dopisz sobie jeszcze dwie cechy i damy Ci umiejki. ;)


Nie ma cechy "zachowawczy", weź coś z listy: http://www.stalkerpbf.jun.pl/viewtopic.php?t=12

Historia mi się nawet podobała, błędów nie wyłapałem, bo i jakoś ich specjalnie nie szukałem.
- Medyk lvl.2
- Anatomia lvl.1

Zapraszam do Kordonu ;)
Ostatnio zmieniony przez Chaos 2014-04-05, 14:53, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
 
Adrik 
Kot

Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 1
Wysłany: 2014-04-20, 23:38     

Imię i ksywka: Patryk "Adrik" Szczepański
Wiek: 20 lat
Rodzinny kraj: Polska

Ekwipunek:
- Fort 12 (36 naboji 9x18)
- Niezbędnik
- Apteczka
- Leki przeciwpromienne
- Wódka
- Konserwa
Pieniądze: 200 rubli

Cechy: Siła, Zręczność
Umiejętności:

Historia:
Moja historia zaczyna się w kraju, z którego pochodzę, Polsce. Ach... Pomimo powszechnej opinii rodaków, ja kochałem swój kraj. Nadal go kocham, jednak samą miłością człowiek nie żyje. Właśnie... Jak zwykle, chodziło o pieniądze. Od dziecka byłem biedakiem, ojca nigdy nie widziałem na oczy, a matkę zapamiętałem z flaszką w ręku. Miała jakąś nisko płatną pracę. Nigdy nie dowiedziałem się, jaką konkretnie, bo za każde takie pytanie dostawałem w pysk. Pewnie była dziwką, jak zwykle w takich rodzinach. Po pijaku lubiła na czymś odreagować. Oczywiście, ja byłem pod ręką. Po każdej takiej sesji wybiegałem z domu, bo po prostu nie miałem ochoty tam zostawać. W najcięższych przypadkach nie wracałem na noc, nocowałem u kolegów. Ta, moi przyjaciele. Wiktor, Michał i cała reszta zgrai. Właściwie dzięki nim wyszedłem, jako tako, na ludzi. Szczególnie dzięki Wiktorowi. Był dla mnie jak starszy brat, wiekiem nawet pasował. Byli oni tak samo ubodzy jak ja, tyle, że starsi i umieli sobie radzić. Zacząłem się od nich uczyć (przecież dziecko potrzebuje jakiegoś wzorca do naśladowania). Ich umiejętności to po prostu kieszonkostwo. Minęło parę lat i przyszedł czas na wyprowadzkę z domu. Nie tęskniłem za matką, ale też jej nie potępiałem. Po prostu, rozumiałem. Osiedliłem się w jakiejś melinie razem z kumplami i zacząłem doskonalić się w ich sztuce szybkiego wzbogacania się. Nie miałem jakiegoś specjalnego nauczyciela. Po prostu komuś zbyt doskwierała pusta kieszeń i wyruszał na polowanie, a ja się dołączałem. Nawet nie myślałem o jakiejś pracy, wydawała się dla mnie nieosiągalna. Po podstawówce odpuściłem sobie edukację. Generalnie, moja dalsza nauka z początku polegała na uważnym przyglądaniu się. Zanim jednak doszło do praktyk, musiałem przygotować się na to, że może mi się nie udać, a wtedy miałbym do czynienia z bardzo zdenerwowanym klientem. Nie było to nic wyszukanego, jakiś stary worek napełniony piachem i codzienne sesje do znudzenia. Gdy już miałem to za sobą, przyszła pora na chrzest bojowy. Wybrałem sobie na cel jakiś zatłoczony deptak, w którym fale bydła przewalają się w obie strony naraz. Podczas obserwacji najbardziej przypadł mi do gustu sposób z wpadnięciem na delikwenta. Najszybszy, i chyba najłatwiejszy. Po prostu, „niechcący” popychasz wybraną ofiarę, wcześniej wkładając mu rękę do kieszeni i chwytając, co jest pod ręką. W wyniku kolizji przedmiot sam wysuwa się ze skrytki, a człowiek oszołomiony nagłym zdarzeniem nie zdaje sobie sprawy, że ów uprzejmy, nieco roztargniony żul uszczuplił jego spodnie o portfel lub telefon. Lepiej martwić się, czy przypadkiem przez kontakt fizyczny nie zaraziłem się jakimś syfem, albo, co najgorsze, dostanę wszy. Chyba nie muszę wspominać, jak poszedł mój pierwszy raz? Hehe, za długo szukałem czegoś w kieszeni. Pewnie dla osób trzecich wyglądało to komicznie, jakbym mu dosłownie grzebał w spodniach. Na szczęście, zdążyłem dorwać jakieś drobne i dać w długą. Pośród wiwatów wróciłem do mojej namiastki domu i pochwaliłem się łupem. Jakoś to moje życie szło przez kilka następnych lat, aż wreszcie w wiadomościach mówili o kolejnym wybuchu reaktora. Jak zwykle, pierwszą reakcją był strach, ale po czasie wszyscy przywykli do faktu powstania Zony. Pewnego dnia obiły mi się o uszy plotki, jakoby w ów Zonie, przez jakieś dziwaczne anomalie, miały powstawać artefakty posiadające specjalne właściwości. Jednak to, co najbardziej mi przypadło do gustu, to ich wartość. Jako że zaczęło mnie nudzić oskubywanie obywateli na ulicy, postanowiłem tam wyruszyć. Tak po prostu. Gdy ogłosiłem to ogółowi, wszyscy zamartwiali się, bo niby jest tam niebezpiecznie i tak dalej, ale życzyli mi powodzenia. Nawet załatwili mi transport, ciężarówkę. Oczywiście na pace, ale jednak. Przed wyjazdem stało się jeszcze coś, co mnie zaskoczyło. Prezent od Wiktora. Dostałem od niego gnata, Fort 12, jak sam twierdził. „Do obrony własnej”. Przez całą drogę tutaj zastanawiałem się, skąd do cholery on go wytrzasnął? No tak, to by było na tyle wywiadu z ciekawym człowiekiem. To gdzie moja kolejka?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style created by PiotreQ9 from HeavyMusic.org

| | | Darmowe fora | Reklama